Tydzień po wizycie Benedykta XVI w Barcelonie szef hiszpańskiego rządu ostrzegał Katalończyków przed prawicą, która – jak twierdził – chce oddać parlament na usługi Kościoła.
Na zarzut lidera opozycyjnej Partii Ludowej Mariana Rajoya, że podczas wizyty papieża nie stanął na wysokości zadania, uchylając się od udziału we mszy świętej, José Zapatero odparł: – Czego chce Rajoy, byśmy tworzyli prawa, które podobają się papieżowi? Będziemy tworzyli prawa, które podobają się parlamentowi i obywatelom.
Lewicowy dziennik „El Pais” zauważył, że w trakcie spotkania z papieżem Zapatero nie zgłaszał takich uwag. W zeszły weekend nie było go w kraju, składał wizytę hiszpańskim żołnierzom w Afganistanie. Zdążył jednak przez 10 minut porozmawiać z Benedyktem XVI na lotnisku.
Z komunikatu rządu wynika, że odpierał oskarżenia papieża o agresywny laicyzm, tłumacząc, że dystans między państwem i Kościołem bierze się z zapisanej w konstytucji neutralności wyznaniowej Hiszpanii. I podkreślał, że ta konstytucja gwarantuje jednocześnie wszystkim wolność wyznania.
Z powodu braku poparcia politycznego i społecznego Zapatero postanowił odłożyć do szuflady projekt ustawy o wolności religijnej, która miała doprowadzić do usunięcia krzyży z miejsc publicznych. – Ustawa jest potrzebna, ale nie pilna – tłumaczył. Został skrytykowany przez Republikańską Lewicę Katalonii, która zarzuciła socjalistycznemu rządowi, że finansując Kościół katolicki z publicznych pieniędzy, łamie zasadę neutralności religijnej państwa.