Ustawa o Funduszu Kompensacyjnym Szczepień Ochronnych (FKSO), czyli nowelizacja ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi, od początku budzi kontrowersje. W dodatku, choć projekt rządowy trafił do Sejmu już w sierpniu, na początku grudnia do Sejmu wpłynął projekt poselski, a parlamentarzyści zajęli się nim w sposób błyskawiczny. Skąd te zawirowania?

Obok wprowadzenia Funduszu Kompensacyjnego Szczepień Ochronnych, czyli świadczeń dla osób, które doznały ciężkich niepożądanych odczynów poszczepiennych (NOP), projekt rządowy przewidywał m.in. zwiększenie sankcji w ramach działań przeciwepidemicznych. Kwestie te były na tyle kontrowersyjne, że postanowiono je rozdzielić i sprawę Funduszu Kompensacyjnego Szczepień Ochronnych rozpatrywać w oddzielnym projekcie. Chodziło o to, by przepisy regulujące te zagadnienia, będące zresztą wiernym powtórzeniem regulacji z projektu rządowego, zaczęły obowiązywać jak najszybciej.

Czytaj więcej

Sejm zdecydował: będą pieniądze za NOP, ale najpierw pacjent zapłaci

One również budzą spore kontrowersje, o czym świadczy burzliwa dyskusja na posiedzeniu sejmowej Komisji Zdrowia. Posłowie opozycji pytali, dlaczego projekt nie przewiduje świadczenia za najcięższy NOP, czyli śmierć.

Wiceminister zdrowia Waldemar Kraska, opierając się na danych Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego – Państwowego Zakładu Higieny, informował, że w Polsce od 20 lat nie został potwierdzony fakt śmierci po szczepieniu obowiązkowym. Na razie nie potwierdzono też, by jakikolwiek zgon nastąpił po przyjęciu szczepionki przeciw Covid-19. Oczywiście, do systemu zdarzeń niepożądanych wpływają zgłoszenia, że po podaniu szczepionki jakaś osoba zmarła, jednak w żadnym przypadku nie potwierdzono związku między zgonem a szczepieniem. Powstaje też pytanie, w jaki sposób w postępowaniu administracyjnym rzecznik praw pacjenta miałby potwierdzać czy ustalać, że zgon nastąpił w wyniku podania szczepionki. W większości sytuacji nie przeprowadza się sekcji zwłok, która pozwoliłaby ustalić dokładną przyczynę śmierci.

Czy to znaczy, że gdy występuje zbieżność czasowa między podaniem szczepionki a zgonem, sekcję należałoby przeprowadzać rutynowo?

Być może należałoby się nad tym zastanowić, ale nie jest to kwestia związana z wypłatą świadczeń, tylko z funkcjonowaniem systemu zbierania informacji dotyczących NOP. Wyobraźmy sobie zgłoszenie dotyczące osoby zmarłej trzy tygodnie po podaniu szczepionki. W Polsce generalnie mamy problemy z określaniem przyczyn zgonu, a nasze dane uważane są za mało wiarygodne i nie są honorowane przez Światową Organizację Zdrowia (World Health Organization, WHO), skoro często jako przyczynę zgonu wpisuje się np. niewydolność krążeniowo-oddechową. Powstaje pytanie, na jakiej zasadzie można by było stwierdzić, że przyczyną zgonu było podanie szczepionki. Pamiętajmy też, że w Polsce nie udowodniono dotychczas związku między podaniem szczepionki a śmiercią pacjenta. Z informacji prasowych wynika, że prokuratura prowadziła kilka postępowań tego typu, wśród nich m.in. głośny przypadek nauczycielki. Prokuratura zdementowała jednak, jakoby śmierć nastąpiła w wyniku podania szczepionki, wskazując, że sekcja niczego takiego nie wykazała, a przyczyna zgonu była inna. Być może to pytanie do prokuratury, czy w takiej sytuacji standardowo nie powinna być przeprowadzona sekcja zwłok w celu wyjaśnienia przyczyny zgonu. Bez narzędzia w postaci wyników sekcji rzecznik praw pacjenta nie ma żadnej możliwości przesądzenia, czy zgon nastąpił po podaniu szczepionki, czy chodziło o korelacje czasową. Tak drobiazgowe postępowanie zajmowałoby też sporo czasu, a ideą Funduszu Kompensacyjnego Szczepień Ochronnych jest, że świadczenie ma zostać wypłacone szybko, w wyniku prostego, nieskomplikowanego postępowania.

Posłowie upierali się jednak, że określenie kwoty za zgon, np. w wysokości 200 tys. zł, stanowiłoby pewnego rodzaju zapewnienie ze strony państwa, że jeżeli umrze jedyny żywiciel rodziny, to osoby na jego utrzymaniu nie zostaną bez grosza.

Jeżeli mielibyśmy określać wysokość kwoty zadośćuczynienia dla najbliższych członków rodziny, o których mówi się w art. 446 § 4 kodeksu cywilnego – bo osobie najbliższej przysługuje zadośćuczynienie, jeżeli do śmierci poszkodowanego doszło w wyniku szeroko rozumianego czynu niedozwolonego – to musielibyśmy badać te same przesłanki, które bada sąd cywilny, czyli relacje między zmarłym a osobami najbliższymi, w tym np. czy mąż i żona nie byli w trakcie separacji lub rozwodu albo czy nie było założonej niebieskiej karty. Pytanie, czy obywatele chcieliby, by rzecznik praw pacjenta to badał i dysponował takimi informacjami. Kwestią sporną jest także wysokość zadośćuczynienia za śmierć. Ile miałoby wynosić? 100 tys., 150 tys. zł czy 200 tys. zł? Oczywiście, jest orzecznictwo sądowe w tym zakresie i można w jakiś sposób określić widełki. Ustawodawca uznał jednak, że do ustawy o Funduszu Kompensacyjnego Szczepień Ochronnych nie trzeba wpisywać rozwiązań, które przewidywałaby wypłatę świadczeń po ewentualnej śmierci pacjenta i postanowił pozostawić rodzinie możliwość dochodzenia tych roszczeń na drodze cywilnej, tak jak jest teraz. Mam wątpliwości, czy ten długotrwały, niezwykle skomplikowany proces byłby możliwy do przeprowadzenia w postępowaniu administracyjnym. Byłoby to też niezwykle kosztowne, a w postępowaniu administracyjnym nie możemy podchodzić do sprawy na zasadzie: „albo mi się wydaje, albo mi się nie wydaje". Chodzi bowiem o pieniądze publiczne.

Autopromocja
Wyjątkowa okazja

Roczny dostęp do treści rp.pl za pół ceny

KUP TERAZ

Co, jeśli pacjent usłyszy, że jego wniosek o świadczenie z Funduszu zostanie odrzucony przez rzecznika praw pacjenta? Czy starający się o odszkodowanie nie usłyszy, że skoro rzecznik nie uznał sprawy za zasadną, to sąd również nie ma powodu, by zasądzić odszkodowanie?

Postępowanie sądowe jest zupełnie inną ścieżką i przepisy wprost wskazują, że sąd nie może być związany ustaleniami rzecznika praw pacjenta czy decyzją administracyjną. Z kodeksu postępowania cywilnego wynika, że sąd w postępowaniu cywilnym związany jest tylko i wyłącznie prawomocnym wyrokiem karnym. Tyle że w postępowaniu cywilnym to strona musi udowodnić, że w wyniku podania szczepionki osoba zmarła. W postępowaniu administracyjnym ustalenie stanu faktycznego spoczywa na organie, w tym przypadku rzeczniku.

Posłowie opozycji pytali, dlaczego świadczenie w ramach Funduszu Kompensacyjnego Szczepień Ochronnych ma należeć się osobom, u których NOP spowodował konieczność hospitalizacji dłuższej niż 14 dni. Jedna z posłanek zauważyła, że być może ten czas powinien być o połowę krótszy, na wzór opisanego w kodeksie karnym średniego uszczerbku na zdrowiu.

Pamiętajmy, że niepożądane odczyny poszczepienne i kodeks karny to dwa różne porządki. Jesteśmy w awangardzie krajów, które wprowadziły tego typu rozwiązania, funkcjonujące zaledwie w 25 państwach na świecie, w tym w 18 europejskich. Analizując rozwiązania funkcjonujące na świecie, zauważymy, że w każdym państwie istnieje tzw. próg istotności, czyli moment, od którego państwo zapewnia wypłatę świadczeń. W Niemczech szkoda musi przekraczać normalną reakcję poszczepienną, taką jak obrzęk ręki, ból ręki czy głowy, a niepełnosprawność organizmu musi trwać co najmniej sześć miesięcy. W Finlandii uraz musi przekreślać możliwość normalnego funkcjonowania przez co najmniej 14 dni, a w Norwegii musi nastąpić uszczerbek na zdrowiu, który przekracza 15 proc. W Nowej Zelandii szkoda musi być poważna. Na tym tle 14 dni przewidziane w Polsce jest więc rozwiązaniem dobrym i łagodnym dla obywateli. W dodatku, jeśli chodzi o wstrząs anafilaktyczny, nie określono długości hospitalizacji. Oczywiście, jako rzecznik praw pacjenta nie miałbym nic przeciwko, by ten okres skrócić do siedmiu dni. Pytanie tylko, czy stać nas na to jako państwo.

Posłowie protestowali przeciwko opłacie za wniosek, argumentując, że 200 zł jest kwotą zaporową dla osób o niskich dochodach.

Obawiamy się, że jeżeli nie będzie bariery w postaci opłaty za wniosek, mogą pojawiać się grupy, które będą składać wnioski w sytuacjach niezwiązanych ze szczepieniem. Przypominam jednak, że art. 267 kodeksu postępowania administracyjnego wprost przewiduje możliwość zwolnienia z opłaty osób uboższych, o czym będziemy szeroko informować. We wzorze wniosku zawarte będzie pouczenie, że jeżeli kogoś nie stać na opłatę, może zostać z niej zwolniony. Wystarczy dołączyć np. odcinek renty lub emerytury. Jako rzecznik praw pacjenta mogę zapewnić, że do osób najsłabszych i wykluczonych finansowo podchodzimy w sposób szczególny.

W Sejmie padł argument, że opłata uchroni przed zasypaniem RPP wnioskami przez środowiska antyszczepionkowe.

Obawiamy się, że bez opłaty za wniosek mogłoby się tak zdarzyć. Pamiętajmy, że w ramach postępowania musimy rozpatrywać każdy wniosek, niezależnie od tego, czy osoba była zaszczepiona czy nie, czy miała niepożądany odczyn poszczepienny czy nie. Opłata ma ukrócić sytuacje, w których ktoś ma nieszczere intencje.

Posłowie zauważali, że skoro liczą się tylko niepożądane odczyny poszczepienne zapisane w charakterystyce produktu leczniczego (ChPL), to tylko ich nikły procent załapie się na świadczenie.

Nie zgodzę się z tym. W charakterystyce produktu leczniczego zawarto wszystkie działania niepożądane, które zostały potwierdzone nie tylko w Polsce, ale też w innych krajach, i zostały zatwierdzone przez Europejską Agencję Leków (European Medicines Agency, EMA). Jeśli ujawni się nowe działanie niepożądane, charakterystyka produktu leczniczego zostanie zaktualizowana i będzie można również w tym zakresie starać się o świadczenie kompensacyjne. Obawialibyśmy się sytuacji, w których dowolne zdarzenia mogłyby być podstawą wniosku o przyznanie świadczenia.

Kiedy ustawa ma szansę wejść w życie?

Prezydent ma 21 dni na podpisanie ustawy i mam nadzieję, że nie będzie miał żadnych wątpliwości i podpisze ją jeszcze w grudniu. Następnie czekamy na publikację przez Rządowe Centrum Legislacji. Liczymy, że składanie wniosków będzie możliwe pod koniec stycznia.

Czy Biuro Rzecznika Praw Pacjenta jest już do tego przygotowane? To przecież ogromna logistyka.

Projekt rządowy – a projekt poselski jest właściwie 1:1 w kształcie projektu rządowego – został skierowany do Sejmu już w sierpniu i od tego momentu intensywnie pracujemy, by jak najlepiej się przygotować. W tej chwili jesteśmy w gotowości – czekamy tylko na sygnał. Obecnie testujemy nasze rozwiązania informatyczne, przygotowujemy pytania i odpowiedzi na naszą stronę internetową, dopracowujemy procedury, rozmawiamy o członkach zespołu. Możemy ruszać w każdej chwili.

Bartłomiej Chmielowiec – rzecznik praw pacjenta, radca prawny, absolwent Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie. Doświadczenie zdobywał m.in. w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów jako radca szefa KPRM, a później koordynator zespołu ds. gospodarczych w Departamencie Komitetu Stałego Rady Ministrów. Przez wiele lat pracował na stanowisku głównego specjalisty w Wydziale Prawnym Biura Rzecznika Finansowego (wcześniej Rzecznika Ubezpieczonych).