Reklama
Rozwiń
Reklama

MAK odpowiada na raport Millera

Polska strona powtórzyła nasze komentarze - stwierdził MAK. W Moskwie skończyła się konferencja poświęcona raportowi komisji Jerzego Millera dotyczącego przyczyn katastrofy smoleńskiej. W konferencji nie uczestniczyła szefowa MAK Tatiana Anodina, co obniża rangę tego wydarzenia

Aktualizacja: 02.08.2011 17:30 Publikacja: 02.08.2011 14:50

MAK odpowiada na raport Millera

Foto: Fotorzepa, Kuba Kamiński Kub Kuba Kamiński

- Główna przyczyna katastrofy jest taka sama w obu raportach, podobnie jak wnioski dotyczące przygotowania lotniska czy załogi. Różnice biorą się z niechęci strony polskiej, która nie chce przyznać, że lot był wykonywany zgodnie z zasadami Federacji Rosyjskiej - podsumował Aleksiej Morozow, przewodniczący Komisji Technicznej MAK.

MAK: Nie zobaczyliśmy nic nowego w raporcie Millera

W konferencji nie uczestniczyła szefowa MAK Tatiana Anodina, obecni byli m.in. wiceszef komitetu Oleg Jermołow oraz przewodniczący Komisji Technicznej MAK Aleksiej Morozow.

- Nie zobaczyliśmy nic nowego w stosunku do naszego raportu, polska strona właściwie powtórzyła nasze komentarze. Śledztwo w sprawie lotu było prowadzone zgodnie z załącznikiem do konwencji chicagowskiej - powiedział Aleksiej Morozow. - W swojej pracy przestrzegaliśmy zasady niezależności i niezawisłości od organów państwowych zarówno Polski jak i Rosji, jako że MAK jest niezależną organizacją międzynarodową - dodał.

Jak opisywał Morozow, realizacja lotu ze strony rosyjskiej była przeprowadzana zgodnie z zasadami AIP (Aeronautical Information Publication) Federacji Rosyjskiej. Wady w stanie lotniska, które zostały zawarte w raporcie polskim, były dokładnie opisane także w raporcie MAK. Lotnisko smoleńskie Siewiernyj było otwarte i działające, a nie czasowo otwarte i działające, jak podaje raport polski, miało atest dopuszczający do jego używania.

MAK: Nasz raport nie ukrywa wad lotniska

- W pracy MAk nie mieliśmy na celu ukrywać wad w funkcjonowaniu lotniska czy wad w sprzęcie. Jednak te wady w sprzęcie i pracy kontrolerów nie miały wpływu na przyczyny katastrofy. Podobnie podaliśmy, jakie warunki pogodowe pozwalają na zamknięcie lotniska, ale to nie była ta sytuacja. Komisja przeprowadziła ocenę grupy kontrolnej lotu. Rezultaty tej oceny znajdują się w raporcie MAK. Faktu nacisków na grupę kontroli lotu nie odnotowano - powiedział Morozow.

Reklama
Reklama

- Jeśli chodzi o wyposażenie lotniska, od razu po zdarzeniu sprawdzenie potwierdziło, że całe oprzyrządowanie lotniska pracuje bez zarzutu. Nie wiem, skąd wziął się wniosek w polskim raporcie, że wyposażenie nie było prawidłowe - dodał Morozow.

- Kontrolerzy informowali załogę o warunkach i wysokości lotu. Określono, że załoga schodziła poniżej bezpiecznej wysokości 100 metrów. Załoga rozumiała, że prędkość schodzenia jest dwa razy wyższa od prawidłowej. Fakty nie potwierdzają, że kontroler upewniał załogę, że lecą prawidłowo - dodał Aleksiej Morozow.

Według MAK załoga Tu-154 próbowała lądować. Raport komisji Millera podaje, że to było tylko próbne podejście.

Morozow: Był bezpośredni nacisk

- Co do kwestii nacisku na załogę, wyniki grupy ekspertów znajdują się na stronie MAK i są znane stronie polskiej. Słyszymy głos: "Jeśli nie wylądujemy, będzie niezadowolony". Dla nas to są dowody na pośredni nacisk - tłumaczył Aleksiej Morozow. - Ani drugi pilot ani dowódca statku nie byli w stanie podjąć samodzielnej decyzji. Załoga próbowała nawiązać kontakt wizualny z podłożem, by jednak wylądować na lotnisku - dodał.

- Próba wylądowania na lotnisku przy niekorzystnych warunkach pogodowych, brak kroków w odpowiedzi na sygnalizację ostrzegawczą, obecność dowódcy w kokpicie pilotów, doprowadziło do decyzji lądowania mimo wszystko, na płycie lotniska - mówił Morozow.

MAK polemizuje z raportem komisji Millera

- Nasi polscy koledzy nie zrozumieli, że ten lot był nie był typowym lotem cywilnym, tylko wojskowym według zasad AIP Federacji Rosyjskiej. Są rozbieżności, jeśli chodzi o status tego lotu ze strony Polski - powiedział Morozow.

Reklama
Reklama

- Jeśli chodzi o użycie przycisku "odejście" to nie ma dowodów na to, czy był użyty, bo nie zapisały tego czarne skrzynki. Sterowanie samolotem Tu-154 przewiduje odejście na drugi krąg w automacie. W tym przypadku lotnisko nie było wyposażone w system lądowania precyzyjnego, dlatego wciśnięcie przycisku "odejście" nie miało wpływu na reakcję samolotu. Fakt wciśnięcia przycisku nie został zarejestrowany przez obiektywne środki sprawdzające - powiedział Morozow.

Morozow przyznał, ze MAK nie zaprezentował wyników raportu w IKO, bo TU-154 nie był samolotem cywilnym. Powiedział również, że nie ma nagrania video z lądowania z wieży w Smoleńsku, a przyczyny tego są opisane raporcie.

A. Złe decyzje załogi

- W przeciwieństwie do polskiej komisji MAK twierdzi, że polska załoga Tu-154M podejmowała niewłaściwe decyzje i nie mogła ich też zrealizować - oświadczył szef komisji technicznej MAK Aleksiej Morozow. - Gdyby załoga chciała odejść na drugi krąg, to by im się to udało - powiedział Morozow. - Strona polska nie może zrozumieć, że to był lot międzynarodowy, ale nie regularny - dodał.

B. Generał Błasik miał bezpośredni wpływ na decyzję pilotów

- Generał Błasik nie powinien znajdować się w kabinie załogi, kabina powinna być sterylna. A był bezpośrednim przełożonym specpułku i odpowiadał za przygotowanie pilotów z tego pułku. Nieważne jakiej rangi, dowódca nie ma prawa znajdować się w kabinie. Nazywajmy rzeczy po imieniu: to był bezpośredni nacisk - powiedział Morozow. - Poniżej 100 metrów samolot nie powinien schodzić. A jeśli dowódca się pojawia w kabinie to załoga wie, że należy podchodzić do lądowania. Dowódca sprzyja decyzji o schodzeniu do lądowania - dodał.

Reklama
Reklama
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1453
Świat
Islam w Europie, brutalna diagnoza. Europejski laicyzm przegrywa?
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1451
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1450
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama