Barack Obama i Dmitrij Miedwiediew, którzy w ramach resetowania stosunków USA i Rosji podpisali w kwietniu strategiczne porozumienie, spotkali się wczoraj w Japonii na szczycie APEC. – Powtórzyłem moje zobowiązanie do przyjęcia traktatu START – oświadczył prezydent USA, wyrażając nadzieję, że dokument uda się szybko ratyfikować. Aby zdobyć potrzebną liczbę głosów, Biały Dom zamierza ogłosić, że przeznaczy na modernizację arsenału nuklearnego dodatkowe 4 miliardy dolarów. Taki ruch ma odebrać argument tym przeciwnikom traktatu, którzy przekonują, że prezydent Obama robi za mało dla zapewnienia atomowej i militarnej potęgi Ameryki.
Od stycznia – gdy republikanie przejmą kontrolę nad Izbą Reprezentantów i będą mieli więcej miejsc w Senacie – szybkie przyjęcie porozumienia z Kremlem mogłoby być o wiele trudniejsze. Traktat, który zakłada zmniejszenie liczby głowic strategicznych o mniej więcej jedną trzecią – do 1550 po każdej ze stron – oraz wprowadza nowe reguły dotyczące wzajemnych inspekcji, budzi bowiem w obozie republikanów spore wątpliwości. Jeśli więc umowa nie zostanie przyjęta do końca grudnia, to dyskusja nad tym porozumieniem może potrwać nawet kilkanaście miesięcy. Z kolei deputowani rosyjskiej Dumy Państwowej nie chcą ratyfikować traktatu, dopóki nie zrobią tego Amerykanie.
Barack Obama obiecał również wczoraj Miedwiediewowi, że Moskwa nadal może liczyć na jego wsparcie w staraniach o członkostwo w Światowej Organizacji Handlu (WTO). Pochwalił także prezydenta Rosji za ostre potępienie ostatnich przypadków pobicia dziennikarzy w jego kraju i wezwał do osądzenia sprawców. Przywódcy obu państw rozmawiali także w Japonii o konieczności powstrzymania nuklearnych ambicji Iranu oraz bliskowschodnim procesie pokojowym.
Wizyta w Japonii zakończyła dziesięciodniową podróż amerykańskiego prezydenta po Azji. Barack Obama nie będzie mógł jednak długo odpoczywać. Poza kwestią ratyfikacji układu START będzie musiał pilnie się zająć między innymi takimi sprawami, jak przedłużenie obowiązywania wprowadzonych przez George’a W. Busha przepisów podatkowych oraz kwestia służby homoseksualistów w amerykańskiej armii.
[i]—Jacek Przybylski z Waszyngtonu[/i]