Maciej Strzembosz: Prawdziwy wybór Polaków, czyli państwo niepoważne lub nieprzyzwoite

Cała ta mieszanka absurdów, nieodpowiedzialności i skrajnego partyjniactwa przed wyborami europejskimi skłania mnie do wniosku, że najpilniejszą potrzebą jest powołanie Bezpartyjnego Bloku Współpracy z Polską.

Publikacja: 11.05.2024 08:00

Maciej Strzembosz: Prawdziwy wybór Polaków, czyli państwo niepoważne lub nieprzyzwoite

Foto: Fotorzepa, Jerzy Dudek

Zbliżające się wybory do Parlamentu Europejskiego z całą jaskrawością ujawniły tragiczny wybór stojący przed niewielkim, pozaplemiennym i propaństwowym segmentem wyborców – wybieramy między państwem niepoważnym albo nieprzyzwoitym. Między demokracją ciepłej wody w kranie a bezwstydną kleptokracją uzasadniającą łamanie prawa mitycznym wstawaniem z kolan. 

Co jednak mają zrobić wyborcy, którym zależy na rozwoju Polski, jej sile i nowoczesności, zatroskani perspektywą nadchodzącej wojny, którym nie odpowiadają ani wygłupy premiera Donalda Tuska na platformie X, ani coraz bardziej oderwane od rzeczywistości chore wizje Jarosława Kaczyńskiego?

Ministrowie na wybory europejskie, elektrownia atomowa, CPK, czyli Polska w wydaniu niepoważnym

Z jednej strony po niespełna pół roku rządzenia do Parlamentu Europejskiego wybiera się KILKUNASTU członków rządu, w tym osoby bezpośrednio odpowiedzialne za nasze bezpieczeństwo, czyli minister MSWiA, wiceminister MON i wiceminister MSZ. Wręcz komiczna jest sytuacja MKiDN, gdzie do PE wybiera się troje z pięciorga osób kierujących resortem. Przy czym minister Sienkiewicz przynajmniej szybko podał się do dymisji, a reszta członków rządu prowadziła kampanię, do niedawna udając, że rządzi. A ponieważ w procederze biorą udział wszystkie partie rządzącej koalicji, sprawa jest systemowa, a nie incydentalna.

Czytaj więcej

Jacek Nizinkiewicz: Czy rekonstrukcja rządu da nowe polityczne paliwo Donaldowi Tuskowi

Równocześnie dowiadujemy się, że budowa elektrowni atomowej została przesunięta na rok 2040, czyli na wiele lat po uzgodnionym zamknięciu Bełchatowa i niefrasobliwa pani minister przemysłu Marzena Czarnecka, ogłaszając tę decyzję o odłożeniu atomu, słowem nie zająknęła się, jak zamierzamy uzupełnić tę lukę w krajowej energetyce. Zakupami za granicą?

Wiceminister MON Paweł Zalewski, oczywiście kandydat w nadchodzących wyborach, nagle oświadcza, że rząd już podjął decyzję o odłożeniu CPK, bo są pilniejsze sprawy dla obronności, a dzień później nowo mianowany dyrektor CPK Filip Czernicki ujawnia, że „nie możemy otworzyć nowego lotniska za wcześnie, gdy Okęcie i Modlin wciąż będą miały niewykorzystaną, a uzyskaną dzięki nowym inwestycjom przepustowość”. Dom wariatów? Nie, Polska w wydaniu niepoważnym.

Najzabawniejsze i najsmutniejsze jest w sumie to, że wszystko toczy się w kompletnym bezhołowiu komunikacyjnym. Premier uznał, że niepotrzebny mu rzecznik rządu, więc polityka informacyjna sprowadza się do filmików Donalda Tuska w mediach społecznościowych i takąż ma formę oraz realną substancję. Zresztą większość z tej aktywności poświęcone jest PiS-owi, a planom rozwoju kraju – nic. W efekcie obraz rządu jest taki, że mamy jednego poważnego i energicznego ministra, Radosława Sikorskiego, ale wynika to z tego, że jako jedyny w rządzie umie zadbać o właściwą komunikację osobiście. I mówi rzeczy ważne w ważnych miejscach.

Daniel Obajtek, Mariusz Kamiński, Maciej Wąsik kandydatami w wyborach europejskich, czyli Polska nieprzyzwoita

Z drugiej strony mamy Polskę nieprzyzwoitą – na listach PiS do Parlamentu Europejskiego w najlepszych okręgach na biorących miejscach znajdują się osoby, na których ciążą poważne zarzuty, toczą się śledztwa, a media co chwila ujawniają kolejne szokujące informacje. Daniel Obajtek – jak twierdził Onet – kandyduje z Węgier, gdzie się ukrył przed polskim wymiarem sprawiedliwości (ostatnio, by temu zaprzeczyć, wrzucił do sieci nagranie z Polski). Jego zastępcy też dziwnym trafem przebywają za granicą, a jeden nawet podobno ubiega się o obywatelstwo tureckie. 

Gwoli sprawiedliwości trzeba dodać, że precedens stworzył przed wyborami do Sejmu Donald Tusk, przyjmując na listy ukrywającego się we Włoszech Romana Giertycha i akceptując fakt, że ów kandydat nie pojawił się w Polsce w trakcie kampanii ani razu. Ale obecność na listach Giertycha nie powinna usprawiedliwiać obecności Obajtka. Chyba że chodzi o to, że europejski immunitet jest gwarancją dla partii, że nie będzie niespodziewanych zeznań w śledztwie np. o nielegalnym finansowaniu partii. Wtedy oczywiście w kraju, w którym dobro partii jest ważniejsze od dobra kraju, prawa i przyzwoitości, wszystko staje się jasne, zrozumiałe i usprawiedliwione.

Mariusz Kamiński i Maciej Wąsik podsłuchiwali wszystkich, kogo się dało, wraz z najbliższym otoczeniem Jarosława Kaczyńskiego, zbierając haki, dzięki którym bronili ich potem wszyscy, nie wyłączając prezydenta RP. W nagrodę otrzymali biorące miejsca, by europejski immunitet pomógł utrzymać w tajemnicy brudne praktyki służb, nie tylko w kwestii nadużywania nielegalnego oprogramowania, ale także w kwestii przekazywania Jarosławowi Kaczyńskiemu i sztabowi wyborczemu partii informacji z tych podsłuchów. Z wielu wypowiedzi Kaczyńskiego wynika bowiem wprost, że miał wiedzę, do której nie miał prawa, a w drugiej kwestii nie podsłuchuje się przecież szefa sztabu opozycyjnej partii w trakcie zaciętych wyborów bez powodu i profitów. Zwłaszcza, że spymaster Kamiński jest równocześnie wiceprezesem PiS.

Ludzie uśmiechają się do Ewy Kopacz, a Krzysztof Śmiszek chce w Parlamencie Europejskim rozwiązać problemy, z którymi jego formacja nie radzi sobie w kraju

Nie lepiej jest, gdy przyjrzymy się deklarowanym powodom startu w eurowyborach. Tu brak powagi z nieprzyzwoitością miesza się płynnie niezależnie od opcji politycznej. Były już minister Marcin Kierwiński idzie do PE „ścigać dalej PiS”, choć ani w Polsce nie jest to zadaniem ministra MSWiA, ani tym bardziej w Parlamencie Europejskim, gdzie jednakowoż cała polska delegacja powinna zajmować się interesami kraju, a nie przenosić plemienną wojenkę na forum międzynarodowe. 

Kandydaci PiS generalnie idą do PE z hasłami kampanii polexitowej; cała Unia, a zwłaszcza Bruksela, to nowa Sodoma i Gomora, ewentualnie nowe wcielenie komunizmu, ale oczywiście póki płaci, jak płaci, to trzeba podreperować budżet partyjny. 

Była pani premier Ewa Kopacz, rzecz jasna kandydatka, bredzi w radiu, że zawieszenie procedury dotyczącej naruszeń praworządności jest wynikiem tego, że więcej osób teraz na ulicach się do niej uśmiecha. Wiceminister sprawiedliwości Krzysztof Śmiszek wybiera się do Brukseli, by ta rozwiązała problemy, z którymi on i jego formacja sobie nie radzi w kraju.

Szymon Hołownia, wyglądało, że na poważnie, zapowiadał na konwencji, że kandydaci Pl2050 wyróżniają się tym, że są powszechnie znanymi osobistościami. Europoseł Łukasz Kohut niezadowolony z drugiego miejsca na liście Lewicy nagle pokochał Koalicję Obywatelską i startuje z miejsca trzeciego, bo jak powiedział, „uznał, że to rozsądniejsze”. Nie dodał tylko dla kogo. Dla Polski? Dla regionu? Czy dla niego samego?

Kandydaci PiS generalnie idą do PE z hasłami kampanii polexitowej; cała Unia, a zwłaszcza Bruksela, to nowa Sodoma i Gomora, ewentualnie nowe wcielenie komunizmu

Cała ta mieszanka absurdów, nieodpowiedzialności i skrajnego partyjniactwa skłania mnie do wniosku, że najpilniejszą potrzebą jest powołanie Bezpartyjnego Bloku Współpracy z Polską. Bo skoro partie polityczne, zajmują się głównie sobą i swoimi interesami, to musi powstać jakieś forum, na którym będą się mogli spotkać ludzie, którym chodzi przede wszystkim o Polskę.

Autor

Maciej Strzembosz

Producent filmowy, scenarzysta i publicysta

Zbliżające się wybory do Parlamentu Europejskiego z całą jaskrawością ujawniły tragiczny wybór stojący przed niewielkim, pozaplemiennym i propaństwowym segmentem wyborców – wybieramy między państwem niepoważnym albo nieprzyzwoitym. Między demokracją ciepłej wody w kranie a bezwstydną kleptokracją uzasadniającą łamanie prawa mitycznym wstawaniem z kolan. 

Co jednak mają zrobić wyborcy, którym zależy na rozwoju Polski, jej sile i nowoczesności, zatroskani perspektywą nadchodzącej wojny, którym nie odpowiadają ani wygłupy premiera Donalda Tuska na platformie X, ani coraz bardziej oderwane od rzeczywistości chore wizje Jarosława Kaczyńskiego?

Pozostało 92% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Opinie polityczno - społeczne
Estera Flieger: Jarosław Kaczyński i Donald Tusk – panom już dziękujemy
Opinie polityczno - społeczne
Adam Lipowski: NATO wspiera Ukrainę na tyle, by nie przegrała wojny, ale i nie wygrała z Rosją
Opinie polityczno - społeczne
Tomasz Grzegorz Grosse: Polska nie powinna delegować swej obrony do mało wiarygodnego partnera – Niemiec
Opinie polityczno - społeczne
Jędrzej Bielecki: Koszmar Ameryki, czyli Putin staje się lennikiem Chin
Opinie polityczno - społeczne
Bogusław Chrabota: Czy Rafał Trzaskowski walczy z krzyżem?