Była premier, oskarżona o nadużycie władzy podczas podpisywania kontraktów gazowych z Rosją w 2009 roku, twierdzi, że jest prześladowana za krytykę obecnego szefa rządu Mykoły Azarowa.
Decyzję o aresztowaniu Julii Tymoszenko podjął na prośbę prokuratury sędzia Rodion Kiriejew. Argumentował w piątek, że była premier świadomie przeciąga proces w swojej sprawie. Mówił, że traktuje sąd lekceważąco, nie udziela odpowiedzi na pytania o imię, nazwisko i adres, nie stawia się na rozprawach. Domagając się aresztowania Tymoszenko, prokurator Lilia Frołowa, która już wcześniej żądała zmiany środka zapobiegawczego wobec przywódczyni opozycji z zakazu wyjazdu z kraju na areszt, uzasadniała, że oświadczenia oskarżonej i jej zachowanie nie pozwalają na „przestrzeganie norm proceduralnych".
Szturm na więźniarkę
Wyprowadzeniu z sądu Julii Tymoszenko, która poprosiła, by nie zakładano jej kajdanek, towarzyszyły okrzyki jej zwolenników: „Julia, jesteśmy z tobą" i „Hańba Kiriejewowi". Doszło do bójki deputowanych Bloku Julii Tymoszenko z funkcjonariuszami milicji, gdy politycy próbowali wejść do pomieszczenia, do którego zaprowadzono oskarżoną.
Do rękoczynów doszło też na dziedzińcu sądu, gdy deputowani próbowali dostać się do więźniarki. W sukurs przyszli im zwolennicy byłej premier. Zablokowali samochód, którego broniła setka milicjantów. Kilkuset innych broniło siedziby sądu, szturmowanej przez ludzi popierających byłą premier.
Mimo oporu zwolenników Tymoszenko została wywieziona do aresztu. Pojazd opuszczał sąd w asyście około 400 milicjantów. Została odwieziona do aresztu Łukaniwka. Julia Tymoszenko doskonale zna to miejsce – trafiła tam w lutym 2001 roku, gdy prezydentem był Leonid Kuczma, i przesiedziała 42 dni.