W stolicy Białorusi nie było wczoraj sądu, który nie wydałby wyroku na uczestników wtorkowej demonstracji upamiętniającej 90. rocznicę powstania Białoruskiej Republiki Ludowej. Skazywani byli na siedem do 15 dni aresztu lub na wysokie grzywny. W charakterze świadków przesłuchiwano milicjantów, którzy podkreślali, że nie są z Mińska.
“Słuchy o przyjezdnych funkcjonariuszach rozpowszechniano celowo, by nie denerwować mieszkańców stolicy” – podał portal internetowy Partizan. Dał do zrozumienia, że mińska milicja może się spotkać z odwetem za wyjątkową brutalność wobec osób, które chciały upamiętnić 90. rocznicę powstania Białoruskiej Republiki Ludowej, nieuznawanej przez obecne władze białoruskie.
Do walki z ludźmi, którzy zebrali się w centrum Mińska i chcieli położyć kwiaty pod pomnikami działaczy BRL, przystąpiły oddziały OMON, milicji i wojska. Zatrzymanych zostało około stu osób. Wśród nich byli nieletni. Według portalu Karta 97 wiele osób przywożono do sądów z połamanymi żebrami i urazami czaszki. Poszkodowany został m.in. były kandydat na prezydenta Aleksander Milinkiewicz. Aresztowania potępiła wczoraj UE. – Władze w Mińsku popełniają błąd. To była pokojowa demonstracja – powiedział “Rz” Aleksandr Dobrowolski, wiceprzewodniczący Zjednoczonej Partii Obywatelskiej. Białoruska Republika Ludowa została powołana 25 marca 1918 r. Zakończyła swe istnienie rok później, kiedy do Mińska wkroczyła Armia Czerwona.