Reklama

Islamista z Gliwic przed sądem

Obywatel Niemiec Christian Ganczarski odpowiada we Francji za udział w zamachu na synagogę w Tunezji

Aktualizacja: 06.01.2009 08:05 Publikacja: 06.01.2009 01:27

Rysunek ukazujący Christiana Ganczarskiego podczas rozprawy

Rysunek ukazujący Christiana Ganczarskiego podczas rozprawy

Foto: AFP

Sześć lat przesiedział Christian Ganczarski we francuskim więzieniu, nim prokuratura zdecydowała się na rozpoczęcie procesu. Aresztowany na paryskim lotnisku w drodze z Arabii Saudyjskiej do Niemiec odpowiada za członkostwo w organizacji terrorystycznej i przygotowanie zamachu w kwietniu 2002 roku na tunezyjskiej wyspie Dżerba, w którym zginęło 21 osób, w tym 14 niemieckich turystów oraz dwu obywateli Francji.

– Mam czyste sumienie. To proces polityczny. Proszę o pomoc – napisał 42-letni Ganczarski w liście do kanclerz Angeli Merkel. Jest obywatelem Niemiec i domaga się pomocy prawnej. Przybył do Niemiec z Gliwic jako dziecko wraz z rodzicami.

W wieku 20 lat przeszedł na islam jako Abu Ibrahim. Studiował Koran w Arabii Saudyjskiej. Potem walczył w Czeczenii po stronie islamskich bojowników. Wielokrotnie bywał w obozach szkoleniowych talibów w Afganistanie. W jednym z nich poznał Nizana Nawara, Tunezyjczyka. 11 kwietnia 2002 roku o 9.35 rano Nawar zadzwonił do Ganczarskiego w Duisburgu. – Proszę o błogosławieństwo – powiedział Tunezyjczyk. – Idź z Bogiem. Niech będą z tobą łaska boska i błogosławieństwo – odpowiedział Ganczarski. Po tych słowach Nawar wsiadł do ciężarówki z butlami gazowymi i ładunkiem wybuchowym i wjechał w grupę turystów przed synagogą w Dżerbie.

Niemiecki wywiad podsłuchał tę rozmowę i sprawę przekazał prokuraturze. Niemieckie sądy odrzuciły wnioski o aresztowanie Ganczarskiego z braku niezbitych dowodów winy. – Nawet dzisiaj, po zaostrzeniu prawa karnego, wojskowy trening w obozach al Kaidy ani treść rozmowy telefonicznej, jaką przeprowadził Ganczarski, nie mogą być w Niemczech traktowane jako dowód winy zamachu w Dżerbie.

Prawo francuskie jest znacznie ostrzejsze – tłumaczy Erich Schmidt-Eeenboom. Ganczarski uznał jednak, że po zamachu grunt pali mu się pod nogami, i wyjechał z żoną i córką do Arabii Saudyjskiej. Śledziła go już wtedy CIA.

Reklama
Reklama

Po roku Saudyjczycy postanowili pozbyć się niechcianego gościa i wsadzili go w samolot do Niemiec, z międzylądowaniem w Paryżu. Tam do akcji wkroczyła francuska policja.

Adwokat Ganczarskiego udowadniał wczoraj, że jego klienta uznał za winnego już w chwili aresztowania Nicolas Sarkozy, ówczesny szef francuskiego MSW. – Aresztowaliśmy jednego z liderów al Kaidy utrzymującego kontakty z Osamą bin Ladenem – oznajmił wtedy Sarkozy. Zdaniem adwokata wszystko, co potem nastąpiło, jest czystą polityką i ma niewiele wspólnego z wymiarem sprawiedliwości. Ganczarskiemu grozi dożywocie.

Wśród dowodów winy są zdjęcia z obozu szkoleniowego w Kandaharze ze stycznia 2000 roku, na których oskarżony prezentuje się wspólnie z bin Ladenem. Ustalono, że w tym samym czasie w obozie przebywali Mohammed Atta oraz Ziad Jarah, zamieszkali w Hamburgu piloci dwu samolotów pasażerskich skierowanych 11 września 2001 roku na World Trade Center. Był tam także Chalid Szejk Mohammed, architekt zamachu al Kaidy na USA. Przebywa obecnie w Guantanamo i jest zaocznie sądzony w paryskim procesie, wspólnie z Ganczarskim oraz bratem zamachowca z Dżerby.

Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1456
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1455
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1454
Świat
Tym otruto Aleksieja Nawalnego. Czym jest toksyna żaby drzewołazowatej?
Materiał Promocyjny
Ikona miejskiego stylu życia w centrum Gdańska
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama