Z tego artykułu dowiesz się:
- Jaki jest strategiczny cel Rosji w wywoływaniu energetycznych problemów w Ukrainie?
- Jakie wyzwania stoją przed mieszkańcami ukraińskich miast w obliczu braku ogrzewania?
- Jak Ukraińcy adaptują się do życia bez stabilnych dostaw prądu i ciepła?
- W jaki sposób niskie temperatury wpłynęły na działania obu stron konfliktu?
– Nie można się rozluźnić nawet na minutę. U nas w ciągu ostatnich dni mamy prąd kilka godzin dziennie. Jeśli przegapiłeś te chwile – bo właśnie spałeś – zostajesz bez jedzenia, bez naładowanych zapasowych akumulatorów i telefonu – opisuje życie po rosyjskich bombardowaniach mieszkanka Kijowa Natalia.
Półtora tygodnia temu, w czasie fali mrozów, Rosjanie zniszczyli dwie największe elektrociepłownie ukraińskiej stolicy. Nim zdążono je prowizorycznie choćby naprawić, uderzyli ponownie 13 stycznia. – Sześć rakiet trafiło elektrociepłownię numer pięć, trochę więcej „szóstkę”. „Piątka” wyglądała jak ruiny, ale już pod wieczór obie zaczęły dostarczać ogrzewanie – mówi ukraiński ekspert ds. energetyki Ołeksandr Charczenko.
Jak wygląda wojna Rosji z ukraińskim centralnym ogrzewaniem. „Czegoś takiego nie było w historii”
W sumie w Ukrainie Rosjanie atakowali i już uszkodzili w mniejszym lub większym stopniu wszystkie elektrownie (poza atomowymi) i elektrociepłownie.
Po dwóch bombardowaniach Kijów oberwał jeszcze trzeci raz w nocy z 19 na 20 stycznia. Raz za razem sześć tysięcy wielopiętrowych budynków mieszkalnych, czyli połowa wszystkich takich w mieście, pozostawała bez prądu i ogrzewania. Po drugim uderzeniu wykonywano gigantyczną operację spuszczania wody z systemów grzewczych tysięcy domów.