W środę w Strasburgu europarlament zagłosuje nad rezolucją wieńczącą dochodzenie komisji PE w sprawie ujawnionych przez Edwarda Snowdena programów masowej inwigilacji, które objęły także obywateli europejskich.
Projekt uchwały potępia „zakrojone na szeroką skalę, regularne i nieograniczone gromadzenie danych niewinnych osób". Tekst rezolucji sugeruje, że oprócz USA udział w procederze miały też państwa UE. W kontekście tym pojawia się Polska. Jedno z zaleceń wzywa Polskę (oraz cztery inne kraje) do „wyjaśnienia zarzutów o prowadzenie nadzoru na masowa skalę", a także współpracy w tej sprawie ze służbami USA.
Komisja badająca sprawę oparła się w przypadku Polski na zeznaniach przed komisją Adama Bodnara z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.Bodnar występował tam w imieniu polskich organizacji pozarządowych, które domagają się od państwa odpowiedzi na pytania w sprawie skali i sposobu zbierania danych przez służby oraz współpracy w tej kwestii z amerykańską NSA. Odpowiedzi uzyskane były najczęściej wymijające, a służby zasłaniały się ochroną informacji niejawnych.
– Parlament Europejski jako jedyna poważna instytucja przeprowadził dochodzenie w sprawie programów inwigilacji – mówi „Rz" Katarzyna Szymielewicz z Fundacji Panoptykon, która także domagała się od państwa informacji w tej sprawie. – Ta rezolucja jest dość łagodna, ale pokazuje, że problem istnieje i wzywa państwa do działań. Zobaczymy, co zrobi z tym polski rząd – dodaje Szymielewicz.
Projekt rezolucji zawiera jednak bardziej radykalne postanowienia – jak choćby sugestię, że PE nie przyjmie traktatu TTIP, przygotowywanej od dawna umowy wolnego handlu między UE a USA. Prawdopodobnie jednak nie zostaną one przyjęte przez Parlament.
– Umowa ta przyniesie miliardowe dochody obu gospodarkom i nie może się stać zakładnikiem w tej konkretnej sytuacji – mówi „Rz" wiceprzewodniczący PE Jacek Protasiewicz (PO).
Parlament proponuje także podpisanie transatlantyckiej „umowy gwarantującej podstawowe prawo do prywatności i ochrony danych" i stworzenie „karty praw cyfrowych".
Według informacji „Rz" rezolucja zostanie przyjęta, a zagłosują za nią wszystkie główne frakcje. W tym również europosłowie z Polski. – Polska nie musi się stosować do wspomnianych zaleceń, bo w naszym kraju nie ma dowodów na prowadzenie „nadzoru na masową skalę". A nasze służby zaś są poddane kontroli demokratycznie wybranego Sejmu – zapewnia Protasiewicz.