Projekt noweli kodeksu postępowania cywilnego przygotowany przez Ministerstwo Sprawiedliwości przewiduje, że w czasie epidemii Covid-19 i rok po niej sprawy cywilne (ale też gospodarcze, rodzinne i pracownicze), które razem stanowią 80 proc. wszystkich spraw) rozpoznawane będą w składzie jednego sędziego w pierwszej i drugiej instancji.

Prawnicy krytycznie oceniają tę radykalną zmianę, burzącą co najmniej stuletnią tradycję, wychwytywania błędnych orzeczeń pierwszej instancji.

W pierwszej instancji już są zwykle składy jednoosobowe, chodzi więc o składy odwoławcze, których wyroki są prawomocne, a odwołania do SN mocno ograniczone.

Czytaj także:

Aneta Łazarska: Jaki skład sądu w drugiej instancji w czasie pandemii

Ma być sprawiedliwie

Jak napisano w uzasadnieniu projektu noweli k.p.c., nie ma znaczenia, czy w sprawie orzeka jeden czy trzech sędziów. Brak bowiem obiektywnych danych pozwalających przyjąć, że wyrok jednego sędziego jest mniej sprawiedliwy niż wydany w poszerzonym składzie, czy też sprawa została mniej wnikliwie zbadana przez jednego sędziego niż przez trzech. Wskazania, że tak może być, są głęboko krzywdzące dla sędziów z pierwszej instancji, dla ich wiedzy i umiejętności, a muszą oni jednoosobowo rozpoznać sprawę równie rzetelnie i wnikliwie. Ta zmiana ma usprawnić rozpoznawanie spraw w czasie zagrożenia epidemicznego.

Pierwsza prezes SN Małgorzata Manowska w krytycznym stanowisku SN do projektu wskazała, że „budzi poważne zdziwienie" stwierdzenie, że nie ma znaczenia, czy orzeka jeden sędzia czy trzech. I zaproponowała, aby przynajmniej zachować trzyosobowe składy w donioślejszych sprawach, jak pozwy grupowe lub o ubezwłasnowolnienie.

Co trzy głowy to nie jedna

Autopromocja
CFO Strategy & Innovation Summit 2021

To już IV edycja kongresu dla liderów świata finansów

WEŹ UDZIAŁ

Zdaniem Wojciecha Hermelińskiego, sędziego TK w stanie spoczynku, uzasadnienie tej zmiany jest kuriozalne. Składy wieloosobowe zwłaszcza w wyższych instancjach są w Polsce co najmniej od stu lat, a chodzi o to, by zarzuty apelacji były wnikliwie w dyskusji sędziów zbadane. Epidemia nie jest usprawiedliwieniem tak radykalnej zmiany, a do zakażenia może dojść także w sklepie czy autobusie, tym bardziej że posiedzenia sądowe są zdalne bądź za biurkiem (niejawne).

– Trzech sędziów ma zawsze większe doświadczenie życiowe i wiedzę niż jeden. W SN np. orzekają składy siedmioosobowe lub całe izby SN, co nie jest ujmą dla pojedynczego sędziego. Kolegialność jest też przewidziana dla wielu decyzji czy uchwał organów władzy publicznej, jak Sejm czy samorządy – wskazuje adwokat Artur Rycak z Kancelarii prawa pracy i HR.

Jerzy Naumann, znany warszawski adwokat, zwraca uwagę, że sądzenie to i wiedza, i doświadczenie. Skład trzyosobowy znacząco zwiększa szanse na bardziej wszechstronne rozważenie sprawy i bardziej sprawiedliwy wyrok. Obserwowane ostatnio rozchwianie linii orzeczniczej, liczba zmian wyroków pierwszoinstancyjnych, rodzaj uchybień skutkujących uchyleniem lub zmianą orzeczeń dowodzą, że model jednoosobowego orzekania jest w naszych warunkach dysfunkcjonalny.

Zmniejszenie składów sędziowskich na czas epidemii popiera natomiast sędzia Aneta Łazarska, orzekająca właśnie w składach trzyosobowych warszawskiego SO:

– Obecnie praca w zespołach kolegialnych (narady, sesje dodatkowe, składy dodatkowe, ogłoszenia wyroków)zajmuje jedną trzecią, a może nawet jedną drugą czasu pracy pojedynczego sędziego w drugiej instancji, prowadząc często do powierzchowności tych czynności. W ten sposób skład kolegialny staje się balastem, a nie głosem mędrców.

Etap legislacyjny: przed pierwszym czytaniem w Sejmie

Opinia dla „rzeczpospolitej"

Marcin Łochowski, sędzia Izby Cywilnej Sądu Najwyższego

Fundamentalnie nie zgadzam się z uzasadnieniem projektu, że nie ma znaczenia, czy orzeka jeden, czy trzech sędziów. Jest to sprzeczne z doświadczeniem wielu pokoleń i kulturą prawną. Sędziowie mają różne doświadczenie i w składzie trzyosobowym docierają stanowisko. Nieraz sędzia sprawozdawca przychodzi na sprawę z projektem wyroku i zostaje przekonany do innego, a trzech sędziów myli się rzadko. A chodzi przecież w drugiej instancji o wyroki prawomocne. Epidemia nie uzasadnia tak radykalnego ograniczenia gwarancji procesowych, a bezpieczeństwo epidemiczne można zwiększyć zmianami organizacyjnymi, np. przez stałe składy orzekające.