Za przywróceniem poboru, który w Polsce jest zawieszony od 12 lat, jest 35,7 proc. badanych, przeciwko takiemu rozwiązaniu – aż 57,1 proc. respondentów. Pozostali nie mają na ten temat zdania.

Z badania wynika, że przeciwnikami przywrócenia poboru są głównie osoby młode, w wieku 18–29 lat – to ich głównie armia mogłaby wezwać do jednostek wojskowych na dziewięciomiesięczne szkolenie (przeciwko jest 77 proc. badanych w tej grupie wiekowej), a także osoby po pięćdziesiątce (78 proc.) – część z nich najpewniej pamięta jeszcze szkolenie wojskowe w ramach zasadniczej służby wojskowej. Przeciwni są też mieszkańcy wsi (62 proc.). Grupa przeciwników wzrasta wraz z ich wykształceniem i zarobkami.

Czytaj więcej

Prezydent Ukrainy odwołał jesienny pobór do wojska

Zwolennikami przywrócenia poboru są przeważnie wyborcy Zjednoczonej Prawicy (56 proc.), którzy informacje czerpią z „Wiadomości” TVP (67 proc.).

Sondaż wskazuje, że w ostatnich miesiącach, już po wybuchu wojny w Ukrainie, odsetek osób akceptujących przywrócenie obowiązkowej służby wojskowej spadł.

Z badania przeprowadzonego przez IBRiS w kwietniu 2022 r. wynikało, że za takim rozwiązaniem było 54,2 proc. badanych, podobnie odpowiedzieli respondenci CBOS w sierpniu tego roku (54 proc.).

Rzeczpospolita

Co zatem się stało, że wzrosła liczba przeciwników obowiązkowej służby wojskowej? Marcin Duma, prezes zarządu IBRiS, wskazuje w rozmowie z „Rzeczpospolitą”, że teraz ankieterzy badania opinii pytali o „pobór”, a w poprzednich badaniach o przywrócenie „zasadniczej służby wojskowej”. To tożsame pojęcia, ale zdaniem Marcina Dumy w powszechnej opinii określenie pobór jest nacechowane negatywnym skojarzeniem, odbierane jak branka, coś opresyjnego, przymusowe wcielenie do wojska. Dodaje też, że badanie zostało przeprowadzone w czasie mobilizacji w Rosji. Marcin Duma wskazuje też na obraz wojny w Ukrainie, który ma wpływ na postawy ludzi. – Być może część Polaków nie jest wyjątkowa i nie jest gotowa brać udziału w wojnie, która kojarzy im się z obrazami z Ukrainy. Obserwujemy racjonalizację podejścia do wojny, to już nie jest film wojenny, ale życie – dodaje.

Ministerstwo Obrony Narodowej na razie nie przewiduje przywrócenia obowiązkowej zasadniczej służby wojskowej.

Paweł Szramka, były żołnierz zawodowy, niezależny poseł, członek sejmowej Komisji Obrony Narodowej, wskazuje na inną przyczynę. Jego zdaniem obraz wojny w Ukrainie spowszechniał, jak kiedyś zagrożenie związane z pandemią Covid-19.

– Widzimy, że Ukraińcy sobie radzą, a Rosja nie odnosi sukcesu, wojna toczy się daleko od polskiej granicy, nie ma dla nas realnego zagrożenia, spadły obawy o nasze bezpieczeństwo i jednocześnie akceptacja dla poboru – uważa poseł.

Marcin Duma wskazuje jednak, że akceptacja dla poboru na poziomie 36 proc. badanych jest i tak wysoka. Przypomina badanie przeprowadzone na początku kwietnia przez IBRiS, również na zlecenie „Rzeczpospolitej”. Wynikało z niego, że w przypadku agresji obcego państwa co czwarty Polak starałby się wyjechać za granicę, a tylko co piąty stawiłby się w wojsku (20,6 proc.), formacji paramilitarnej lub w szpitalu.

Ministerstwo Obrony Narodowej na razie nie przewiduje przywrócenia obowiązkowej zasadniczej służby wojskowej. – Nie ma takiej potrzeby. Uważam, że poprzez różnego rodzaju atrakcyjne perspektywy i programy zachęcimy młodych ludzi do służby w Wojsku Polskim – powiedział w sierpniu w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” Mariusz Błaszczak, minister obrony narodowej.

Jednak MON po wejściu w życie ustawy o obronie Ojczyzny stworzyło warunki prawne do jego natychmiastowego przywrócenia. O tym musiałby zdecydować prezydent RP. Obowiązkową służbę wojskową stopniowo będzie przywracała Łotwa, selektywny pobór od kilku lat prowadzi Szwecja.