W normalnych warunkach po takim głosowaniu brytyjski premier od razu straciłby urząd. Ale w środę wieczorem Theresa May przetrwa wotum nieufności. 118 deputowanych torysów, którzy poprzedniego dnia głosowali z laburzystami przeciw negocjowanemu od dwóch lat porozumieniu o wyjściu z Unii, teraz zapowiedziało poparcie dla szefowej rządu.
Upadek May oznaczałby przedterminowe wybory i ryzyko utraty władzy przez Partię Konserwatywną. Ale to nie jest główny powód zmiany nastawienia zbuntowanych posłów. W Izbie Gmin po prostu nie ma większości dla żadnego innego modelu przyszłych relacji z Unią. Nikt nie kwapi się więc do przejęcia niewdzięcznej roli May.