„Jak pisaliśmy w poniedziałek w artykule „Drogi biją w finanse samorządów", gminy alarmują, że nie są w stanie płacić właścicielom odszkodowań wynikających z uchwalonych planów zagospodarowania przestrzennego.

Z danych firmy ProDevelopment, ogłoszonych wczoraj, wynika, że zobowiązania gmin w związku z planami uchwalonymi w latach 2003 – 2010 mogą wzrosnąć do 130 mld zł. Samorządowcy podwarszawskiego powiatu piaseczyńskiego szacują, że na wykup ziemi pod drogi  będą musieli wydać ponad 2  mld zł. Tylko w gminie Lesznowola, należącej do tego powiatu, na ten cel trzeba przeznaczyć 600 mln zł.

– Jesteśmy przekonani, że ok. jednej piątej tej kwoty będzie wymagane w ciągu pięciu lat – mówi Andrzej Olbrysz, urbanista z urzędu gminy Lesznowola.

Największe zobowiązania mają samorządy, które wywiązały się z obowiązku uchwalenia planów. Np. wspomniany powiat piaseczyński, w którym połowa gmin jest w 100 proc. objęta planami, a pozostałe w co najmniej 50 proc.

12 mln zł to największe pojedyncze roszczenie w powiecie piaseczyńskim

Jak podaje Prodevelopment, w niektórych z badanych gmin wiejskich nieewidencjonowane zobowiązania wynikające z uchwalonych planów sięgają 12-krotności ich dochodów własnych. W przeliczeniu na jednego mieszkańca czynnego zawodowo może to dawać 42,5 tys. zł.

Z problemem odszkodowań za drogi borykają się nie tylko gminy podwarszawskie. Np. władze Zabrza szacują, że samej hucie Zabrze musiałyby wypłacić 50 mln zł odszkodowania za drogi, samorządowcy z Warszawy jednemu deweloperowi – ponad 170 mln zł, a w Gdańsku – od 600 mln zł do 1,2 mld zł łącznie.

Gminy chcą zmiany ustawy o planowaniu przestrzennym. Dziś nie są bowiem w stanie zagwarantować, kiedy będą mogły wypłacać odszkodowania, bo nie mają na to pieniędzy. Likwidują więc uchwalone drogi. – Obecny system gwarantuje urbanistykę bez dróg – twierdzi architekt Jacek Koziński.