– Nie można się rozluźnić nawet na minutę. U nas w ciągu
ostatnich dni mamy prąd kilka godzin dziennie. Jeśli przegapiłeś te chwile – bo
właśnie spałeś – zostajesz bez jedzenia, bez naładowanych zapasowych
akumulatorów i telefonu – opisuje życie po rosyjskich bombardowaniach
mieszkanka Kijowa Natalia.
Półtora tygodnia temu, w czasie fali mrozów, Rosjanie
zniszczyli dwie największe elektrociepłownie ukraińskiej stolicy. Nim zdążono
je prowizorycznie choćby naprawić, uderzyli ponownie 13 stycznia. – Sześć rakiet
trafiło elektrociepłownię numer pięć, trochę więcej „szóstkę”. „Piątka” wyglądała
jak ruiny, ale już pod wieczór obie zaczęły dostarczać ogrzewanie – mówi
ukraiński ekspert ds. energetyki Ołeksandr Charczenko.