Jeden z urzędów pracy w stolicy. Mężczyzna zajmuje miejsce w kolejce do rejestracji i idzie na piwo, by podczas rozmowy z urzędnikiem śmierdzieć alkoholem. Pośredniak na Pomorzu. Petent odgrywa rolę osoby nienadającej się do pracy. Ale to, że ma zajęcie na czarno, zdradzają okulary spawacza, które zostawił na głowie.

Podobne historie słyszymy od urzędników z całego kraju. Bohaterowie ich opowieści walczą o to, by przy rejestracji zakwalifikować się do tzw. profilu III. Obejmuje on tych, którym najtrudniej wrócić na rynek pracy, osoby, którym najpierw trzeba pomóc stanąć na nogi: po przejściach, życiowo niezaradne, z nałogami, od lat niepracujące. Spryciarzom profil III pozwala miesiącami tkwić w rejestrach dla samego ubezpieczenia zdrowotnego, a jednocześnie pracować na czarno lub żyć z zasiłków.

– Urząd nie może bezrobotnego zakwalifikowanego do tego profilu skierować do pracy – mówi Jerzy Kędziora, dyrektor pośredniaka w Chorzowie.

Przy rejestracji bezrobotni próbują więc tak odpowiadać na pytania urzędnika, by się do profilu III zakwalifikować. Gotowe odpowiedzi można znaleźć w internecie. Rozchodzą się też pocztą pantoflową w kolejkach do rejestracji.

Na trzy grupy bezrobotni są dzieleni od 2014 r. W założeniu dzięki profilowaniu pośredniaki miały lepiej dopasowywać oferowaną pomoc. Na koniec półrocza w rejestrze było 33 757 osób z profilu I, 896 605 z II i 434 623 z III. Pierwsi dostają od urzędu ofertę zatrudnienia, drudzy – często pomoc w przekwalifikowaniu, ale trzeci najpierw mają trafić do psychologa (by np. wyjść depresji) czy lekarza (np. podleczyć zęby).

Profilowanie stosuje się od lat z powodzeniem m.in. w Niemczech i Austrii. W Polsce się nie sprawdziło. Dlaczego? – Ludzie szybko się zorientowali, że profil III daje możliwość utrzymania statusu bezrobotnego bez konieczności uczestniczenia w różnego rodzaju działaniach aktywizacyjnych – wyjaśnia dr Ewa Flaszyńska, dyrektor Ośrodka Pomocy Społecznej Warszawa-Bielany.

– Wiele gmin nie ma ani pieniędzy, ani pomysłów na to, jak sobie z tymi osobami poradzić. W rezultacie nie robią nic – dodaje prof. Mirosław Grewiński z Wyższej Szkoły Pedagogicznej im. Janusza Korczaka w Warszawie, ekspert od pomocy społecznej.

Wraz z wprowadzeniem profilowania miała zostać zreformowana pomoc społeczna, ale do tego nie doszło.