Firmy odbierające odpady komunalne nie są należycie kontrolowane przez gminy. Samorządy nie sprawdzają, czy przedsiębiorcy spełniają określone prawem wymagania. A ich nadzór ogranicza się do zakresu podpisanej umowy.
Konieczne są zmiany prawa, by wzmocnić nadzór gmin nad firmami odbierającymi śmieci. Zgodzili się z tym zarówno posłowie, jak i eksperci podczas posiedzenia podkomisji stałej do spraw monitorowania gospodarki odpadami 6 lutego 2014 r.
Za małe możliwości
Andrzej Porawski ze Związku Miast Polskich uważa, że straże gminne należy wyposażyć w dodatkowe instrumenty prawne, które umożliwiłyby kontrolowanie firm zajmujących się wywozem odpadów.
300 tys. zł trafia miesięcznie do kasy niektórych miast z kar nałożonych na firmy odbierające śmieci
– W ustawie o utrzymaniu czystości i porządku w gminach należy też wprost zapisać, że gmina może pokryć koszty kontroli firm z pieniędzy pochodzących z opłat za zagospodarowanie odpadów – wskazuje Andrzej Porawski. Tłumaczy, że dziś gmina musi najpierw zapytać regionalną izbę obrachunkową o to, czy może tak postąpić. I o ile w Krakowie RIO się na to zgodziła, o tyle – jego zdaniem – w innych częściach kraju stanowiska RIO mogą być odmienne. Dlatego konieczne jest ustawowe przesądzenie tej kwestii.
Nie wiedzą, co mają
Okazuje się, że samorządy nie korzystają z możliwości, jakie daje im ustawa o utrzymaniu czystości i porządku w gminach.
2 tys. zł za nieopróżnienie pojemnika płaci jedna z firm odbierających odpady komunalne
– Rejestr działalności regulowanej w gminach nie działa. Samorządy nie sprawdzają, czy firmy wpisane do tego rejestru spełniają określone prawem wymagania – zwraca uwagę Dariusz Matlak z Polskiej Izby Gospodarki Odpadami.
Tymczasem ustawa pozwala wójtowi, burmistrzowi lub prezydentowi miasta wykreślić z rejestru firmę nieposiadającą np. odpowiedniego sprzętu. A to oznacza brak możliwości świadczenia usług na terenie danej gminy.
Gminy potrafią jednak wytknąć firmom wyłonionym w przetargach nienależyte wywiązywanie się z umów. I wtedy sięgają po kary umowne. Mogą miesięcznie wynieść nawet kilkaset tysięcy złotych. A zarzuty są różne – od wskazujących rzeczywiste uciążliwości dla mieszkańców, po niemające dla nich większego znaczenia.
– Są zarzuty opóźnienia w wywozie odpadów lub na nieprawidłowe oznakowanie pojemników, polegające np. na braku nalepki z adresem nieruchomości – mówi Jadwiga Sołtysek, radca prawny w kancelarii KSP Legal & Tax Advice. A kary umowne wobec firm zastosowano w Krakowie, Wrocławiu, Bytomiu, Lubinie.
– Bywają też kary za nieopisanie pojemnika, na jaki rodzaj odpadów jest przeznaczony. Są nakładane także za brak regulaminów Punktu Selektywnej Zbiórki Odpadów Komunalnych albo nieprawidłowe godziny jego działania – mówi Jadwiga Sołtysek.
Samorządy sięgają także po kary, gdy istnieje ryzyko, że firma może działać ze szkodą dla środowiska. Tak jest wtedy, gdy w śmieciarkach jest, zdaniem gmin, wadliwie działający system GPS, który ma pozwalać sprawdzić, czy odpady trafiają do przetworzenia czy może do lasu.