Projekt nowej ustawy o policji i innych służb specjalnych autorstwa grupy posłów PiS został fatalnie przyjęty przez opozycję. – Taka ustawa totalitaryzuje prawo – ocenia Bartosz Józwiak, poseł z klubu Kukiz'15. – To zły projekt, który udaje, że wypełnia zalecenia Trybunału Konstytucyjnego, a naprawdę daje nieograniczone możliwości inwigilacji poza jakąkolwiek kontrolą – dorzuca poseł Adam Szłapka z Nowoczesnej. Wszystkie kluby – oprócz PiS – zapowiedziały, że zagłosują przeciw projektowi.
Nowelizacja ustawy o policji i innych służbach, która ma zgodnie z orzeczeniem Trybunału Konstytucyjnego naprawić niekonstytucyjne zapisy w obowiązujących przepisach, procedowana jest w błyskawicznym tempie – zaledwie 23 grudnia projekt zmian wpłynął do Sejmu, a sześć dni później już trafił do pierwszego czytania. Posłowie się spieszą, bo nowelizacja musi zacząć obowiązywać już za miesiąc.
W poprzedniej kadencji projekt zmian przygotowała Platforma, ale i jej pomysły zostały negatywnie ocenione przez prawników i ekspertów. – Projekt PO był niedopracowany, a PiS popsuł go jeszcze bardziej – ocenia poseł Szłapka.
Fundacja Panoptykon zarzuca projektowi PiS m.in. fikcyjną kontrolę nad działaniami służb, wykorzystywanie billingów we wszystkich sprawach, a nawet w celach analitycznych, brak ochrony tajemnicy adwokackiej.
Co jest w projekcie Prawa i Sprawiedliwości? Na przykład nowe uprawnienie dla funkcjonariuszy, którzy będą mogli dość dowolnie przyglądać się, co obywatele robią w internecie. Oznacza to, że policja i inne służby, dysponujące bezpośrednim dostępem do danych operatorów telekomunikacyjnych i dostawców internetu, w każdej chwili będą mogły sprawdzić, co ogląda w sieci Kowalski lub Nowak. Nie trzeba będzie na to zgody sądu, jak przy zakładaniu podsłuchów. Służby raz na pół roku będą musiały składać zbiorcze sprawozdanie do sądu okręgowego o zebranych danych, ale sąd nie będzie musiał weryfikować zasadności takiego zbieractwa.
Zmiana ustawy ma być realizacją wyroku TK dotyczącego nadzoru nad zbieraniem danych. Jednak Trybunał nie sugerował takiego monitoringu internetu. Takiego rozwiązania nie zawierał też projekt senacki z ubiegłej kadencji. – Kontrola nad służbami miała być wzmocniona, a projekt PiS ją osłabia, pozwalając właściwie na bezgraniczną kontrolę przestrzeni internetowej. Nie zgodzimy się na to – zastrzega poseł Józwiak. Dodaje, że Trybunał wskazał, iż podsłuchiwany obywatel miał być o tym fakcie powiadamiany po zakończeniu operacji. – W projekcie tego nie ma – tłumaczy.
– Nie zakładam złej woli PiS, ale niektóre propozycje mogą być niebezpieczne, bo pozwalają przetrzymywać informacje z podsłuchów szefom ABW i SKW bez limitu. Ustawa wyłącza z kontroli tych, którzy mają nas kontrolować, zwłaszcza że szefów tych służb powołuje rząd – dodaje poseł Szłapka.
Mariusz Kamiński, koordynator służb specjalnych, zaprzecza, by PiS chciał bardziej inwigilować obywateli.