Nikt pięć razy z rzędu nie wygrywa z Agnieszką Radwańską. Włoszka była jedną z nielicznych tenisistek, która z Polką nie poniosła porażki, w czterech meczach straciła tylko jednego seta i wychodziła na kort w Miami w roli kandydatki do zwycięstwa nr 5.

Szybko okazało się, że rodzina Radwańskich miała tym razem dobry plan na wygraną. W skrócie: postawa nieugięta, wymiany możliwie krótkie, znacznie więcej ataku, niż obrony.

Zaskoczenie Schiavone było duże, tak duże, że do stanu 0:6, 0:3 na korcie trwały niepodzielne rządy Agnieszki. Podpowiedzi Tathiany Garbin dały tyle, że Włoszka zdobyła wreszcie gema przy serwisie Polki, następnie drugiego przy własnym. Może Agnieszka przestraszyła się tak łatwej wygranej z mistrzynią Roland Garros, może trochę pewności odebrały jej desperackie akcje rywalki.

Robert Radwański jednak czuwał, wykorzystał możliwość podpowiedzi, dodał ducha, powtórzył to, co trzeba było robić: grać śmiało, nie dać się zepchnąć daleko za końcową linię, nie czekać na błędy Schiavone. Francesca nie była tego dnia mistrzynią obrony, jeszcze chwilę utrudniała pracę Agnieszki, ale także pomogła przyspieszyć zwycięstwo.

Ćwierćfinał w Miami oznacza powtórkę zysków z zeszłego roku. Będzie więcej, jeśli Polka wygra z Wierą Zwonariowa. Rosjanka gra w tym roku w kratkę, ale wciąż z powodzeniem broni 3. miejsca na świecie. Z Radwańską walczyła tylko raz, w 2007 roku w Moskwie i wygrała 6:2, 6:2.

Turniej w Miami na pewno nie zakończy się zwycięstwem tenisistki nr 1 – Karoliny Woźniackiej. Tytuł w Indian Wells miał swoją cenę, zmęczona Dunka przegrała w trzech setach z Andreą Petkovic. – Zamierzam wziąć kilka dni wolnego, plaża, opalanie, tylko tego mi trzeba – mówiła po porażce. Pierwszego miejsca w rankingu nie straci, przynajmniej do 18 kwietnia.

W turnieju męskim wciąż wielkie wrażenie robi gra Novaka Djokovicia, który wygrał z Jamesem Blake'em 6:2, 6:0. Styl świetny, a do tego już blisko do rekordu Ivana Lendla, który w 1986 roku zaczął sezon od 25 kolejnych zwycięstw. Serb ma 22.

Poza Agnieszką Radwańską w tym tygodniu grają jeszcze Michał Przysiężny i Jerzy Janowicz, obaj przeszli rundę w challengerze w St. Brieuc. Łukasz Kubot ma przerwę, w poniedziałek zaczyna starty na kortach ziemnych od challengera w Monzy. Potem jedzie do Monte Carlo (11 kwietnia). Siostry Radwańskie po powrocie z USA zrobią sobie dwutygodniową przerwę, w połowie kwietnia pojadą na turniej halowy do Stuttgartu, już także na korty ziemne.