Reklama

Spektakl, którego sens tkwi w słowie

„Saksofon” na podstawie prozy Wiesława Myśliwskiego w TVP Kultura – premiera w niedzielę o 18.35.

Aktualizacja: 03.10.2013 13:20 Publikacja: 03.10.2013 08:55

Janusz Gajos głosi filozoficzną gawędę

Janusz Gajos głosi filozoficzną gawędę

Foto: NINA, Justyna Gołaszewska Justyna Gołaszewska

Adaptacji tekstu i reżyserii podjęła się Izabella Cywińska, która nie kryje, że pisarstwo Myśliwskiego fascynuje ją od lat i dlatego też systematycznie nadaje mu kształt sceniczny. To już czwarty zrealizowany przez tę reżyserkę spektakl na podstawie powieści tego pisarza. Wcześniej były: „Drzewo” (1998), „W poszukiwaniu zgubionego buta” (1998) i „Dotknięcia” (2001).

Zobacz galerię zdjęć

„Traktat o łuskaniu fasoli”, uznawany za najważniejszą obok „Widnokręgu” powieść tego autora (Nagroda Literacka Gdyni i Nagroda Literacka NIKE w 2007 roku), jest tyleż wciągający w czytaniu, co trudny do przysposobienia teatralnego.

Wielowątkowa historia jest rodzajem monologu bohatera wypowiadanego do tajemniczego przybysza. Te dwie role reżyserka powierzyła Januszowi Gajosowi i Jerzemu Radziwiłowiczowi. I choć ich umiejętności stwarzania rzeczywistości słowem są niezaprzeczalne, tym razem zadanie jest często ponad ich siły.

Janusz Gajos snujący gawędę filozoficzną o przeznaczeniu i przypadku w ludzkim życiu przez pierwsze pół godziny 75-minutowego spektaklu jest sam. Dosłownie i w przenośni. W scenografii Marcina Stajewskiego imitującej coś pośredniego między pokojem a rupieciarnią siedzi na krześle i mówi. Kamera skupiona jest cały czas na jego twarzy, pół oświetlonej, pół pogrążonej w mroku.

Reklama
Reklama

Dla widza to trudne wyzwanie, bo opowieść nie jest fabularna ani spójna, poszczególne wątki są jak skojarzenia jedno wyłaniające się z drugiego. Oglądający męczy się tym bardziej, że wciąż obserwuje podobny poziom emocji i uczuć. I jest mu coraz trudniej zdobyć się na podobny poziom uwagi jak w pierwszych minutach przedstawienia.

Pojawienie się Jerzego Radziwiłowicza z opowieścią, którą zdecydowanie lepiej się przyswaja (ma początek, rozwinięcie i koniec), jest jednak kontynuacją sytuacji z punktu widzenia teatralnego martwej. Jest to historia dorosłego mężczyzny niosącego od wczesnych lat brzemię winy ojca z czasów drugiej wojny światowej. Janusz Gajos siedzi przy stoliku naprzeciw i słucha. I niewiele więcej może…

Pewnie lepiej obroniłaby się ta adaptacja prozy Myśliwskiego w Teatrze Polskiego Radia, ponieważ kształt wizualny niewiele tu wnosi nowego. Sens jest w słowie, podawanym w skupieniu, bez konieczności, a nawet potrzeby przyglądania się aktorom. Pierwsza jakakolwiek czynność, w postaci łuskania strąka fasoli, pojawia się dopiero w ósmej minucie spektaklu i w sensie tradycyjnie pojmowanej akcji dzieje się tu niewiele więcej.

Dwa dni wcześniej spektakl będzie dostępny dla widzów na portalu Narodowego Instytutu Audiowizualnego.

Teatr
Styczniowe premiery Teatru TV bez wyróżnień
Teatr
Piotr Domalewski po „Ministrantach” wraca do teatru dyskutować o polskich bohaterach
Teatr
Anna Dymna wróciła do Teatru TV. TVP VOD ma „Norymbergę" z Crowem na wyłączność
Teatr
„Europa” Warlikowskiego: a nie mówiłem, że jesteśmy mordercami i kanibalami?
Teatr
„Europa” Krzysztofa Warlikowskiego. Cielecka, Chyra, Ostaszewska o krwawych tajemnicach Europy
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama