Reklama

Kremlowski „Generał Mróz” przeciwko Ukrainie. Moskwa walczy ciemnością i chłodem

W czwartą zimę wojny armii Władimira Putina udało się pogrążyć w ciemności i pozbawić ogrzewania część ukraińskich miast. Cel Rosji jest prosty: wywołać kolejną falę migracji Ukraińców na zachód.

Publikacja: 20.01.2026 11:13

Po rosyjskich atakach Kijów często pogrąża się w ciemnościach

Po rosyjskich atakach Kijów często pogrąża się w ciemnościach

Foto: REUTERS

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jaki jest strategiczny cel Rosji w wywoływaniu energetycznych problemów w Ukrainie?
  • Jakie wyzwania stoją przed mieszkańcami ukraińskich miast w obliczu braku ogrzewania?
  • Jak Ukraińcy adaptują się do życia bez stabilnych dostaw prądu i ciepła?
  • W jaki sposób niskie temperatury wpłynęły na działania obu stron konfliktu?

– Nie można się rozluźnić nawet na minutę. U nas w ciągu ostatnich dni mamy prąd kilka godzin dziennie. Jeśli przegapiłeś te chwile – bo właśnie spałeś – zostajesz bez jedzenia, bez naładowanych zapasowych akumulatorów i telefonu – opisuje życie po rosyjskich bombardowaniach mieszkanka Kijowa Natalia.

Półtora tygodnia temu, w czasie fali mrozów, Rosjanie zniszczyli dwie największe elektrociepłownie ukraińskiej stolicy. Nim zdążono je prowizorycznie choćby naprawić, uderzyli ponownie 13 stycznia. – Sześć rakiet trafiło elektrociepłownię numer pięć, trochę więcej „szóstkę”. „Piątka” wyglądała jak ruiny, ale już pod wieczór obie zaczęły dostarczać ogrzewanie – mówi ukraiński ekspert ds. energetyki Ołeksandr Charczenko.

Jak wygląda wojna Rosji z ukraińskim centralnym ogrzewaniem. „Czegoś takiego nie było w historii”

W sumie w Ukrainie Rosjanie atakowali i już uszkodzili w mniejszym lub większym stopniu wszystkie elektrownie (poza atomowymi) i elektrociepłownie.

Po dwóch bombardowaniach Kijów oberwał jeszcze trzeci raz w nocy z 19 na 20 stycznia. Raz za razem sześć tysięcy wielopiętrowych budynków mieszkalnych, czyli połowa wszystkich takich w mieście, pozostawała bez prądu i ogrzewania. Po drugim uderzeniu wykonywano gigantyczną operację spuszczania wody z systemów grzewczych tysięcy domów. 

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Rosja chce wyłączyć Ukrainie prąd z elektrowni jądrowych? Wywiad ostrzega

Podobnie było w innych miastach. W Odessie i jej okolicach w zeszły piątek 400 tys. mieszkańców było bez prądu i ciepła. 19 stycznia po kolejnym bombardowaniu ponad 30 tys. domów zostało bez światła i ogrzewania. Tak samo w Charkowie, Czernihowie, Dnieprze i Krzywym Rogu. Atakowany czwartą zimę z rzędu ukraiński system energetyczny zaczyna się rozsypywać – a wszystko to w czasie najmroźniejszej zimy w ostatnich latach.

Na odeskich ulicach wszędzie słychać generatory prądu, a przed beczkowozami stoją na mrozie kolejki. – Tak żyjemy. Nie trzeba się kłócić, złościć, poddawać. Wszystko będzie dobrze – jeden ze starszych mieszkańców odpiera pytania dziennikarzy.

Nie wiadomo jednak, czy będzie dobrze. – Nigdy jeszcze na świecie przy temperaturach, minus 15 stopni Celsjusza, nie były atakowane miasta, w których jest centralne ogrzewanie, i właśnie to ogrzewanie zostało zniszczone. W historii centralnego ogrzewania czegoś takiego jeszcze nie było i nikt nie wie, jakie będą tego skutki – mówi Charczenko o bombardowaniach Kijowa.

Reklama
Reklama

Ukraińcy na razie nie chcą opuszczać Kijowa

Ale mieszkańcy nie chcą opuszczać miasta, część nawet czuje się urażona wezwaniem mera Witalija Kliczki do wyjazdów ze stolicy. Pozostali wahają się, przy kolejnych takich atakach mogą jednak nie wytrzymać i ruszyć na zachód – co, zdaje się, jest obecnie celem Putina.

Czytaj więcej

Kreml: Władimir Putin został zaproszony do Rady Pokoju

– W ciągu tygodnia Kijów maksymalnie zbliżył się do momentu komunalnej katastrofy – sądzi ekspert Stanisław Ihnatiew.

Wcześniej koncerny energetyczne i władze samorządowe publikowały grafiki odłączeń prądu w poszczególnych częściach miast, w tym Kijowa. Teraz uprzedzają, że żadne wcześniejsze schematy nie działają i prąd (a z nim i ciepło) może zniknąć w każdej chwili. A jeśli nawet jest, to napięcie nie przekracza 190 woltów, dlatego w mieście wykupiono stabilizatory napięcia.

Jak Ukraińcy są w stanie przeżyć bombardowania i przenikliwe zimno

– W sumie mamy tu w mieszkaniu jakieś parę tysięcy kilowatogodzin, to pozwala przesiedzieć dni bez prądu – jeśli nie używać za bardzo światła. Dużo różnych powerbanków, zwykłych akumulatorowych baterii, latarek z prądnicami. W kuchni, która jest elektryczna, wstawiliśmy turystyczną butlę z gazem. A na balkonie ostatnia rubież obrony: trójnóg opalany drewnem do gotowania – mieszkający w Kijowie w wieżowcu na 11. piętrze Serhij opisuje, jak chroni się przed odłączeniem prądu.

Gdzie na Ukrainie znajdują się elektrownie?

Gdzie na Ukrainie znajdują się elektrownie?

Foto: PAP

Reklama
Reklama

Dodatkowo na balkonie zamontował automatyczny system przeciwpożarowy. – Przy nalocie Szahedów może się zapalić balkon. Jeżeli system zadziała, to da nam kilka dodatkowych minut na ucieczkę – wyjaśnia.

Czytaj więcej

Ukraina bez światła, wody, ciepła. Jaki jest prawdziwy cel Putina?

Inni mieszkańcy, by zmniejszyć uzależnienie od prądu, wystawiają jedzenie z lodówek na balkon – na szczęście są mrozy. „Lodówka to teraz jak zwykły mebel, stoi odłączona od prądu. Jedzenie kupujemy tylko na jeden dzień” – pisze w sieci jedna z Kijowianek.

W miastach (w tym i mniejszych) są jeszcze „punkty niezłomności”, czyli namioty na placach miejskich, w których można się ogrzać i naładować baterie w sprzęcie elektronicznym. W okolicach Kijowa jest ich ponad 400, na niektórych bocznicach kolejowych stoją nawet „wagony niezłomności”. – Zamiast kawy z rana nagotowałem pielmieni i przyszedłem tutaj naładować swój sprzęt – mówi jeden z mieszkańców Odessy o „punkcie niezłomności”, który odwiedził.

Czytaj więcej

„Żyjemy w cyklu: zniszczenie, odbudowa, zniszczenie”. Szef DTEK o energetyce Ukrainy
Reklama
Reklama

Mordercza wojna przeciw cywilom tworzy też nowe mody. Wśród nich jest rozstawianie namiotów na podłodze pośrodku mieszkań: łatwo je ogrzać. Jednym z wariantów jest budowanie w środku pomieszczeń schronień z koców, poduszek, krzeseł, taboretów i spanie w takich „szałasach”. W nich też jest cieplej niż w pozostałej części mieszkań.

Zimno jest bronią, z której korzystają również Ukraińcy 

– Zimno w czasie wojny to bardzo silna broń. Ono wpływa na zmniejszenie zdolności do pracy i jasnego widzenia sytuacji: organizm przełącza się w stan wyżywania – mówi agencji Bloomberg jedna z mieszkanek Kijowa Zoriana. Po ostatnich bombardowaniach wyjechała na zachód kraju, ale chce jak najszybciej wrócić do miasta.

Czytaj więcej

Bombardowania zamiast szturmów. Co Rosja chce w końcu osiągnąć?

Mróz jest jednak bronią obosieczną. Po pierwszych bombardowaniach Kijowa Ukraińcy w odwecie uderzyli w rosyjski Biełgorod. – Poprzednie wyłączenia prądu były mniejsze. Ostatnim razem nie miało go 77 tys. mieszkańców, teraz aż pół miliona – opowiada miejscowa dziennikarka Wiktoria Litwin o skutkach ukraińskiej zemsty.

– W mieście już dość dawno wieczorami nie są oświetlane ulice. Ludzie po zmierzchu chodzą z latarkami albo znaczkami odblaskowymi. I to trwa już kilka miesięcy. A teraz mieszkańcy zaczęli się oburzać, bo nie zważając na takie ograniczenia pojawiły się noworoczne ozdoby: podświetlone girlandy, choinka ze światełkami. Dziwacznie to wyglądało – mówi.

Reklama
Reklama

Przy tym mieszkańcy Biełgorodu, tak jak Kijowa, nie zamierzają się ewakuować – mimo wezwań gubernatora.

Konflikty zbrojne
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1425
Konflikty zbrojne
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1424
Konflikty zbrojne
Rosja chce wyłączyć Ukrainie prąd z elektrowni jądrowych? Wywiad ostrzega
Konflikty zbrojne
Resort obrony Wenezueli zdradza szczegóły ataku USA na Caracas. Ilu żołnierzy zginęło?
Konflikty zbrojne
Ilu Ukraińców uciekło z frontu? Nowy minister obrony, stare kłopoty
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama