Przedstawiciele opozycji otrzymali sześć mandatów w radach lokalnych, gdzie do obsadzenia było 20 tysięcy miejsc. Najwięcej, bo trzech radnych, reprezentować będzie Białoruską Chrześcijańską Demokrację. Klęskę w wyborach poniosła najstarsza partia opozycyjna Białoruski Front Narodowy oraz kandydaci reprezentujący ruch „O wolność” Aleksandra Milinkiewicza, rywala prezydenta Aleksandra Łukaszenki w wyborach prezydenckich 2006 roku. „Uznanie tych wyborów za ważne jest niedopuszczalne”– oświadczył Milinkiewicz, twierdząc, iż skala fałszerstw jest przerażająca.
– Przed wyborami prezydenckimi czeka nas dokręcenie śruby – dodał polityk. Niedzielne wybory uważane są za próbę generalną przed wyborami prezydenckimi, które mają się odbyć najpóźniej 6 lutego 2011 roku.
Zarzuty opozycji odrzuca Lidia Jermoszyna kierująca Centralną Komisją Wyborczą. Odpowiadając na pytania dziennikarzy o niezwykle wysoką w porównaniu z innymi krajami europejskimi, 79-procentową frekwencję Jermoszyna podkreśliła, że „Europejczycy muszą jeszcze dorosnąć do naszego poziomu”.
Wczoraj wieczorem w Mińsku miała się odbyć demonstracja opozycji w 24. rocznicę katastrofy w Czarnobylu. Organizatorzy zapowiedzieli, że zmienią uzgodnioną wcześniej trasę przemarszu i doprowadzą manifestantów do tzw. kaplicy czarnobylskiej. Gdy zamykaliśmy to wydanie „Rz”, nie było wiadomo, jak przebiegła demonstracja.
[i]Andrzej Pisalnik z Grodna[/i]