Sprawa dotyczy sieci wodociągowych i kanalizacyjnych budowanych przed laty. Również z inicjatywy mieszkańców, którzy zakładali w tym celu tzw. społeczne komitety wodociągowe.
Jest problem
W tamtym czasie nie wszystkie gminy zadbały o całkowite załatwienie sprawy, tzn. nie tylko o to, by kwestia wejścia na prywatny grunt z inwestycją była prawnie uregulowana, ale także o zawarcie z właścicielem umowy na długoterminowe korzystanie z nieruchomości. Do rzadkości należały także sytuacje, w których ustanawiano służebność.
– Obecnie wzrost świadomości prawnej oraz możliwość skorzystania z pomocy coraz liczniejszej rzeszy prawników na rynku sprawiły, że ludzie zaczęli domagać się odszkodowań – wyjaśnia Grzegorz Kubalski, prawnik Związku Powiatów Polskich. – Jeżeli gmina nie dysponuje żadnymi dokumentami potwierdzającymi, że wejście i zajęcie terenu pod inwestycję było legalne, to sądy orzekają o odszkodowaniu – kwituje.
– A te nie są małe, bo sięgają nawet 100 tys. zł – mówi Eugeniusz Gołembiewski, wiceprezes Unii Miasteczek Polskich.
Właściciel gruntu może żądać odszkodowania za czas nie dłuższy niż dziesięć lat
– Faktycznie, rusza obecnie fala roszczeń kierowanych przeciwko gminom – potwierdza Andrzej Porawski, dyrektor biura Związku Miast Polskich. – Zaczęło się, jak zwykle, od kilku bystrych mieszkańców, którzy poszli do sądu i sprawy wygrali. Nie dziwi więc, że za nimi idą kolejni – dodaje.
Andrzej Porawski zaznacza, że problem ten dotyczy w szczególności małych miasteczek i gmin wiejskich. – Miasta zrzeszone w ZMP nie sygnalizowały takich problemów – wskazuje samorządowiec.
– Osobiście znam i takie sytuacje, w których z pozwem przeciwko gminie o odszkodowanie występuje osoba, która przed laty była przewodniczącym społecznego komitetu mieszkańców, który inicjował budowę sieci wodociągowych – opowiada Mariusz Poznański, przewodniczący Związku Gmin Wiejskich RP. – Wtedy wyrażali zgodę, a teraz nie tylko występują o wykupienie gruntu czy o ustanowienie służebności przesyłu, ale także żądają odszkodowań – dodaje.
Jak ocenia Mariusz Poznański, takie zjawisko jest w demokracji normalne. – Jeżeli prawo dopuszcza możliwość występowania o odszkodowania w takich sytuacjach, to obywatel może z takim roszczeniem wystąpić. Mam natomiast wątpliwości co do moralnej oceny tego typu działań. Przecież te wodociągi i kanalizacja powstawały również w ich interesie – zauważa.
Zespół? przedyskutuje
– Problem jest poważny, bo najprawdopodobniej nie ma w naszym kraju gminy, która sprawy sieci wodociągowych miałaby całkowicie uporządkowane – ocenia Eugeniusz Gołembiewski. – Dlatego problem ten trzeba monitorować i jakoś prawnie uporządkować – twierdzi.
Konkretne propozycje pojawiają się już obecnie.
– Można np. przyjąć zasadę, że jeżeli coś zostało zbudowane na podstawie ważnego pozwolenia na budowę, a właściciel gruntu w postępowaniu tym uczestniczył, był jego stroną i nie wnosił zastrzeżeń, to tym samym godził się na służebność gruntową, nawet jeżeli formalnie dokumenty w tej sprawie nie powstały – proponuje Eugeniusz Gołembiewski.
– Z pewnością ten temat, który został jedynie zasygnalizowany na ostatnim posiedzeniu Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego, powróci i będzie dyskutowany przez któryś z jej zespołów – mówi mecenas Grzegorz Kubalski.