Biuro Obrony Praw Dziecka poinformowało, że dzieci przebywające na obozie Oaza Nowego Życia w Tylmanowej w województwie małopolskim, "w ramach zabawy" miały mieć wiązane przez księży ręce, ”by poczuły się jak Jezus w niewoli”. Uczestnicy rekolekcji musieli także oddać telefony swoim opiekunom.

Jak powiedział w rozmowie z TVN24 moderator diecezjalny Ruchu Światło - Życie Archidiecezji Łódzkiej, ksiądz Marcin Majsik, „w prowadzeniu rekolekcji dla młodzieży w Polsce i za granicą od dawna wykorzystywany jest symbol związanych rąk”.  - Obrazuje on właśnie zniewolenie grzechem. Dotyczy to nie tylko kościoła katolickiego ale i innych kościołów. Ten symbol jest wyraźny w bardzo popularnej pantomimie "Set me free", którą możemy zobaczyć na kanale YouTube - stwierdził Majsik i podkreślił, że żaden z uczestników rekolekcji nie musiał brać w tym udziału.

Czytaj więcej

Były ksiądz skazany za homofobiczne i rasistowskie wypowiedzi

- Pierwszego dnia pobytu, po kolacji o 18.30, kadra poprosiła, by sposród uczestników zostali chętni, którzy chcą wziąć udział w działaniu symbolicznym - powiedział ksiądz. - Uczestnikom zawiązano zwykły sznurek, który był zdejmowany podczas nabożeństwa o godzinie 19.00. Nie zapytałem, czy wszyscy wzięli w tym udział, skupiłem się na tym, czy musieli to robić - dodał. - Młodzież podkreślała, że nie naruszało to ich swobody poruszania się, że mogli wyciągnąć ręce ze sznurka lub poprosić kogoś, by go rozwiązał. I niektórzy zdjęli sznurek samodzielnie przed nabożeństwem - zaznaczył. 

Dzieci ze związanymi rękoma miały poruszać się same po terenie obozu. "Dzieci muszą poruszać się same, ze związanymi rękoma po terenie i schodzić ze schodów w budynku, w którym były zakwaterowane, nie mogły też samodzielnie korzystać z toalety" - zwróciło uwagę we wpisie opublikowanym na Facebooku Biuro Obrony Praw Dziecka.

"Takie 'zabawy' księży z dziećmi naruszają ich godność i narażają dzieci na niebezpieczeństwo. Upadek ze schodów osoby ze związanymi rękoma może zagrażać jej zdrowiu i życiu. Ograniczanie kilkunastoletniemu dziecku możliwości samodzielnego skorzystania z toalety i proponowanie mu przez dorosłego mężczyznę 'pomocy' w tej czynności jest czymś niedopuszczalnym i może być interpretowane jako bardzo poważne naruszenie kodeksu karnego" - zaznaczono w komunikacie. 

Biuro Obrony Praw Dziecka złożyło w tej sprawie zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa do prokuratury.