Sondaż: Czy rząd dyskryminuje Kościoły lub związki wyznaniowe?

Podejmując tematy nauczania religii w szkołach czy likwidacji Funduszu Kościelnego, rząd nie dyskryminuje Kościołów ani związków wyznaniowych – twierdzą badani przez IBRiS. Przedstawiciele Kościołów zwracają jednak uwagę na to, że o różnych zmianach dyskutuje się za ich plecami.

Publikacja: 28.06.2024 04:30

Ministerstwo Edukacji chce, by od września 2025 r. w szkołach była tylko jedna godzina religii

Ministerstwo Edukacji chce, by od września 2025 r. w szkołach była tylko jedna godzina religii

Foto: PAP/EPA/FR4ANCO SILVI

Ministerstwo Edukacji Narodowej rozpoczęło pracę nad redukcją liczy godzin lekcji religii w szkole do jednej godziny tygodniowo. Kilka dni temu poinformowała o tym szefowa resortu Barbara Nowacka, wskazując, że przygotowywany jest projekt rozporządzenia w tej sprawie. Lekcje w okrojonym wymiarze miałyby się odbywać od 1 września 2025 r. Wcześniej, bo już od 1 września 2024 r., oceny z religii i etyki nie będą wliczane do średniej. MEN chce też, by religia odbywała się na pierwszej lub ostatniej godzinie lekcyjnej, proponuje też łączenie uczniów w większe grupy. Wedle tej propozycji np. dzieci z klas IV oraz VIII mogłyby uczyć się wspólnie.

Polacy nie dostrzegają dyskryminacji kościołów

Przeciwko tym propozycjom zdecydowanie protestuje Kościół katolicki. Pod koniec maja dyrektorzy wydziałów katechetycznych ze wszystkich diecezji w Polsce wydali stanowisko, w którym uznali, że propozycje MEN są „formą dyskryminacji, segregacji i nietolerancji wobec osób wierzących”. W podobnym tonie wypowiada się też bp Wojciech Osial, szef Komisji Wychowania Katolickiego KEP. Jego zdaniem „zapowiadane zmiany są krzywdzące lub dyskryminujące”.

Czytaj więcej

Sprzeciw biskupów wobec zmian proponowanych przez Barbarę Nowacką

Nauczanie religii nie jest jedynym punktem zapalnym między rządzącymi a Kościołami i związkami wyznaniowymi w Polsce. Kolejny to kwestia reformy czy wręcz likwidacji Funduszu Kościelnego oraz ograniczenie dostępu kościelnych podmiotów prawnych do różnego rodzaju dotacji z budżetu państwa.

57 proc.

badanych

stwierdza, że nie można mówić o dyskryminacji

Czy tego typu propozycje rządzących rzeczywiście można uznać za dyskryminację Kościołów i związków wyznaniowych, które działają w Polsce? Takie pytanie IBRiS zadał Polakom na zlecenie „Rz”. Zdecydowana większość badanych – aż 57 proc. – stwierdza, że nie można mówić o dyskryminacji. Przeciwnego zdania jest 31,7 proc. respondentów. Niewielka grupa badanych (11, 3 proc.) nie ma w tej sprawie zdania. Wśród wyborców obecnej koalicji rządzącej tylko 29 proc. dostrzega w działaniach rządu jakąś dyskryminację, 70 proc. jej nie dostrzega. Podział opinii widoczny jest za to w elektoracie PiS oraz Konfederacji. 42 proc. wyborców tych formacji twierdzi, że Kościoły są dyskryminowane, 43 proc. uważa, że nie. Z kolei 14 proc. nie potrafi zająć stanowiska w tej sprawie.

Rzeczpospolita

Resort edukacji chce uwstecznić szkołę

– Wyniki tego badania pokazują, że społeczeństwo żyje w niewiedzy, że nie zdaje sobie w ogóle sprawy z tego, w jakim naprawdę kierunku idą zmiany proponowane przez panie Barbarę Nowacką i Katarzynę Lubnauer. Proszę zauważyć, że propozycje nie dotyczą wyłącznie kwestii nauczania religii, ale w ogóle wyrzucenia wątków odnoszących się do religii także z podstaw programowych innych przedmiotów, np. historii czy języka polskiego – mówi „Rz” ks. Marek Studenski, wikariusz generalny diecezji bielsko-żywieckiej i dyrektor tamtejszego wydziału katechetycznego. – W istocie bowiem chodzi o zmianę myślenia całego społeczeństwa – dodaje.

Czytaj więcej

Ks. prof. Robert Nęcek: Państwo świeckie, nie laickie

– Liczba lekcji religii w szkołach dyskryminacją być może nie jest, ale już propozycja łączenia na lekcjach uczniów z różnych grup wiekowych – z całą pewnością. To jest jakieś uwstecznianie szkoły – mówi z kolei biskup Jerzy Samiec, zwierzchnik Kościoła Ewangelicko-Augsbuskiego w Polsce. – Te dzieciaki są przecież na różnym poziomie rozwoju i nauka w takich warunkach jest zwyczajnie nieefektywna. Nie znam żadnych poważnych badań, które zalecałyby taką formę nauczania – dodaje.

Państwo chce się pozbyć wyrzutów sumienia

Biskup Samiec zwraca jednak uwagę na sposób, w jaki resort edukacji rozmawia z przedstawicielami Kościołów i związków wyznaniowych. – Nie ma żadnej rozmowy. Przesyła się nam propozycje z prośbą o opinię. Nasza odpowiedź była zbieżna z tą, której udzielił też Kościół rzymskokatolicki. Na spotkaniu w ministerstwie dowiadujemy się jednak, że nic nie zostało uwzględnione i będzie tak, jak chce pani minister – tłumaczy. – Jestem tym bardzo mocno rozczarowany. Dialog tak nie wygląda. Politycy mówią, że chcą przyjaznego rozdziału Kościołów od państwa, więc usiądźmy i o tym rozmawiajmy. Bo na razie pewne rozwiązania się nam narzuca. To nie jest przyjaźń – dodaje.

Czytaj więcej

Ks. prof. Dariusz Walencik: Duchowny powinien być poddany weryfikacji

Przedstawiciele Kościołów, z którymi rozmawiała „Rz”, wskazują, że podobnie rzecz ma się z Funduszem Kościelnym. Wszyscy są zgodni, że trzeba go zreformować, ale najpierw trzeba powiedzieć społeczeństwu, co i kiedy zostało Kościołom odebrane, co zostało zwrócone. Ile państwo dotąd zapłaciło, ile jest jeszcze ewentualnie winne. – Nie zapominajmy, że powstanie funduszu było związane z nadużyciami państwa wobec Kościołów i że za jego pomocą państwo chciało wynagrodzić to, co narozrabiało – mówi ks. mitrat Doroteusz Sawicki z Kościoła prawosławnego. – A dziś oczekuje się od nas zgody na to, by państwo wyzbyło się wyrzutów sumienia, nie dając nic albo dając bardzo mało w zamian – konkluduje.

Ministerstwo Edukacji Narodowej rozpoczęło pracę nad redukcją liczy godzin lekcji religii w szkole do jednej godziny tygodniowo. Kilka dni temu poinformowała o tym szefowa resortu Barbara Nowacka, wskazując, że przygotowywany jest projekt rozporządzenia w tej sprawie. Lekcje w okrojonym wymiarze miałyby się odbywać od 1 września 2025 r. Wcześniej, bo już od 1 września 2024 r., oceny z religii i etyki nie będą wliczane do średniej. MEN chce też, by religia odbywała się na pierwszej lub ostatniej godzinie lekcyjnej, proponuje też łączenie uczniów w większe grupy. Wedle tej propozycji np. dzieci z klas IV oraz VIII mogłyby uczyć się wspólnie.

Pozostało 88% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Społeczeństwo
Plaga żmij na Dolnym Śląsku. „Widzę je na ścieżkach, na łąkach, koło ogrodów"
Społeczeństwo
Sondaż: Czy Ukraina powinna zostać członkiem NATO? Znamy zdanie Polaków
Społeczeństwo
Sondaż: Czy ustawa o związkach partnerskich powinna dawać możliwość tzw. przysposobienia wewnętrznego?
Społeczeństwo
Mniej odpoczynku dla koni z Morskiego Oka? „Nie ma zgody ministerstwa”
Materiał Promocyjny
Mazda CX-5 – wszystko, co dobre, ma swój koniec
Społeczeństwo
Konfiskata aut. Efekty są, ale nie ma rewolucji na drogach
Materiał Promocyjny
Branża bankowa gorszy okres ma za sobą