– By trzymać nowe przypadki chorób z dala od naszych brzegów, wstrzymamy wszystkie przyjazdy z Europy na 30 dni – zapowiedział.
Prezydent wyłączył z zakazu podróżowanie do i z Wielkiej Brytanii. Ale amerykański Departament Bezpieczeństwa Krajowego natychmiast zdezawuował prezydencką zapowiedź powstrzymania „wszystkich przyjazdów”. Nie będzie on bowiem dotyczył amerykańskich obywateli i osób posiadających zieloną kartę.
Ponadto departament dołączył listę krajów, które objął zakaz, czyli należących do strefy Schengen. Oprócz brytyjskiego wyjątku znalazł się tam kolejny – Irlandia.
Godzinę po swoim wystąpieniu prezydent zaczął poprawiać samego siebie. „Bardzo ważne, by wszystkie kraje i biznes wiedziały, że handel nie zostanie dotknięty 30-dniowymi restrykcjami na podróżowanie z Europy. Restrykcje zatrzymują tylko ludzi, a nie towary” – napisał Trump na Twitterze.
Amerykańscy dziennikarze zaczęli się zastanawiać, czy zakaz handlu w ogóle był wpisany do przemówienia, czy może prezydent źle odczytał tekst z telepromptera.
Niezależnie od kolejnych poprawek do zakazu podróżowania kraje europejskie bardzo źle go przyjęły. Przede wszystkim dlatego, że nikt ich nie uprzedził.
„Niedawno kontaktowałem się z Departamentem Stanu i nikt mi nic nie powiedział” – skarżył się anonimowo dziennikarzom jeden z dyplomatów z UE. – Wiedzieliśmy, że będzie coś związanego z podróżowaniem do Europy, ale nie tak radykalnego – powiedział z kolei CNN dyplomata z Belgii.
Tym bardziej że wśród 60 krajów, które wprowadziły różnego rodzaju ograniczenia na podróżowanie do i z Chin (w tym dziesięć zamknęło granicę z nimi), nie ma USA. Jednocześnie europejscy dyplomaci zwrócili uwagę, że w samych Stanach wprowadzone przez władze federalne środki walki z epidemią pozostawiają wiele do życzenia.
– Koronawirus jest kryzysem globalnym, nie ogranicza się do jednego kontynentu i wymaga współpracy – stwierdzili szefowa KE Ursula von der Leyen i szef Rady Europejskiej Charles Michel, krytykując decyzję amerykańskiego prezydenta.
Nawet wyróżnieni przez Trumpa Brytyjczycy odnieśli się z niechęcią do zakazu. Minister skarbu Rishi Sunak powiedział: – Nie uważamy, by to była właściwa rzecz, którą należy robić.