Jest papieżem, który nie wniósł niczego nowego do Kościoła. Nie rozumie otaczającego go świata. Koncentruje się nadmiernie na sprawach teologicznych – takie opinie mnożą się w niemieckich mediach pięć lat po wyborze kardynała Josepha Ratzingera na papieża. Gazety piszą też, że nie zajął zdecydowanego stanowiska w sprawach seksualnego molestowania wychowanków instytucji kościelnych w Niemczech.
[srodtytul]Zaszkodził dialogowi[/srodtytul]
Zaledwie jedna trzecia obywateli RFN ocenia pozytywnie dotychczasową działalność papieża, a 46 proc. jest przeciwnego zdania. Trzy lata temu dwie trzecie Niemców nie miało zastrzeżeń co do postawy Benedykta XVI.
– Takie wyniki są oczywiście rezultatem nieprzychylnych opinii niemieckich mediów dotyczących zwłaszcza ostatnich skandali w instytucjach kościelnych – tłumaczy Rainer Kampling, teolog z Wolnego Uniwersytetu w Berlinie. Jest przekonany, że nastroje społeczne ulegną wkrótce zmianie, gdy do świadomości Niemców dotrą sygnały z Watykanu, który nie chowa głowy w piasek, wzywając do rzetelnego rozliczenia przypadków pedofilii księży.
Podobnego zdania jest przewodniczący niemieckiego episkopatu, arcybiskup Robert Zollitsch, który przyznaje, że Watykan miał ostatnio „problemy z komunikacją” z wiernymi. „Papież zaufał ludziom ze swego otoczenia, co utrudniło prowadzenie otwartej polityki medialnej” – pisał wczoraj konserwatywny dziennik „Frankfurter Allgemeine Zeitung”, zarzucając doradcom Benedykta XVI, że ułatwiają zadanie „wrogom Kościoła” dążącym do wbicia klina pomiędzy papieża i wiernych.