Reklama

Kto ma prawo protestować w sprawie wiatraków

Jeśli mieszkaniec uważa, że budowana farma wiatrowa może na niego oddziaływać negatywnie, to odpowiednie organy muszą sprawdzić, czy faktycznie mieszka on „w polu rażenia" inwestycji.

Publikacja: 26.02.2013 07:55

Jeśli mieszkaniec uważa, że budowana farma wiatrowa może na niego oddziaływać negatywnie, to odpowie

Jeśli mieszkaniec uważa, że budowana farma wiatrowa może na niego oddziaływać negatywnie, to odpowiednie organy muszą sprawdzić, czy faktycznie mieszka on „w polu rażenia" inwestycji.

Foto: Fotorzepa, Sławomir Mielnik

Wójt gminy Skrzatusz (woj. wielkopolskie) ustalił środowiskowe uwarunkowania zgody na budowę wiatraków elektroenergetycznych. Stwierdził jednocześnie, że nie trzeba przeprowadzać oceny oddziaływania przedsięwzięcia na środowisko (sygnatura: IV SA/Po 330/12).

Zaprotestował jeden z mieszkańców, który chciał, by gmina jednak przeprowadziła ocenę wpływu budowli na środowisko, ponieważ wójt opiera się jedynie na karcie informacyjnej sporządzonej przez inwestora. Nie zostały przeprowadzone żadne badania akustyczne dotyczące oddziaływania pola elektromagnetycznego, wójt nie podparł się też żadnymi opracowaniami naukowymi, nie podał również przewidywanego poziomu hałasu i promieniowania elektromagnetycznego przewidzianego dla inwestycji. A ma to być jedna z największych farm wiatrowych w Polsce – wskazywał we wniosku do Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Pile mieszkaniec gminy. Wniósł o uznanie go za stronę postępowania ze względu na to, że planowana inwestycja będzie negatywnie oddziaływała na wszystkich mieszkańców wsi Skrzatusz.

Samorządowe Kolegium Odwoławcze odrzuciło ten wniosek, bo uznało, że protestujący mieszkaniec nie jest stroną w tym postępowaniu.

Kolegium powołało się na ustalenia wójta, który opracował wykaz nieruchomości położonych w sąsiedztwie inwestycji, na które może ona ewentualnie oddziaływać. Na tej podstawie SKO stwierdziło, że protestujący mieszkaniec nie jest właścicielem ani użytkownikiem żadnej z nieruchomości leżących w bezpośrednim sąsiedztwie planowanej inwestycji. A to – zdaniem kolegium – przesądza o braku uprawnienia do składania przez niego odwołania w sprawie budowy wiatraków.

Mieszkaniec skierował sprawę do WSA, wskazując przy tym, że wójt niedokładnie przygotował listę mieszkańców, na których może mieć wpływ budowa farmy wiatrowej. Zabrakło na niej niektórych osób, mieszkających najbliżej planowanej inwestycji.

Reklama
Reklama

WSA stwierdził przede wszystkim, że SKO jako organ odwoławczy jest zobowiązany rozpoznać wniosek osoby, która twierdzi, że skarżona decyzja dotyczy jej interesu prawnego.

Kolegium nie poparło żadnymi dowodami ustaleń wójta, że skarżący nie jest właścicielem ani użytkownikiem nieruchomości leżącej w bezpośrednim sąsiedztwie planowanej inwestycji. Równocześnie zignorowało wskazanie mieszkańca gminy, że wykaz sporządzony przez wójta nie jest kompletny, ponieważ nie uwzględnia wszystkich osób, które mieszkają przy planowanej inwestycji.

Kolegium powinno w toku prowadzonego postępowania odwoławczego ustalić, czy skarżący ma interes prawny do udziału w postępowaniu. Takiej pracy jednak nie wykonano – stwierdził sąd.

Uchylił zatem postanowienie SKO w Pile, gdyż niewystarczające było oparcie się jedynie na wykazie sporządzonym przez wójta, bez dokonania jego rzetelnej analizy.

Nieruchomości
To może być koniec odśnieżania chodników przez właścicieli posesji. Skarga do TK
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Prawo w Polsce
Karta wędkarska. Jak i gdzie ją wyrobić? Ile to kosztuje?
Samorząd
W kominkach można palić, ale nie wszędzie i nie we wszystkich
Praca, Emerytury i renty
13. emerytura nie dla każdego. Ci seniorzy nie otrzymają świadczenia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama