Vereinigung Cockpit i kierownictwo przewoźnika prowadzą od dawna spór, który doprowadził do 13 strajków w ostatnich 18 miesiącach. Zaczęło się od tego, że Lufthansa zamierzała odstąpić od rozwiązania, pozwalającego pilotom przechodzić na emeryturę w wieku 55 lat i pobierać 60 proc. uposażenia do czasu osiągnięcia pełnego wieku emerytalnego 65 lat. Napięcie wzrosło, gdy przewoźnik przystąpił do rozwijania tanich lotów w swej filii Eurowings.
Związek VC zaproponował 3 dni w nadchodzącym tygodniu na rozmowy z dyrekcją o systemie wcześniejszych emerytur. „Porozumienie jest najważniejszym celem dla nas i liczymy na konstruktywne rozmowy" — stwierdza komunikat VC.
Wcześniej federalny sąd pracy we Frankfurcie uznał, że powodem ostatniego strajku pilotów była walka z planami rozbudowy tanich lotów. Ponieważ oficjalnym powodem przedstawionym przez związek, gdy głosowano 18 miesięcy temu sprawę strajku, był system wcześniejszych emerytur, więc sędzia uznał, że drugi dzień ostatniego strajku, który zmusił do odwołania ponad tysiąca lotów był nieuzasadniony.
- Musimy sprawdzić, czy jedna z proponowanych dat odpowiada nam — stwierdził rzecznik linii.
Specjaliści od transportu lotniczego chwalą największą w Niemczech linię lotniczą za stanowcze stanowisko i trzymanie się swych planów mimo strajków. Linia musi obniżyć koszty, aby mogła konkurować z szybko rosnącymi tanimi rywalami. Analitycy lotnictwa w CAPA szacują, że koszty Ryanaira są o 60 proc. niższe od kosztów głównej marki Lufthansy.
Normalnie strajki w Niemczech mają poparcie społeczeństwa, ale strajki pilotów krytykowano w mediach, zarzucając pilotom, że usiłują bronić przestarzałych przywilejów ze szkodą dla firmy i innych pracowników, którzy już zgodzili się na cięcia kosztów. „Na szczęście dla pasażerów i 115 tys. zatrudnionych, którzy nie mają takich samych przywilejów jak damy i królowie przestworzy, sędzia odesłał pilotów z powrotem, do kokpitu" — stwierdził w artykule redakcyjnym „Frankfurter Allgemeine Zeitung".