Prezydent Ghany Nana Akufo-Addo, który przekazał ziemię pod budowę katedry uważa, iż chrześcijanie, stanowiący ok. 70 proc. mieszkańców Ghany, potrzebują symbolu.

Jednak w kraju, który boryka się z wysokim zadłużeniem i w którym dochód na mieszkańca wynosi poniżej 2 tys. dolarów rocznie, plany te wywołują kontrowersje - zauważa "FT".

W mediach społecznościowych przeciwnicy inwestowania w katedrę zwracają uwagę, że w szkołach w Ghanie brakuje dachów, a rolnicy uskarżają się na brak dróg - więc plan budowy katedry w tym kontekście wydają się niepoważne. Krytycy inwestycji ostrzegają też, że może ona wzbudzić niepokój mniejszości religijnych.

- W czasie, gdy podatki idą w górę, banki upadają, rządu nie stać na finansowanie programów socjalnych, budowa katedry jest właściwym krokiem? - zastanawia się Yaw Nsarkoh, wiceprzewodniczący organizacji konsumenckiej Unilever for Ghana and Nigeria.

Prezydent Ghany odpiera jednak zarzuty. - Nigdy nie ma się tyle pieniędzy, by zrobić wszystko w tym samym czasie - przekonuje. - Ludzie pytają: czy to priorytet? To priorytet pomiędzy innymi priorytetami - dodaje.

Z kolei minister finansów Ghany, Ken Ofori-Atta zapewnia, że katedra zostanie w dużej mierze sfinansowana przez prywatnych darczyńców.