Nowe kompleksy turystyczne i domy, rozbudowa lotniska – skalisty cypel na południowych krańcach Półwyspu Iberyjskiego, mający status terytorium zależnego od Wielkiej Brytanii, coraz bardziej wcina się w morze. Nowe domy wyrastają na piasku przywożonym z hiszpańskiej Andaluzji. – Proceder trwa od lat, ale ostatnio przybrał niepokojące rozmiary – ostrzega hiszpańska opozycyjna Partia Ludowa (PP). – “Wkrótce Gibraltar podwoi powierzchnię” – przepowiada José Ignacio Landaluce, deputowany z Kadyksu, cytowany przez gazetę “ABC”.
Na terenie wydartym morzu wyrośnie między innymi dzielnica Ocean Village z barami, restauracjami, dyskotekami i kasynami. W planach jest ponad 2 tysiące apartamentów dla turystów, dwa luksusowe hotele, nowy terminal. Nie mówiąc o dwóch plażach i porcie dla 500 jachtów i żaglówek.
[wyimek]99 procent Gibraltarczyków dobrze się czuje w roli poddanych Elżbiety II [/wyimek]
Gęstość zaludnienia wynosi na Gibraltarze ponad 4300 osób/km kw. (w Hiszpanii około 91). Kolonia się dusi. Według Madrytu rozwiązuje ten problem, zawłaszczając bezceremonialnie wody Hiszpanii. Rząd José Zapatero twierdzi, że od 2004 r. wielokrotnie sygnalizował Londynowi swój sprzeciw. Zdaniem prawicy zamiast słać Brytyjczykom notę za notą, premier powinien dawno ich zaskarżyć do europejskich trybunałów.
Madryt do dziś nie pogodził się z utratą cypla. Konflikt trwa od 1704 r., gdy Gibraltar został zajęty przez flotę brytyjsko-holenderską. W 1713 r. – na mocy traktatu z Utrechtu – Hiszpania oddała Zjednoczonemu Królestwu “miasto i zamek Gibraltar, wraz z należącymi doń portem, murami obronnymi i twierdzą”. Nieprędko go odzyska: w referendum z 2002 r. prawie 99 proc. z około 29 tys. Gibraltarczyków wybrało utrzymanie status quo. Pierwsi od ponad 50 lat urzędnicy Madrytu postawili stopę w kolonii w 2006 r. z okazji wylądowania tam pierwszego samolotu Iberii.