Minister pracy, rodziny i spraw socjalnych odrzuciła dziś zaproponowany przez strajkujących rodziców kompromis. Stwierdziła, że w obecnej sytuacji sfinansowanie go byłoby niemożliwe i wprowadziło różnicowanie osób niepełnosprawnych.
Iwona Hartwich stwierdziła, że użyty przez minister Rafalską argument o różnicowaniu środowiska jest nietrafiony, choćby z tego powodu, że jest ono już podzielone poprzez wyłonienie z niego 117 tys. rodzin, które pobierają świadczenia pielęgnacyjne.
- Zgasło światełko nadziei, że rząd potraktuje poważnie osoby niepełnosprawne - mówiła. Zbiła również argument, którym posłużyła się Rafalska mówiąc, że w 24 godziny nie da się opracować projektu ustawy. - Czasem można - skwitowała.
Na pytanie, czy protestujący w związku z brakiem porozumienia zostaną w Sejmie, Hartwich odpowiedziała:
- Niech posłowie Prawa i Sprawiedliwości, nasz rząd, grillują sobie w majówkę kiełbasy, a my będziemy dalej walczyć o godne życie naszych dzieci.
Wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki mówił dziś, że nie jest przewidywane zwołanie nadzwyczajnego posiedzenia Sejmu w związku z protestem, więc odbędzie się ono dopiero 8 maja.
Wcześniej Terlecki stwierdził, że protestujące matki "nie mają serca" i "męczą swoje dzieci", strajkując z nimi w Sejmie.
- To pan Terlecki i rząd nie mają serca, że skazuje te niepełnosprawne osoby na 900 złotych w portfelach, przeżycie za tę kwotę, opłacenie rehabilitacji i leków. Rząd jest bez serca - mówiła Hartwich. - Walczymy dalej.