Rewolucja kulturalna w Boeingu. Ale są i złe wiadomości

Szybka wypłata odszkodowania, dialog z klientami, otwartość we współpracy z regulatorem ruchu lotniczego. To pozytywne zmiany w Boeingu, które widać po rewolucji kadrowej.

Publikacja: 07.04.2024 12:27

Następstwem incydentu w samolocie Alaska Airlines są zmiany personalne w Boeingu, które krytykują ek

Następstwem incydentu w samolocie Alaska Airlines są zmiany personalne w Boeingu, które krytykują eksperci

Foto: Bloomberg

Nie trzeba było wieloletnich i kosztownych procesów sądowych, żeby Alaska Airlines dostały odszkodowanie w wysokości 160 mln dolarów za incydent z 5 stycznia, kiedy w B737 MAX9 różnica ciśnień wyrwała drzwi zapasowe. To cud, że wtedy nikt nie zginął.

Czytaj więcej

FBI bada sprawę Boeinga. Gigant z Seattle liczy straty

Nie razem, tylko oddzielnie

Nowy prezes, Steve Mollenkopf zaprosił na rozmowy najważniejszych klientów Boeinga na rozmowy o przyszłej współpracy, tak aby złagodzić istniejące napięcia. Tyle, że nie zdecydował się na spotkanie ze wszystkimi jednocześnie, a postanowił porozmawiać z każdym z nich oddzielnie. To bardziej komfortowa sytuacja, niż gdyby szefowie przewoźników stworzyli jednolity front krytyków. W rozmowach mieli wziąć udział prezesi amerykańskich linii lotniczych, najwięksi klienci Boeinga — Alaska Airlines, Southwest Airlines, American Airlines, oraz United Airlines, którzy wcześniej zastrzegli się, że nie zamierzają spotykać się z odchodzącym z firmy prezesem Davidem Calhounem . Prezes Ryanaira, Michael O’Leary, który w swojej flocie ma wyłącznie Boeinga spotkał się z przedstawicielami koncernu jako pierwszy i był, jak na to do czego przyzwyczaił opinię publiczną, wyjątkowo łagodny.

Czytaj więcej

Znowu poważna awaria Boeinga 737. Pasażerowie przerażeni pożarem

Lepiej także układa się współpraca z regulatorem amerykańskiego ruchu lotniczego — FAA. Agencja nakazała Boeingowi spowolnienie produkcji i wyznaczyła limit 38 maszyn, jakie miesięcznie mogą opuścić jego zakłady. Wcześniej plany na lato 2024 przewidywały przyspieszenie do 40. B737 miesięcznie. W tym przypadku limit był niepotrzebny, ponieważ, jak przyznał w rozmowie z CNN, Brian West, wiceprezes Boeinga ds finansowych firma nie byłaby w stanie wyprodukować aż tylu maszyn.

Mniej samolotów Boeinga i później

Dla linii lotniczych to fatalne wiadomości, bo oznacza, że nie otrzymają zamówionych samolotów przed szczytem sezonu letniego. Ryanair otrzyma co najwyżej 46 zamiast potwierdzonych 79., Ryanair 40, a nie 57. Southwest 46 zamiast 79. Za te opóźnienia Boeing także będzie musiał zapłacić odszkodowania. Jeśli weźmiemy pod uwagę długość uziemienia floty Alaska Airlines, to Boeing będzie musiał zapłacić przynajmniej 420 mln dol. za samoloty, których nie dostarczył na czas.

Jak na razie Boeing dostarczył po 27 samolotów w styczniu i 26 w lutym. W marcu już tylko ok 20. , bo oficjalna liczba nie została podana. Jak informowała firma analityczna rynku lotniczego — Cirium Boeing testował w lotach w lutym 11 maszyn, a w marcu 13.

Czytaj więcej

Sekretarz stanu USA ofiarą kłopotów Boeinga. Musiał przesiąść się do samochodu

Większa liczba dostarczanych maszyn, niż produkowanych na bieżąco wynika z dostarczania samolotów wyprodukowanych i zaparkowanych podczas masowego uziemienia po katastrofach w 2018 i 2019 roku. Wtedy odbiorcy masowo rezygnowali z potwierdzonych zamówień, bądź je zmniejszali.

Zdaniem analityka firmy Melius, Roberta Spingarna średnia dla I kwartału wyniesie ok 20. maszyn miesięcznie. Paradoksalnie jest to dobra wiadomość dla przewoźników, bo oznacza, że ich maszyny zostaną wyprodukowane z większą starannością. A kontrola jakości będzie bardziej skrupulatna.

Duże opóźnienia w produkcji

Według analityków z Wall Street Boeing miał w tym roku dostarczyć ok 450 samolotów , czyli więcej, niż w 2023 (387), a w dłuższym czasie ta liczba miała rosnąć, by ostatecznie sięgnąć 50. maszyn miesięcznie. — Nic nie wskazuje na to, by było to możliwe nawet w latach 2025/2026 — uważa Robert Sprinagrn.

Czytaj więcej

Boeing 737 stracił fragment poszycia kadłuba. Nikt tego nie zauważył

Boeing ma w tej chwili 4,8 tys. zamówień na B737 MAX. Przy produkcji ok. 30 maszyn w miesiącu oznacza to, że ostatnie z zamówionych dzisiaj maszyn dotrą do odbiorców dopiero za 13 lat.

Kłopoty Boeinga przekładają się również na jego kooperantów. Analitycy wskazują, że dwaj najwięksi dostawcy komponentów SpiritAerosystems i Hexcel muszą być przygotowania na cięcia u siebie, ponieważ obie firmy byli przygotowane do dostaw na poziomie 38. MAX-ów miesięcznie.

Prognozowane jest u nich cięcie zatrudnienia. A Amerykańskie linie lotnicze namawiają swoje załogi, aby tego lata brały urlopy. Nie nie ma takiej możliwości, aby tegoroczny rozkład letni został wykonany.

Nie trzeba było wieloletnich i kosztownych procesów sądowych, żeby Alaska Airlines dostały odszkodowanie w wysokości 160 mln dolarów za incydent z 5 stycznia, kiedy w B737 MAX9 różnica ciśnień wyrwała drzwi zapasowe. To cud, że wtedy nikt nie zginął.

Nie razem, tylko oddzielnie

Pozostało 94% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Transport
Śmiertelne turbulencje: Singapore Airlines zaostrzają zasady bezpieczeństwa
Transport
Kryzys na rynku taxi. Taksówkarze masowo porzucają zawód
Transport
Spółka CPK szykuje się do nowych przejęć gruntów w Baranowie
Transport
Zwalnia koło zamachowe przemysłu. Polska branża motoryzacyjna słabnie
Transport
PKP Cargo musi ograniczyć inwestycje. Problemy finansowe
Materiał Promocyjny
CERT Orange Polska: internauci korzystają z naszej wiedzy