[i]Korespondencja z Gazy[/i]
Z białego subaru została maska i garść złomu. Obaj pasażerowie, bracia, nie żyją. Islam Jasin, najbliższy współpracownik dowódcy superradykalnej i tajemniczej Armii Islamu (Dżaisz al Islam), zmarł po przewiezieniu do szpitala. Atak przeprowadzony z samolotu bezzałogowego był bardzo precyzyjny. Po godzinie, gdy wysłannicy „Rz” dotarli na miejsce, poza wrakiem samochodu, zerwanymi drutami trakcji elektrycznej i niewielką dziurą w ziemi nie było widać śladów.
Po drugiej stronie ulicy, jednej z ważniejszych w Gazie, nie przerwali pracy straganiarze oferujący zwisające z dachu wielkie kiście bananów, ułożone w piramidy owoce granatu oraz warzywa. – Nagle coś spadło z nieba i trafiło w samochód – opowiadał jeden z nich.
– Nie znamy dnia ani godziny, żyjemy w ciągłym strachu przed niespodziewanymi atakami Izraela. Jak widać, dojść do nich może nawet w nasze największe święto Id al Adha – mówił kupujący banany Wisam Naim, drobny przedsiębiorca.
Izrael od dłuższego czasu poluje na bojowników Armii Islamu, która jego zdaniem szykuje zamachy terrorystyczne. Niedawno miała planować uprowadzenia czy zamachy na izraelskich turystów na egipskim Synaju.