Do najcięższych zarzutów, takich jak szpiegostwo czy pomoc wrogom Ameryki, które zagrożone są dożywociem, starszy szeregowy się nie przyznał. Będzie za to sądzony najpewniej w czerwcu.
25-latek wziął na siebie m.in. „świadome, celowe i dobrowolne" przekazanie dokumentów oraz „nieprawne posiadanie i rozpowszechnianie" ich.
Po tym, jak adwokat Manninga przekazał sądowi jego przyznanie się do winy, szeregowy poprosił o możliwość odczytania oświadczenia. Zaapelował w nim m.in. o publiczną debatę na temat wojen, jakie toczy Ameryka.
Poprzednio, gdy Manning zabrał głos przed sądem, opowiadał m.in. o tym, jak był traktowany po aresztowaniu oraz przez 9 miesięcy 23 godziny na dobę był przetrzymywany w niewielkiej celi w ściśle strzeżonym więzieniu Quantico w Wirginii.
Zdaniem adwokatów Manning cierpi na zaburzenia psychiczne i armia nie powinna była wysyłać go do Iraku ani zapewniać dostępu do tajnych materiałów, który uzyskał, stacjonując tam jako młodszy analityk wywiadu od końca 2009 roku do połowy 2010 roku.
W trakcie dochodzenia wojskowi prokuratorzy uzyskali dowody, że szeregowy ściągnął i przekazał drogą elektroniczną portalowi Wikileaks pół miliona zastrzeżonych raportów bojowych z Iraku i Afganistanu, setki tysięcy depesz dyplomatycznych oraz zapis wideo ataku śmigłowca z 2007 r, który później portal Wikileaks rozpowszechnił z tytułem „Uboczne zabójstwo".
Według obrony Manning był gejem, głęboko dręczonym problemami identyfikacji płciowej w czasie, gdy jawni homoseksualiści nie mogli jeszcze służyć w siłach zbrojnych USA. Jego gwałtowne wybuchy w trakcie służby w Iraku powinny być sygnałem ostrzegawczym, by nie dawać mu dostępu do tajnych materiałów.
Jak zaznaczają adwokaci, zabezpieczenie wojskowych komputerów było niedostateczne, a opublikowane przez demaskatorski portal materiały nie stwarzały zagrożenia dla bezpieczeństwa narodowego albo zagrożenie to było niewielkie.