Reklama

Nie mogę uwierzyć, że strzela do nas nasza armia

Kilkudziesięciu zwolenników obalonego prezydenta Mohameda Mursiego zginęło nad ranem w Kairze. Sympatycy odsuniętego od władzy przez armię Bractwa Muzułmańskiego są w szoku.
Nie mogę uwierzyć, że strzela do nas nasza armia

Foto: AFP

- Nie mogę uwierzyć, że nasza armia strzela do pokojowo nastawionych ludzi. Wśród zabitych są dzieci, co najmniej dwoje – mówi „Rz" z płaczem w głosie Dina Zakaria, działaczka utworzonej przez Bractwo Partii Wolności i Sprawiedliwości.

Do masakry, najpoważniejszej od środy, gdy Mursi został pozbawiony urzędu, doszło o świcie podczas protestu pod klubem oficerskim Gwardii Republikańskiej w Nasr City, na wschodnich przedmieściach Kairu. Armia zapewnia, że otworzyła ogień, bo protestujący zaczęli atakować koszary. Używa wobec nich określenia „terroryści".

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama