Słowo „Tesco” już nie kojarzy się w Przemyślu z zakupami. W hali, którą przed dwoma laty opuściła znana sieć handlowa, działa teraz wielkie Centrum Pomocy Humanitarnej (CPH). To tu trafiają tysiące uchodźców z pobliskiego przejścia granicznego w Medyce. Mogą tu przenocować, posilić się, znaleźć transport w głąb Polski lub do innych krajów. Tu przyjeżdżają ciężarówki pełne żywności, ubrań, środków czystości i innych rzeczy potrzebnych uchodźcom oraz ich rodakom, którzy pozostali na Ukrainie. Można powiedzieć, że na ulicy Lwowskiej powstał sprawnie działający hub przepływu ludzi i towarów, choć nieco inaczej to wygląda niż za czasów Tesco.

Mózgiem i duszą całego tego przedsięwzięcia, zorganizowanego od zera w ciągu kilku dni, jest Artur Kazienko. To prezes firmy Kazar produkującej obuwie i galanterię skórzaną. – Gdybyśmy mieli siedzibę w Szczecinie, pewnie uruchomilibyśmy przelew na pomoc Ukrainie. Ale skoro wojna dotknęła kraju leżącego kilka kilometrów stąd, postanowiliśmy zadziałać zupełnie inaczej – mówi Kazienko.

Czytaj więcej

„Uchodźcy powinni być kierowani w głąb kraju, do większych miast”

Przyznaje, że to on, mając za sobą wsparcie prezydenta Przemyśla Wojciecha Bakuna, przekonał firmę Saller, niemieckiego właściciela pustej hali, by przekazała ją w nieodpłatne użytkowanie samorządowi. Miasto dało zatem lokal i dostarczyło wolontariuszy.

Resztę wziął na siebie biznes. I to nie tylko Kazienko i jego pracownicy, ale też wiele innych ogólnopolskich firm, które od początku dostarczały wszystkie najpotrzebniejsze elementy wyposażenia, które służą uchodźcom. – Niby wszystko powstało w wyniku „pospolitego ruszenia”, ale bez zaplecza w postaci największych polskich organizacji biznesowych nie podjąłbym się tego wyzwania – mówi Kazienko. Inicjatorem było Corporate Connections, do którego w krótkim czasie dołączyły inne organizacje biznesowe; Pracodawcy RP, Polska Rada Biznesu, Lewiatan, BCC itd.

Kazar wysłał 750 par butów typu „biker & combat” dla ukraińskich oddziałów obrony terytorialnej

– Oczywiście, to by się nie mogło udać, gdyby nie zaangażowanie profesjonalistów zajmujących się różnymi sprawami – przyznaje Kazienko.

Centrum humanitarne w byłym Tesco, choć zorganizowane z rozmachem, to niejedyne takie przedsięwzięcie w Przemyślu. Na przedmieściach działa punkt recepcyjny dla uchodźców i noclegownia z 80 miejscami, zajmująca całe piętro biurowca firmy Polna SA. To tutejszy producent automatyki przemysłowej, głównie zaworów regulacyjnych do wielu gałęzi przemysłu.

– To piętro było zakurzone i nieużywane, ale udało się skrzyknąć pracowników i doprowadzić to do porządku, pokoje biurowe zamienić na sypialnie, urządzić tu łazienki i sale zabaw dla dzieci – opowiadają Luiza Powąska i Łukasz Hładun z zarządu Polnej.

Autopromocja
ORZEŁ INNOWACJI

Zgłoś swój projekt w konkursie dla startupów i innowacyjnych firm

WEŹ UDZIAŁ

Wiele firm wspomaga Ukraińców towarami, które same produkują. Kazar wysłał 750 par butów typu „biker & combat” dla ukraińskich oddziałów obrony terytorialnej – 80 proc. wartości przekazanych butów sfinansowali biznesowi partnerzy Kazienki. Przemyscy restauratorzy dostarczają posiłki. A znana firma kosmetyczna Inglot podarowała kremy uchodźczyniom.

Wiceprezydent Przemyśla Bogusław Świeży jest zbudowany postawą przedsiębiorców i podkreśla, że w takim trudnym czasie przedsiębiorcy pokazali społeczną odpowiedzialność i człowieczeństwo.

– CPH to przykład udanego „partnerstwa publiczno-prywatnego”, bo powstało wspólnym wysiłkiem biznesu i samorządu – mówi Świeży.