Jak czytamy w BBC w ciągu minionych dwóch lat eksportem kobiecego mleka z Kambodży do USA zajmowała się firma Ambrosia Labs. Mleko było przeznaczone dla amerykańskich matek, które miały zbyt mało mleka, by nakarmić swoje nowo narodzone dzieci.

Zakaz jest popierany przez UNICEF - przedstawiciele tej organizacji podkreślają, że osoby handlujące kobiecym mlekiem "wykorzystują niezamożne kobiety, by zarabiać ich kosztem". Ich zdaniem kobiece mleko nie powinno być przedmiotem handlu.

Firma Ambrosia Labs skupowała mleko płacąc 50 centów za uncję (niecałe 0,3 litra). W USA mleko osiągało ośmiokrotnie wyższą cenę.

Krytycy tego procederu wyrażali obawę, że matki z Kambodży sprzedają swoje mleko zamiast podawać je własnym dzieciom. Ponadto - jak czytamy w BBC - w przypadku z dzieci z Kambodży trudno zastąpić mleko matki mlekiem syntetycznym, ponieważ problemem w wielu miejscach jest stała dostępność czystej wody pitnej niezbędnej do przygotowania takiego mleka. Poza tym wielu kobiet nie stać na zakup takiego mleka.

Ambrosia Labs odpiera zarzuty podkreślając, że kupowała mleko jedynie od matek, które karmiły dzieci przez co najmniej sześć miesięcy - a więc tak długo, jak rekomenduje to WHO. Firma przekonuje też, że dawała szansę na lepsze życie ubogim mieszkankom Kambodży wspomagając je finansowo.

Jak czytamy w BBC kobiety, które dostarczały firmie mleko twierdzą, że dzięki pieniądzom (zarabiały na tym do 12 dolarów dziennie) mogły pozwolić sobie na pozostanie w domu i zajmowanie się swoimi nowo narodzonymi dziećmi. Chea Sam, jedna z takich matek, w rozmowie z AFP ubolewała, że handel kobiecym mlekiem został zakazany.

Rząd uzasadniając wprowadzenie zakazu handlu kobiecym mlekiem napisał w specjalnym oświadczeniu, że choć "Kambodża wciąż jest ubogim krajem, to jednak nie jest aż tak uboga, żeby sprzedawać kobiece mleko".