20 kwietnia ma być początkiem „rozmrażania" polskiej gospodarki. Jedną z gałęzi, którą obejmie pierwszy etap pozytywnych zmian, powinien być zawodowy sport.

– Czekamy na zielone światło. Przedstawiłam propozycję tego, jak możemy powoli „odmrażać" polskich sportowców, z naciskiem na tych najwybitniejszych, potencjalnych medalistów igrzysk olimpijskich w Tokio – mówiła minister sportu Danuta Dmowska-Andrzejuk w TVP Sport.

Ministerstwo chce otworzyć pięć COS-ów (Spała, Cetniewo, Zakopane, Szczyrk, Wałcz) i zaprosić do nich niewielkie grupy zawodników. Sportowcy zamieszkaliby tam w warunkach przypominających kwarantannę: bez możliwości wyjścia na zewnątrz, w jednoosobowych pokojach, z regularnymi badaniami, zachowaniem ścisłych reguł sanitarnych i posiłkami wydawanymi tylko na wynos.

Projekt ma objąć 580 osób: zawodników, trenerów, fizjoterapeutów. Lista jest gotowa, resort sportu stworzył ją we współpracy ze związkami.

Decyzję w sprawie otwarcia COS-ów podejmą Ministerstwo Zdrowia oraz premier Mateusz Morawiecki. Jeśli Polska w kolejnych tygodniach będzie radzić sobie z epidemią koronawirusa, plan Danuty Dmowskiej-Andrzejuk zostanie rozwinięty i obejmie między innymi otwarcie dla sportowców toru w Pruszkowie oraz zezwolenia na indywidualną jazdę w terenie dla kolarzy.

Pełna gotowość

– Jesteśmy przygotowani na przyjęcie zorganizowanych grup sportowców pod pełną kontrolą sanepidu lub służb medycznych. Jeśli otrzymamy zielone światło, możemy to zrobić w ciągu 48 godzin – zapewnia w rozmowie z „Rz" dyrektor COS-u w Cetniewie Michał Kowalski.

Obiekt, którym kieruje, ma prawie 400 miejsc w 138 pokojach. Na Pomorzu najczęściej goszczą przedstawiciele sportów walki, ciężarowcy, szermierze, tenisiści stołowi i lekkoatleci.

Ci ostatni najczęściej przebywają w Spale, podobnie jak siatkarze. Nie brakuje sportowców, którzy spędzają tam większość roku i nazywają ośrodek swoim drugim domem. – Cała załoga tęskni już za sportowcami. Potrzebujemy tak naprawdę jednego dnia, żeby wszystko przygotować i ich przyjąć. Jesteśmy w stanie zakwaterować 150 zawodników – mówi „Rz" szef tamtejszego COS-u Waldemar Wendrowski.

Wałcz to miejsce, które zazwyczaj wybierają przedstawiciele sportów wodnych.

Biegacze szukający warunków przypominających zagraniczne zgrupowanie klimatyczne wezmą zapewne kurs na Zakopane. Tamtejszy COS w obecnych warunkach ma jedną wadę – zawodnicy, którzy chcą dostać się na stadion, muszą wyjść z ośrodka i przejść przez ulicę.

COS-y trudno jest fizycznie zamknąć, dużo będzie zależało od odpowiedzialności samych zainteresowanych. – Możemy odciąć się „od miasta", ale nie możemy formalnie zabronić sportowcom wychodzenia poza teren ośrodka – przyznaje dyrektor Kowalski.

Funkcjonowanie ośrodków wymaga personelu. Ten w Cetniewie na co dzień obsługuje 115 osób, otwarcie obiektów w warunkach kwarantanny będzie wymagało trzech czwartych obsady. COS Spała zatrudnia 130 osób. Jego działalność w obecnej sytuacji będzie wymagała ok. 80.

– Nie wszyscy będą mieli kontakt ze sportowcami – zaznacza dyrektor Wendrowski. – Do bezpośredniego spotkania może dojść w trzech punktach: w recepcji, przy wydawaniu posiłków i na obiektach, gdzie obecna będzie obsługa techniczna. Pamiętajmy, że wszyscy musimy przestrzegać rządowych wytycznych dotyczących bezpieczeństwa, a nasi pracownicy dodatkowo są wyposażeni w specjalne przyłbice. Nie obawiamy się tego, że któryś z nich mógłby przynieść do ośrodka wirusa.

Siłownia za 30 tys. zł

Plan Danuty Dmowskiej-Andrzejuk to obietnica, na którą olimpijczycy czekali od początku epidemii. Wielu z nich pozostaje uwięzionych w domach, gdzie wykonują jedynie trening podtrzymujący lub zastępczy. Pływacy nie mają dostępu do basenu, wioślarze pracują na ergometrach, a biegacze korzystają z domowych bieżni oraz trenażerów. Nie są to warunki, w których można wykuwać medalową formę.

Kulomiot Michał Haratyk wydał na wyposażenie domowej siłowni i budowę rzutni 30 tys. zł. Na działce pod Warszawą zamknął się oszczepnik Marcin Krukowski. Biegaczka Małgorzata Hołub-Kowalik kilka dni temu pytała znajomych na Facebooku o możliwość wypożyczenia roweru stacjonarnego. Igrzyska zostały przełożone, ale lekkoatleci wciąż mają przed sobą mistrzostwa Europy, które pod koniec sierpnia planuje ugościć Paryż.

Treningów potrzebują siatkarze, którzy zakończyli już sezon klubowy, ale wciąż mają nadzieję na występy reprezentacyjne. Mistrzostwa kontynentu w tym roku wciąż są w planach wioślarzy, kajakarzy i ciężarowców, którzy dopiero w tym tygodniu dowiedzieli się o przełożeniu zaplanowanych na połowę czerwca ME w Moskwie.

Przedstawiciele wielu dyscyplin wciąż czekają na nowe reguły kwalifikacji olimpijskich. Dziś pewnych udziału w igrzyskach jest 6300 sportowców, do obsadzenia pozostało 43 proc. miejsc. Niewykluczone, że niektórym przyjdzie powalczyć o bilety do Tokio jeszcze w tym roku.