Sprawa ma nie tylko lokalne znaczenie i powinna zainicjować dyskusję o zmianie nadmiernie restrykcyjnych wymogów dla inicjatorów referendów.
PiS zaskarżył do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie uchwałę Rady Warszawy o odrzuceniu wniosku o zorganizowanie referendum lokalnego.
Mieszkańcy stolicy mieli się wypowiedzieć na temat prywatyzacji Stołecznego Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej, cen biletów komunikacji miejskiej, opłat za wodę i za żłobki. Wniosek został poparty przez przeszło 150 tys. podpisów, ale powołana przez Radę Warszawy tzw. komisja doraźna zweryfikowała tylko ich część i uznała, że nie ma wymaganej liczby 134 tys. podpisów. Rada Warszawy stwierdziła również, że żadne z pytań referendum nie spełnia wymogów
.
- Liczymy na to, że sąd unieważni uchwałę i referendum stanie się możliwe - mówi Maciej Wąsik, przewodniczący Klubu Radnych PiS w Radzie Warszawy. - W sprawach należących do najważniejszych dla miasta powinni decydować sami mieszkańcy - dodaje.
W ubiegłym roku wpłynęło do sądów administracyjnych w całym kraju pięć skarg dotyczących referendów. Wszystkie oddalono.
Mieszkańcy podwarszawskich Łomianek skarżyli się na odrzucenie wniosku o referendum w sprawie przebiegu trasy drogowej. A kopalnia węgla brunatnego na uniemożliwienie w wyniku referendum budowy nowej odkrywki.
- W razie unieważnienia przez sąd uchwały odrzucającej wniosek o referendum zastępuje ją wyrok, na podstawie którego komisarz wyborczy wydaje postanowienie o przeprowadzeniu referendum - mówi sędzia Joanna Kube, wiceprzewodnicząca Wydziału Informacji Sądowej WSA w Warszawie.
Ustawa z 2000 r. o referendum lokalnym przewiduje, że w tym trybie mieszkańcy mogą decydować o sprawach dotyczących wspólnoty samorządowej lub o odwołaniu władz samorządowych: rady, wójta, burmistrza czy prezydenta miasta. W wyniku referendów odwołano m.in. prezydentów Zduńskiej Woli, Częstochowy, Olsztyna, a w ubiegłym roku - Łodzi.
- Po orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego z 2003 r., w którym przyjęto rozszerzoną interpretację referendum, można pytać o wiele rzeczy. Jest to też ważny środek dla grup opozycyjnych, dla których właśnie referendum lokalne może się stać środkiem przebicia się do opinii publicznej i biczem na rządzącą ekipę - mówi prof. Andrzej K. Piasecki z Instytutu Pedagogicznego im. KEN w Krakowie. Niewykluczone więc, że właśnie z takich powodów do ustawy o referendum lokalnym wprowadzono sztywne progi liczby podpisów pod wnioskiem o referendum (10 proc. uprawnionych do głosowania) i frekwencji 30 proc. dla ważności referendum.
- Oba wymogi są restrykcyjne i trudne do zrealizowania w większych ośrodkach. Z powodu niskiej na ogół frekwencji skuteczność instytucji referendum ograniczona jest więc głównie do małych miast. Uzyskanie 30 proc. frekwencji w Warszawie nie wydaje mi się możliwe - twierdzi prof. Piasecki.
Konstytucyjne prawa obywatela nie powinny być jednak ograniczane przez nadmiernie restrykcyjne wymogi formalne.
Skarga, która polemizuje także ze stanowiskiem Rady Warszawy, że żadne z pytań referendalnych nie spełnia ustawowych wymogów, znajduje się obecnie w Biurze Rady Warszawy, skąd ma być przekazana wraz z aktami do sądu.
Więcej w serwisie:
»
»