Premier Izraela Beniamin Netanjahu rozpoczął w poniedziałek dwudniową wizytę w Moskwie, w czasie której ma przekonać tamtejsze władze do wstrzymania sprzedaży Iranowi wyrzutni rakietowych. – Podpisaliśmy kontrakt i musimy się z niego wywiązać – tłumaczył w niedzielę Władimir Nazarow, zastępca sekretarza wpływowej Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Rosja podpisała umowę sprzedaży pięciu baterii wyrzutni przeciwlotniczych i przeciwrakietowych S-300 Iranowi, ale do dziś ich nie dostarczyła. Kilka dni temu Iran zagroził jej pogorszeniem wzajemnych stosunków. Zdaniem ekspertów sygnały płynące z Kremla nie pozostawiają wątpliwości, że Moskwa poprze sankcje, a sprawa sprzedaży rakiet to tylko próba zachowania twarzy.
– Rosja wie, że Iran dąży do wyprodukowania bomby atomowej, i to jest dla niej nie do przyjęcia. Rakiety to tylko karta przetargowa w negocjacjach z NATO – mówi „Rz” Raul Motika, ekspert ds. Iranu z Uniwersytetu w Heidelbergu.
Nałożenie sankcji na Iran rozbija się już tylko o sprzeciw Chin, jednego z pięciu stałych członków Rady Bezpieczeństwa. USA postanowiły sięgnąć po pomoc Arabii Saudyjskiej, która sprzedaje Chinom dwukrotnie więcej ropy naftowej niż Iran. Z dyplomatyczną misją do królestwa Saudów udała się amerykańska sekretarz stanu Hillary Clinton. Po drodze zapewniała, że sankcje nie uderzą w zwykłych Irańczyków, tylko w Gwardię Rewolucyjną – potężną formację paramilitarną, która odgrywa znaczną rolę w polityce i gospodarce. – Iran zmierza w stronę wojskowej dyktatury. Gwardia Rewolucyjna wypiera władze na wszystkich szczeblach – mówiła Clinton podczas krótkiego postoju w Katarze.
Iran nie zamierza rezygnować z programu wzbogacania uranu, który – jak do niedawna zapewniał – jest mu potrzebny jedynie do zasilania reaktora nuklearnego. Jednak po uzyskaniu uranu o wymaganym stężeniu 3,5 proc. Teheran ogłosił, że zaczyna produkcję uranu 20-proc., bo chce go wykorzystać w medycynie. Eksperci podkreślają, że irańscy naukowcy przekroczyli próg technologiczny, który umożliwia produkowanie uranu do celów militarnych.
– Sankcje to jedyne wyjście. Nikt oprócz Izraela nie myśli poważnie o ataku na irańskie ośrodki nuklearne – mówi Motika. Szef połączonych sztabów USA admirał Mike Mullen ostrzegł w niedzielę izraelskich dowódców, że atak militarny miałby „nieprzewidywalne konsekwencje”. – Mam nadzieję, że sankcje i dyplomacja przyniosą efekty – mówił.