Na rozpoczęte w poniedziałek spotkanie Trójkąta Weimarskiego minister Radosław Sikorski przyjechał do dawnej stolicy RFN z szeregiem propozycji dotyczących polityki obronności i bezpieczeństwa Unii Europejskiej. Strona polska nastawała, by był to główny temat dwudniowego spotkania. Tego rodzaju szczytów ministrów spraw zagranicznych Polski, Francji i Niemiec w ramach Trójkąta, pomyślanego w 1990 roku jako forum promocji Polski na międzynarodowej scenie politycznej po zmianie ustrojowej, odbyło się już 11. Po początkowych sukcesach Trójkąt Weimarski przestał jednak odgrywać znaczącą rolę na linii Warszawa – Berlin – Paryż. Spotkań na najwyższym szczeblu było zaledwie siedem, ostatnie prawie cztery lata temu.
[srodtytul]Brak nowych pomysłów[/srodtytul]
– Nic nie wskazuje, by obecne spotkanie mogło wnieść wiele nowego w tę strukturę – twierdzi Cornelius Ochmann, ekspert Fundacji Bertelsmanna. I to pomimo zapewnień nowego szefa niemieckiej dyplomacji Guido Westerwellego, który obiecał ożywienie trójkąta, widząc w nim jeden ze sposobów na zacieśnienie więzi polsko-niemieckich po latach napięć pomiędzy Warszawą i Berlinem. Gołym okiem widać, że Niemcy nie mają jednak żadnego pomysłu, jak to zrobić. – Westerwelle zajmuje się polityką wewnętrzną i wyraźnie zaniedbuje sprawy zagraniczne – twierdzą niemieckie media.
Inicjatywę przejęło polskie MSZ, przygotowując wspólny projekt w zakresie polityki bezpieczeństwa i obronności UE. Chodzi zwłaszcza o współpracę pomiędzy UE i NATO, która wymaga określonych rozwiązań. Jest to temat, który Polska zamierza rozwijać w czasie swego przewodnictwa w UE w drugiej połowie przyszłego roku. Francja jest zainteresowana, co brzmi obiecująco.
[wyimek]Szef dyplomacji niemieckiej Guido Westerwelle obiecał ożywienie trójkąta. Brak mu jednak pomysłu, jak to zrobić [/wyimek]