Premier Grecji Aleksis Cipras doprowadził właśnie do powstania specjalnej komisji w parlamencie, która przeanalizuje szczegółowo żądania reparacji wojennych od Niemiec. Jest zdania, że reparacje się bezwględnie Grecji należą, o czym Berlin wydaje się wiedzieć, lecz ucieka się do wielu trików, aby uniknąć płatności. Minister finansów Nikos Paraskewopulos idzie znacznie dalej i grozi Berlinowi, że Grecja zajmie na poczet należności niemieckie nieruchomości w kraju.

Nie są to sprawy nowe, ale nabierają swoistej dynamiki, w miarę jak rosną trudności nowego rządu greckiego w przeforsowaniu swych obietnic wyborczych w stolicach państw eurogrupy. Nie tylko w Berlinie, ale nie przypadkiem stolica Niemiec stała się głównym celem ataku greckich polityków.

– Przedstawiane obecnie żądania pod adresem Niemiec mają na celu wywarcie presji na Berlin, aby złagodził swe stanowisko wobec propozycji nowego rządu Grecji. Nie sądzę, aby wywarło to na Berlinie większe wrażenie – tłumaczy „Rz" George Tzogopoulos, ekspert ateńskiego think tanku Eliamep.

Cipras ma jednak nadzieję, że przypominanie Niemcom o nazistowskiej przeszłości przyniesie w końcu pożądany skutek. Do tej pory się to nie udawało.

Na długo przed zapaścią finansową Grecji greckie sądy przyznały krewnym 218 ofiar masakry Waffen SS dokonanej w czasie wojny w wiosce Distomo 29 mln euro odszkodowań. Zajęciu przez sąd gmachu Instytutu Goethego w Atenach zapobiegł minister sprawiedliwości, odmawiając podpisu pod odpowiednimi dokumentami. Niemcy wyroku nie uznały, zasłaniając się zasadą, że osoby fizyczne nie mają prawa pozwów odszkodowawczych pod adresem obcych państw. Międzynarodowy Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu przyznał rację stronie niemieckiej.

Nie jest też nowa sprawa odszkodowań za zniszczenia i straty wojenne. Noty w tej sprawie wysyłali Grecy do Berlina od dziesięcioleci. Bez najmniejszego sukcesu. – Po 1990 roku powstały prawne i polityczne warunki, aby Niemcy się rozliczyły – mówił kilka dni temu premier Cipras w parlamencie. – Czy taka postawa jest moralna? – dodał.

– Nieprzypadkowo porozumienie 2+4 nosi oficjalną nazwę Traktat o ostatecznej regulacji w odniesieniu do Niemiec – przypomina „Frankfurter Allgemeine Zeitung". A więc wszystko załatwione na wsze czasy, tym bardziej że RFN wypłaciła Grecji 115 mln marek tytułem reparacji w latach 50. ubiegłego stulecia.

Niezrażeni niepowodzeniami Grecy produkują raport za raportem. W jednym z nich wyceniono należne reparacje na ponad 160 mld euro. Mieści się w tym suma 50 mld euro za niezwrócony nigdy dług wymuszony przez władze III Rzeszy na Grecji w czasie wojny. Całość roszczeń stanowi połowę całego zadłużenia Grecji. Gdyby więc Berlin zdecydował się na wypłatę chociaż części, premier Cipras nie musiałby już żądać od wierzycieli umorzenia części długu. To jednak wykluczone.