Reklama

Dziki kraj, państwo dziadowskie, ruska trumna i żyrandol

Polityczne bon moty roku 2010. Jakie powiedzenia i lapsusy zapamiętamy? Czy wejdą na stałe do języka Polaków?

Publikacja: 29.12.2010 20:00

Dziki kraj, państwo dziadowskie, ruska trumna i żyrandol

Foto: ROL

– Coraz mniej w naszym życiu publicznym prawdziwych bon motów, czyli dowcipnych, błyskotliwych stwierdzeń, a coraz więcej określeń, które zapamiętujemy dlatego, że są wyjątkowo obraźliwe czy niekulturalne – ocenia dr Anna Materska-Sosnowska, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego.

I przypomina m.in. wypowiedź Joachima Brudzińskiego, posła PiS, który 14 grudnia w "Kropce nad i" mówił: – Tusk prowadzi politykę dziadowską i państwo polskie jest państwem dziadowskim. Jaki jest jego stan, pokazała katastrofa 10 kwietnia.

[srodtytul]Dzika Polska i kabel[/srodtytul]

Na początku roku w podobnym tonie wypowiadał się o Polsce Mirosław Drzewiecki, wówczas już były minister sportu rządu PO (podał się do dymisji po wybuchu afery hazardowej). – Jestem dowodem na to, że Polska jest w dalszym ciągu dzikim krajem – mówił w wywiadzie dla TVN 24 nagranym na Florydzie. Później przepraszał.

Dr Rafał Zimny, językoznawca z Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy i współautor "Słownika polszczyzny politycznej po 1989 roku", zwraca uwagę, że politycy współcześnie coraz częściej sięgają po określenia potoczne czy wulgarne, aby zbliżyć się do języka "zwykłych" ludzi, swoich potencjalnych wyborców.

Reklama
Reklama

– Premier Donald Tusk podczas wizyty na terenach popowodziowych na Lubelszczyźnie mówił, że należy zapamiętać, "co kto spieprzył". Michał Kamiński w kontekście rozłamu w PiS podkreślał w telewizji, że nie będzie "kablem". "Dziadowskie państwo" Brudzińskiego też by można dopisać do tego katalogu – uważa Zimny.

[srodtytul]Zielona strona mocy[/srodtytul]

Wiele mocnych słów padło także podczas kampanii wyborczej. Władysław Bartoszewski z komitetu honorowego Bronisława Komorowskiego nazwał Jarosława Kaczyńskiego "hodowcą zwierząt futerkowych".

– Ze względu na katastrofę te ataki "ad personam" i tak były łagodniejsze niż w poprzednich latach – ocenia dr Katarzyna Kłosińska, językoznawca z Uniwersytetu Warszawskiego. – Przecież przed laty politycy obrzucali się "palantami" czy "pornogrubasami".

Co jednak z prawdziwymi bon motami? Czy politycy nie potrafią nas już olśnić? Za "ładne" Materska-Sosnowska uznaje hasło Waldemara Pawlaka "Czas przejść na zieloną stronę mocy". A także stwierdzenie byłego prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego z grudniowego "Wprost": "Pogodę, żonę i premiera rozsądniej chwalić dopiero po zachodzie słońca".

Wykazał się też premier Donald Tusk, gdy zwrócił się do Janusza Palikota, kiedy ważyły się losy jego obecności w PO: – Powiem mu otwarcie – chłopie, nie stój w przeciągu. Chcielibyśmy zamknąć drzwi, bo trochę wieje.

Reklama
Reklama

W czasie kampanii Jarosław Kaczyński zaskoczył wszystkich złagodzeniem krytyki działaczy SLD i odcinaniem się od słowa "postkomunizm". – Jeżeli teraz ktoś mnie zapyta, kim jest Józef Oleksy, ja odpowiem: jest to polski polityk lewicowy, powiedzmy sobie, starszo-średniego pokolenia – mówił w czerwcu podczas wiecu w Radomiu.

Jego słowa zostały przyjęte z niedowierzaniem i uznane za chęć przypodobania się lewicowemu elektoratowi.

[srodtytul]Pokolenie bije rykoszetem[/srodtytul]

Takie oceny nasiliły się po zmianie retoryki PiS i Jarosława Kaczyńskiego po przegranych wyborach prezydenckich.

– Dlatego określenie "starszo-średnie" pokolenie może pojawiać się w polityce, ale raczej jako przykład hipokryzji – mówi Kłosińska. I przypomina, że te słowa trafiły już rykoszetem w Kaczyńskiego – gdy po protestach PiS dotyczących zaproszenia gen. Wojciecha Jaruzelskiego na posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego prezydent Komorowski powiedział: – Proponowałbym, by Jarosław Kaczyński uznał, że Wojciech Jaruzelski jest politykiem lewicowym starszego pokolenia.

Podobnie czkawką odbijają się ciągle PO słowa Donalda Tuska o prezydenturze, gdy tłumaczył w "Gazecie Wyborczej", dlaczego nie chce kandydować w wyborach głowy państwa: "Kluczowe było przekonanie, że chociaż prezydentura to wielki spektakl, a kampania wyborcza bardzo wielu wyborców ekscytuje, pociąga, to wszyscy wiemy, że po tym, jak nowy prezydent mówi słowa przysięgi, jest tylko prestiż, zaszczyt, żyrandol, pałac i weto".

Reklama
Reklama

Przez całą kampanię Bronisław Komorowski musiał się tłumaczyć, czy chce odgrywać rolę takiego "żyrandolowego prezydenta". A i dziś jego krytycy sięgają do tego określenia.

[srodtytul]Krew jaśnista[/srodtytul]

Komorowski jest też niejednoznacznie oceniany za własne bon moty. – Kiedy wybieramy się na dalekie polowanie, ważne jest, żeby nasze domy, nasze żony i dzieci były bezpieczne. Wtedy poluje się lepiej – mówił na konferencji prasowej w Waszyngtonie o potrzebie amerykańskiej obecności wojskowej w Polsce w kontekście misji w Iraku i Afganistanie.

I posypały się na niego gromy m.in. ze strony polskich feministek. Krytycznie oceniała go np. Magdalena Środa.

Odwiedzając tereny powodziowe, Komorowski stwierdził: – Woda ma to do siebie, że się zbiera i stanowi zagrożenie, a potem spływa do Bałtyku.

Reklama
Reklama

Z kolei o muzyce Chopina powiedział, że to "armaty ukryte w krzakach", zamiast "w kwiatach".

Dużą medialną karierę zrobiła w tym roku wypowiedź osoby, która nie jest politykiem.

Na zjeździe "Solidarności" po wystąpieniu prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego na mównicę weszła niezapowiedziana Henryka Krzywonos, sygnatariuszka Porozumień Sierpniowych. – Krew mnie jaśnista zalewa. Bo przecież obraża tu nas pan wszystkich, bardzo proszę, żeby pan nie buntował ludzi przeciwko sobie – mówiła. Jej słowa wywołały polityczną burzę.

[srodtytul]Tzw. obrońcy krzyża[/srodtytul]

Zdaniem Materskiej-Sosnowskiej trudno dziś powiedzieć, czy któreś z politycznych zwrotów wejdą na stałe do naszego języka. – Nie mają takiej mocy jak "mężczyzna, którego poznaje się po tym, jak kończy" Leszka Millera czy "wykształciuchy" Ludwika Dorna.

Reklama
Reklama

Według Zimnego najsilniejsze piętno na języku polityki w mijającym roku odcisnęła katastrofa smoleńska.

– Już same sformułowania "katastrofa smoleńska" czy "Smoleńsk" są niezwykle nośne i bogate w sensy, ale to niezwykle istotne wydarzenie przyniosło także kilka silnie nacechowanych emocjonalnie wyrażeń, jak np. "wojna polsko-polska" czy "ruska trumna" – mówi Zimny.

O ruskiej trumnie mówił kilkakrotnie Joachim Brudziński, poseł PiS. 13 lipca tłumaczył w "Kropce nad i" TVN 24, dlaczego premier Donald Tusk nie zasługuje na jego szacunek: – Kilka minut później ściskał się z Putinem pod namiotem i w świetle kamer wykazywał rozpacz i ból, a parę metrów dalej, na błocie i na zwykłej, czarnej folii zostawił ciało prezydenta Rzeczpospolitej w ruskiej trumnie i nie pomyślał o tym, żeby w tym autokarze, w którym ścigał się z bratem prezydenta, przywieźć żołnierzy Wojska Polskiego.

Zimny zwraca uwagę, że to nie przypadek, iż trumna według Brudzińskiego była "ruska", a nie "rosyjska". – Za tym określeniem kryje się cała gama stereotypów dotyczących naszych wschodnich sąsiadów. "Ruska trumna" jest dziś synonimem wszystkich podejrzeń dotyczących okoliczności katastrofy – mówi Zimny.

Po katastrofie smoleńskiej przed Pałacem Prezydenckim pojawił się krzyż, a wraz z nim jego "obrońcy" i "przeciwnicy".

Reklama
Reklama

– Media wprowadziły do języka te dwa wyrażenia, które znaczeniowo nie są trafne. Trudno być bowiem "przeciwnikiem krzyża", nawet jeśli ktoś był zwolennikiem jego przeniesienia – mówi Zimny. A Kłosińska zwraca uwagę, że media zaczęły dodawać przed określeniem "obrońcy krzyża" zwrot "tak zwani": – Tzw. obrońcy to sposób na dystansowanie się od treści wyrażenia "obrońcy krzyża".

Jej zdaniem katastrofa pod Smoleńskiem wpłynęła także na nadużywanie słowa "poległy". Oznacza ono przecież tego, kto zginął w walce, a bywa stosowane w odniesieniu do ofiar tej tragedii.

– Początkowo był to zabieg jak najbardziej świadomy, mający na celu stworzenie przekazu, że katastrofa nie była przypadkowa oraz podtrzymanie wizerunku prezydenta Lecha Kaczyńskiego jako bohatera romantycznego – mówi Kłosińska. – Później zaczęło być, często bezrefleksyjnie, powtarzane przez ludzi, którym, jak można sądzić, niekoniecznie zależy na kreowaniu takiej wizji świata.

Autorzy wydanego w 2009 r. "Słownika polszczyzny politycznej po 1989 roku" Rafał Zimny i Paweł Nowak przygotowują jego aktualizację. Jak zaznacza Zimny, mogą się w niej znaleźć "ruska trumna" i "obrońcy krzyża".

[ramka][srodtytul]Wybrane cytaty mijającego roku[/srodtytul]

[ul][li] Woda ma to do siebie, że się zbiera i stanowi zagrożenie, a potem spływa do Bałtyku. A problemy pozostają. Pozostają ludzie, którym trzeba pomóc. [/ul]

[ul][li] W zeszłym roku powódź, w tym roku powódź, więc pewnie ludzie są już oswojeni, obyci z żywiołem. [/ul]

[ul][li] Miałem dziś przyjemność wizytowania terenów powodziowych. [/ul]

[i]–Bronisław Komorowski o powodzi[/i]

[ul][li] Wszyscy wiemy, że po tym, jak nowy prezydent mówi słowa przysięgi, jest tylko prestiż, zaszczyt, żyrandol, pałac i weto. [/ul]

[i]–Donald Tusk o prezydenturze[/i]

[ul][li] Musimy skończyć raz na zawsze z polsko-polską wojną. [/ul]

[i]–Jarosław Kaczyński, 29 maja na Podhalu[/i]

[ul][li] Hodowca zwierząt futerkowych. [/ul]

[i]–Władysław Bartoszewski o Jarosławie Kaczyńskim [/i]

[ul][li] Tusk prowadzi politykę dziadowską i państwo polskie jest państwem dziadowskim. [/ul]

[i]–Joachim Brudziński w "Kropce nad i" [/i]

[ul][li] Pogodę, żonę i premiera rozsądniej chwalić dopiero po zachodzie słońca. [/ul]

[i]–Aleksander Kwaśniewski we "Wprost"[/i] [/ramka]

– Coraz mniej w naszym życiu publicznym prawdziwych bon motów, czyli dowcipnych, błyskotliwych stwierdzeń, a coraz więcej określeń, które zapamiętujemy dlatego, że są wyjątkowo obraźliwe czy niekulturalne – ocenia dr Anna Materska-Sosnowska, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego.

I przypomina m.in. wypowiedź Joachima Brudzińskiego, posła PiS, który 14 grudnia w "Kropce nad i" mówił: – Tusk prowadzi politykę dziadowską i państwo polskie jest państwem dziadowskim. Jaki jest jego stan, pokazała katastrofa 10 kwietnia.

Pozostało jeszcze 95% artykułu
Reklama
Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Materiał Promocyjny
Sieci kampusowe – łączność skrojona dla firm
Społeczeństwo
Niezależne księgarnie zapraszają we wrześniu
Społeczeństwo
Wisła wysycha. Padł jednocyfrowy rekord. Poziom wody spadnie nawet do 5 centymetrów
Społeczeństwo
Warszawa powinna ubiegać się o setki miliardów złotych reparacji wojennych? Apel do Trzaskowskiego
Materiał Promocyjny
Bieszczady to region, który wciąż zachowuje aurę dzikości i tajemniczości
Społeczeństwo
Linia metra bez maszynistów? „Poddajemy to analizie”
Materiał Promocyjny
Jak sfinansować rozwój w branży rolno-spożywczej?
Reklama
Reklama