Józef Iwulski, prezes Izby Pracy i Ubezpieczeń Społecznych SN, podkreślił, że będzie zastępować pierwszą prezes SN Małgorzatę Gersdorf tylko podczas jej nieobecności i tylko w niezbędnym zakresie.

Czytaj także: Dzień z życia prezes Gersdorf



Prezes Gersdorf powtórzyła podczas wspólnej konferencji prasowej swoje stanowisko, wsparte przed kilkoma dniami przez zgromadzenie sędziów SN, odwołujące się do wyraźnego zapisu konstytucji: do kwietnia 2020 r. jest pierwszym prezesem SN.

Czytaj także: Sędzia Józef Iwulski – w oczach profesorów prawa

Prezydent i PiS uważają, że w środę prof. Gersdorf przeszła w stan spoczynku.

Urlop i polityka

Prezes Gersdorf, owszem, udaje się na urlop, ale w środę jeszcze pełniła obowiązki pierwszego prezesa i sama zamierza wydać zarządzenie co do swego urlopu. Nie wiadomo dokładnie, kiedy oraz na jak długo.

– Z powodu planów urlopowych oraz nie wiedząc, czym skończy się wtorkowe spotkanie z prezydentem, chciałam wskazać osobę do kierowania SN – mówiła prof. Gersdorf. – To normalna procedura, stosowana nieraz, gdy pierwszy prezes nie może wykonywać obowiązków i na ten okres wskazuje zastępującego go prezesa Izby SN – wyjaśniali oboje.

Autopromocja
SZKOLENIE ONLINE

Prawne uwarunkowania prowadzenia e‑sklepu w 2022 roku

WEŹ UDZIAŁ

Prezes Iwulski ujawnił, że prezydent zaaprobował wybór jego osoby, nie wydając przy tym własnej decyzji. Miał wskazać, że lepiej jeżeli SN w przejściowym okresie pokieruje ktoś z doświadczeniem w kierowaniu sprawami SN, co jest lepsze dla dobra wymiaru sprawiedliwości niż nowy pełniący obowiązki pierwszego prezesa.

Starszy, ale czynny

Chodzi o szczególną procedurę (art. 111 par. 4 ustawy o SN), że jeśli urząd pierwszego prezesa SN zostanie zwolniony, prezydent powierza kierowanie wskazanemu sędziemu SN do czasu powołania nowego pierwszego prezesa. Prezydent nie wykluczył, że jeszcze z niej skorzysta.

Dodajmy, że Iwulski i Gersdorf zgodnie oświadczyli, iż z nikim z zewnątrz nie konsultowali umocowania prezesa Izby Pracy do kierowania SN. Iwulski, nieco starszy od prezes Gersdorf, wyjaśnił też swój prawny status. Choć przekroczył 65 lat, Pałac Prezydencki nie twierdzi, że przeszedł w stan spoczynku, i powierza mu nowe obowiązki. W tym punkcie Iwulski z pałacem się zgadza:

– W terminie złożyłem oświadczenie, że zamierzam pozostać na stanowisku sędziego SN do ukończenia 70. roku życia. Nie powoływałem się na żadne przepisy, nie odpowiedziałem też na wezwanie KRS ws. zwolnienia lekarskiego. I jestem wierny temu stanowisku – mówił.

– Takiego oświadczenia nie złożyła prof. Gersdorf, nie jest więc już sędzią czynnym i nie może być pierwszym prezesem SN, i to z mocy prawa – wyjaśniał stanowisko drugiej strony prezydencki minister Paweł Mucha. Twierdzi, że od środy prezes Iwulski kieruje SN dlatego, że prezes Gersdorf jest już w stanie spoczynku. – We wtorek jej zarządzenie, a od środy podstawą urzędowania prezesa Iwulskiego jest ustawa o SN – mówił min. Mucha.

Choć obie strony powołują się na tę samą podstawę umocowania prezesa Iwulskiego, Pałac Prezydencki inaczej ocenia ich status, a zwłaszcza status prof. Gersdorf. Tymczasem SN czekają dwie tury naboru sędziów. Pierwsza, szybsza, dotyczy „weryfikacji" 16 obecnych sędziów SN, którzy wyrazili wolę orzekania po przekroczeniu 65 lat. Ich oświadczenia KRS rozpatrzy ok. 10 lipca, a potem prezydent ma trzy miesiące na wydanie zgody lub odmowę. Do tego czasu mogą orzekać.

Jednocześnie otwarto nabór dla 44 nowych sędziów w SN, ale jak powiedział „Rz" szef KRS sędzia Leszek Mazur, opiniowanie potrwa do jesieni, więc kadrowego przetasowania w SN szybko nie będzie. A ubywa sędziów, bo we wtorek 10 przeszło w stan spoczynku. Bez poszerzenia SN do co najmniej 110 sędziów nie będzie wyboru pierwszego prezesa ani prezesów izb – gdyby ich stanowiska również zostały opróżnione.