Tenisista z Wrocławia wygrał 6:2, 7:6 (7-3), 6:7 (5-7), 6:3, a w pamięci kibiców i w czeluściach internetu pozostanie z tego meczu przede wszystkim jedna piłka.

Było 4:3 dla Hurkacza w czwartym secie, serwował Gierasimow, a Polak poszedł do siatki. Białorusin chciał go minąć, ale Hurkacz wybronił się wolejem po paradzie przypominajacej te, którymi wiele lat temu zachwycał Boris Becker. Ta piłka dała Hurkaczowi przełamanie serwisu rywala, a po chwili już przy własnym podaniu zakończył on mecz.

Zanim jednak mieliśmy tę radość, bywało różnie. Tenisista rozstawiony z nr 10 męczył się okrutnie z zawodnikiem nr 106 w rankingu ATP, był o krok od porażki w drugim secie (Gierasimow serwował po zwycięstwo przy stanie 5:4).

Czytaj więcej

Novak Djoković. Natchniony arogant

Gdy seta tego Polak w końcu wygrał, wydawało się, że najgorsze już za nim. Niestety, wcale tak nie było. W secie trzecim Białorusin prowadził 4:1. Hurkacz odrobił wprawdzie straty, serwował nawet, by wygrać mecz, ale Gierasimow doprowadził do tie-breaka, w którym był lepszy.

Na szczęście potem był set czwarty, wreszcie poprawna gra Polaka i ta wspaniała akcja przy siatce.

W środę kolejnym rywalem Hurkacza będzie Francuz Adrian Mannarino (69 ATP), który w pięciu setach pokonał Australijczyka Jamesa Duckwortha. Hurkacz i Mannarino grali ze sobą tylko raz, w ubiegłym roku w Rotterdamie Polak zwyciężył 6:3, 7:6 (8-6).

Czytaj więcej

Czy Djoković straci sponsorów? Ma kontrakty warte 30 mln dolarów

W pierwszym dniu niespodzianek nie było, faworyci – Rafael Nadal, Alexander Zverev, Naomi Osaka, Ashleigh Barty – zwyciężali bez straty seta. Ta ostatnia w pojedynku z Ukrainką Łesią Curenko wykazała się dobrym sercem. Prowadząc 6:0, 5:0 pozwoliła rywalce wygrać gema.

Autopromocja
SZKOLENIE

Pozyskiwanie sponsorów przez instytucje nauki, kultury i sportu

WEŹ UDZIAŁ

Novaka Djokovicia już w Melbourne nie ma, ale jego sprawa żyje i wiele wskazuje, że żyć będzie jeszcze długo. Wśród ekspertów i byłych wybitnych graczy, także tych, którzy kiedyś tak jak Boris Becker czy Andre Agassi współpracowali z Djokoviciem, przeważa pogląd, że Serbowi trudno będzie kontynuować karierę, jeśli się nie zaszczepi.

Po Amerykanach, którzy niezaszczepionych cudzoziemców już nie wpuszczają, w poniedziałek Francuzi postanowili, że na ich terytorium w spektaklach publicznych i zawodach sportowych mogą brać udział tylko zaszczepieni i nie będzie od tego żadnych wyjątków.

Djokoviciowi uciekną więc nie tylko dwa marcowe turnieje Masters 1000 w USA (Indian Wells i Miami), lecz także wielkoszlemowy Roland Garros. Trudno się też spodziewać, by Anglicy zastosowali łagodniejsze przepisy przy okazji Wimbledonu.

Czytaj więcej

Co gryzie Djokovicia? Przytulanie drzew i sprzeciw wobec szczepionek

Serb ma więc o czym myśleć, gdy koledzy grają w Melbourne. Po jego deportacji dla bukmacherów faworytem nr 1 Australian Open stał się ubiegłoroczny finałowy rywal Djokovicia – Rosjanin Daniił Miedwiediew.

Niewielką pociechą dla Novaka, który wrócił już do domu i w Belgradzie po cichu wyszedł z lotniska, jest zapewne to, że rodak Miomir Kecmanović dotrzymał słowa i pomścił go na korcie, pokonując w trzech setach Salvatore Caruso (włoski „lucky looser” zastąpił w turniejowej drabince Djokovicia).

Świat czeka na to, co zrobi serbski gwiazdor: pozostanie przy swoich antyszczepionkowych przekonaniach czy też z nich zrezygnuje i zagra w tym roku o 21. tytuł wielkoszlemowy i pozycję nr 1 w historii tenisa.

W nocy z poniedziałku na wtorek w Melbourne zaprezentowała się czwórka polskich singlistów. Iga Świątek grała z Harriet Dart, Magdalena Fręch z Simoną Halep, Magda Linette z Anastazją Sevastovą i Kamil Majchrzak z Andreasem Seppim.

Turniej pokazuje Eurosport.