Atrakcyjny i stabilny pracodawca, który może przekonać do powrotu z emigracji – tak zamierza się zaprezentować MON Polakom pracującym na Wyspach.
Ministerstwo chce włączyć się w projekt Stowarzyszenia Poland Street i już zwróciło się do niego z propozycją współpracy przy projekcie „12 miast. Wracać, ale dokąd? – porozmawiajmy o konkretach” – dowiedziała się „Rz”.
Projekt oparty na informacjach z 12 największych polskich miast ma ułatwić powrót do kraju tym, którzy rozważają taką możliwość. Stowarzyszeniu Poland Street zależy przede wszystkim na tym, by rodacy z Wysp zapoznali się m.in. z rynkiem pracy w różnych regionach kraju, otrzymali rzetelne informacje o tym, jacy specjaliści są poszukiwani, ile mogą zarobić i czy mają szansę na kredyt albo wsparcie dla młodych przedsiębiorców.
– MON rozważa promocję poszczególnych jednostek wojskowych znajdujących się w pobliżu miast biorących udział w naszym projekcie albo nawet całościową promocję wojska jako pracodawcy – mówi Monika Tkaczyk, sekretarz zarządu Poland Street.
– Nasza oferta skierowana jest do wszystkich młodych ludzi zainteresowanych armią zawodową. Jednak pomysł promocji armii poza granicami kraju jest bardzo dobry – ocenia płk Sylwester Michalski, rzecznik prasowy Sztabu Generalnego. Podkreśla, że wielu młodych ludzi kilka lat temu wyjechało z kraju, by uniknąć obowiązkowej służby wojskowej. – Dobrze by było, gdyby teraz wrócili jako ochotnicy – dodaje.
– Powiedzmy, że ze względów zdrowotnych nie mogłem w Polsce iść do wojska. Gdybym teraz zgłosił się na ochotnika, byłaby to hipokryzja – mówi przebywający za granicą Robert. Jego kolega, 23-letni Patryk Kozak, dodaje: – Armia musi się zmienić w całości, żeby nie było poniżania młodszych stopniem, był nowoczesny sprzęt i możliwości szkolenia. Sam fakt, że wojsko będzie płacić pensję, nie wystarczy.
Ale są i tacy, którym propozycja MON wydaje się ciekawa. – Na angielskim rynku pracy jest tak źle, że tylko czekam, kiedy i ja, jak moi koledzy, stracę zajęcie. Jeśli się tak stanie, zapewne wrócę do Polski. Jeśli mógłbym znaleźć pracę w armii, np. w logistyce, byłbym na „tak” – mówi Artur Kozioł z Wrocławia.
Czy powiedzie się akcja MON za granicą? Nie wiadomo. Na razie efekty przynosi promocja, którą rozpoczęto w kraju. Do wojskowych komend uzupełnień, które rekrutują ochotników do przyszłej armii zawodowej, zgłosiło się w ostatnim czasie kilkadziesiąt tysięcy młodych ludzi.
Od nowego roku MON podniósł o kilkaset złotych płace szeregowych zawodowych. Teraz zarabiają ok. 2,5 tys. zł brutto.
[ramka][srodtytul]12 miast, czyli jak przygotować sobie miękkie lądowanie po powrocie do kraju[/srodtytul]
Od stycznia do grudnia 2009 r. stowarzyszenie Poland Street zorganizuje serię spotkań brytyjskiej Polonii z przedstawicielami: Białegostoku, Bydgoszczy, Gdańska, Katowic, Krakowa, Lublina, Łodzi, Poznania, Rzeszowa, Szczecina, Warszawy i Wrocławia.
– Chcemy dać Polakom z Wysp możliwość nawiązania kontaktów w kraju i przygotowania sobie miękkiego lądowania w razie decyzji o powrocie – mówi przewodniczący Poland Street Jacek Winnicki.
– Wielu emigrantów z małych miast i wsi chciałoby po powrocie osiedlić się w dużych miastach, o których niewiele wie – wyjaśnia sekretarz zarządu stowarzyszenia Monika Tkaczyk.
W najbliższą niedzielę na pierwszym spotkaniu emigrantom zaprezentuje się Szczecin. Do Londynu jedzie prezydent miasta Piotr Krzystek. Poland Street spodziewa się od 200 do 500 uczestników. Pod polskimi kościołami i w sklepach stowarzyszenie rozdało ponad 4,5 tys. ulotek informacyjnych. Codziennie nawet kilkadziesiąt osób przysyła do stowarzyszenia e-maile z pytaniem, jak zarezerwować wstęp na spotkanie, na którym władze Szczecina zaplanowały m.in. koncert zespołu jazzowego i bankiet.
[srodtytul]Wracać, ale dokąd?[/srodtytul]
Rozmowa z Jackiem Winnickim, szefem stowarzyszenia Poland Street
[b]Katarzyna Kopacz: „Projekt 12 miast” ma pomóc mieszkającym na Wyspach imigrantom w podjęciu decyzji, czy wrócić do kraju?[/b]
[b]Jacek Winnicki, przewodniczący stowarzyszenia Poland Street:[/b] Zatytułowaliśmy nasz projekt „Wracać, ale dokąd?”. Nie chcemy na siłę zachęcać nikogo do powrotu, ale pomóc dostrzec możliwości, a jednocześnie zagrożenia czekające na tych, którzy rozważają powrót do kraju w niedługiej perspektywie. Chcemy dać możliwość nawiązania ciekawych kontaktów w Polsce i przygotowania sobie „miękkiego lądowania” w razie decyzji o powrocie.
Projekt „12 miast” to o wiele więcej niż „powroty” - to nawiązanie komunikacji między Polonią w Wielkiej Brytanii a władzami i organizacjami w Polsce.
[b]Wierzycie, że zaproszone miasta przywiozą ze sobą rzetelne informacje na temat lokalnego rynku pracy i warunków życia, a nie tylko potraktują wizytę w Londynie jako element kampanii wizerunkowej?[/b]
Prezentacje miast w ramach tej kampanii muszą siłą rzeczy być kompromisem między naszymi oczekiwaniami a strategią rozwoju miast. Aby nie była to jedynie platforma promocyjna, zapraszamy na spotkania także lokalnych przedsiębiorców, członków izb handlowych, deweloperów oraz instytucje, które będą w stanie przedstawić perspektywę życia, pracy i rozwoju w poszczególnych regionach. Naszym „wentylem bezpieczeństwa” jest też otwarta dyskusja, która możliwa będzie podczas spotkań Polonii z przedstawicielami miast. Można będzie zadawać niewygodne pytania.
[b]Warto, żeby imigranci zaczęli w ogóle myśleć o powrocie?[/b]
Emigranci wracają i zawsze będą myśleć o powrocie czy to za kilka, kilkanaście, czy za kilkadziesiąt lat. Nasze zadanie polega jedynie na ułatwieniu im ewentualnego powrotu. Jestem przekonany, iż Polacy powracający do kraju po kilkuletnim pobycie w Wielkiej Brytanii lub innych krajach przyspieszą pozytywne zmiany społeczno-ekonomiczne, a może nawet poprawią sytuację polityczną w kraju. Ważne jest, aby obudzić olbrzymi potencjał tkwiący w kilku milionach, w większości młodych, dynamicznych Polaków mieszkających obecnie w całej Europie. Każdy musi jednak sam podjąć decyzję, czy faktycznie już czas wracać do Polski...
[/ramka]