Minister sprawiedliwości właśnie zawiesił pana w czynnościach służbowych sędziego. Podporządkuje się pan tej decyzji?

Ja zawsze podporządkowuję się decyzjom, które mieszczą się w zakresie kompetencji ministra. Minister sprawiedliwości zarządził natychmiastową przerwę w wykonywaniu mych czynności służbowych na podstawie art. 130 prawa o ustroju sądów powszechnych. Oczywiście całkowicie kwestionuję przesłanki tej decyzji, podane do publicznej wiadomości, które tak naprawdę są zespoleniem niewyszukanych obelg i nieprawdy.

To będzie pan orzekał czy nie?

Jestem formalnie pozbawiony możności wykonywania czynności służbowych przez ministra i to już nie ulega wątpliwości. Kwestionuję przesłanki tego postąpienia, bo przepis wyżej wskazany dotyczy zarządzenia natychmiastowej przerwy w sytuacjach skrajnych, zupełnie wyjątkowych, wtedy, kiedy natychmiastowa reakcja resortu bądź prezesa sądu jest niezbędna dla utrzymania powagi urzędu, a sprawa ma charakter nagły.

Czytaj więcej

Sędziowie Schab, Radzik i Lasota na razie nie będą orzekać. Żurek tłumaczy decyzję

Minister podał do publicznej wiadomości, jako przesłanki zarządzenia natychmiastowej przerwy w wykonywaniu czynności przeze mnie oraz sędziów Michała Lasotę i Przemysława Radzika to, że rzekomo podszywaliśmy się pod funkcje: rzecznika dyscyplinarnego sędziów sądów powszechnych i zastępców rzecznika, co jest absolutną nieprawdą. Działania będące przedmiotem tej fałszywej argumentacji, podejmowałem od kwietnia 2025 r., po dekrecie Adama Bodnara o „odwołaniu” mnie z funkcji rzecznika, co oczywiście przeczy założeniu o sytuacji nagłej, wymagającej natychmiastowej reakcji szefa resortu.

Sąd Najwyższy już w orzeczeniu z 8 grudnia 2025 r. orzekł, że minister nie miał żadnego tytułu prawnego do odwołania rzecznika w toku jego kadencji. Byłem dopuszczany do posiedzeń SN, uczestniczyłem na pełnych prawach procesowych w czynnościach sądowych. Podobnie sędziowie: Michał Lasota i Przemysław Radzik. Warto wspomnieć, że Adam Bodnar publicznie przyznał, iż wydając dekret o „odwołaniu” mnie z tej funkcji działa bez podstawy prawnej, a jego czynność kreuje „wypełnienie luki prawnej”. Jaskrawo naruszył przez to normę art. 7 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej.

Zgodzi się pan z tym, że taka dwuwładza, którą mamy teraz w postępowaniu dyscyplinarnym, niczemu dobremu i nikomu nie służy?

Oczywiście, że tak. Pytanie tylko, kto jest winien tej sytuacji i kto powinien ustąpić: czy uzurpator, czy ja. Moim zdaniem aprobata uzurpacji i działań otwarcie bezprawnych jest złamaniem konstytucyjnych obowiązków sędziowskich. Nie miałem prawa tego zrobić. Nie można dać wolnej ręki dla świętego spokoju człowiekowi, który podaje się za rzecznika dyscyplinarnego sędziów sądów powszechnych jedynie po to, aby ustąpić przed presją władzy wykonawczej stojącej za działaniami uzurpatora.

Czytaj więcej

Sędzia Mielcarek tłumaczy się z wpisów na X o Braunie i covidzie. I przyznaje: To moje konto

Sprawa pana zawieszenia trafi do Izby Odpowiedzialności Zawodowej Sądu Najwyższego. Liczy pan na jej wsparcie?

Najpierw trafi do sądu dyscyplinarnego przy Sądzie Apelacyjnym w Warszawie. Pewnie w efekcie trafi też do IOZ.

Sam pan wie, że status tej izby też jest kontestowany. Wierzy pan, że IOZ przedłuży pana zawieszenie?

To, że politycy oraz związani z nimi prawnicy kwestionują poszczególne izby SN, nie zmienia tego, że Izba Odpowiedzialności Zawodowej działa zgodnie z polskim porządkiem prawnym.

A jak pan ocenia obecną sytuację w Trybunale Konstytucyjnym?

Mamy do czynienia z brutalnym, politycznym atakiem na TK – ostoję polskiego systemu konstytucyjnego i ustroju państwa polskiego. Próbuje się tam instalować w sposób bezprawny kolejne osoby, przekonując, że spełniają one wszelkie wymogi formalne do uzyskania statusu sędziego TK i że doszło do nawiązania z nimi stosunku służbowego. Nikt oczywiście, kto zna ustawę o statusie sędziów Trybunału Konstytucyjnego, nie będzie uczciwie kwestionował, że np. pan Maciej Berek nie spełnił wymogów nawiązania stosunku służbowego sędziego Trybunału, przewidzianych w tej ustawie i że „ślubowanie” wygłoszone przed marszałkiem Sejmu i przed publicznością nie jest ślubowaniem odpowiadającym art. 4 ustawy o statusie sędziów TK. Chodzi tu również, jak wiadomo, o niespełnienie warunku dotyczącego stażu wykonywania zawodu radcy prawnego.

Czytaj więcej

W sprawie Macieja Berka prezydent oczekuje wyjaśnień, które już otrzymał

Skoro już jesteśmy przy Macieju Berku: obok niego są jeszcze osoby, co do których nie ma żadnych wątpliwości formalnych, zostały legalnie wybrane przez Sejm na sędziów TK, a mimo to nie są dopuszczane do pracy. Cy głowa państwa ma prawo oceniać kandydata a potem już wybranego przez Sejm sędziego TK?

Głowa państwa ma tytuł, by oceniać, czy wybór kandydata był wyborem zgodnym z prawem. Do ustawowych wymogów uzyskania stanowiska sędziego Trybunału Konstytucyjnego należą zaś między innymi: nieskazitelny charakter, wyróżnianie się wiedzą prawniczą...

...to już jest wykładnia rozszerzająca, bo z ustawy to nie wynika.

To nie jest wykładnia rozszerzająca. Jeżeli ktoś godzi się na to, aby z jego udziałem urządzić przedstawienie natury politycznej, fałszywie nazwane „ślubowaniem wobec prezydenta” bez udziału głowy państwa, to należy powziąć wątpliwości, czy cechą tej osoby jest nieskazitelny charakter.

Ale panie sędzio, te osoby długo czekały na decyzję prezydenta.

Prezydent nie jest tutaj limitowany czasem. To nie jest pierwszy wypadek, kiedy prezydent powziął wątpliwości w kwestii spełnienia prawnych warunków odebrania ślubowania od osoby wybranej na stanowisko sędziego Trybunału.

Czytaj więcej

Prof. Ewa Łętowska o sporze wokół TK: Gra na pięciu szachownicach trwa

To prawo weryfikacji nie wynika z ustawy. Ta wyraźnie mówi, wybrany przez Sejm sędzia TK składa ślubowanie wobec głowy państwa i tyle.

Składa ślubowanie, jeżeli został sędzią prawidłowo wybranym. To samo zresztą potwierdziła Komisja Wenecka w bardzo niedawnej opinii, popadając w niej, nawiasem mówiąc, w sprzeczność, która wręcz kompromituje tę opinię. Z jednej strony Komisja mówi bowiem o tym, że prezydent ma obowiązek odebrać ślubowanie od sędziego prawidłowo wybranego, a z drugiej strony twierdzi, że prezydent nie ma żadnego prawa weryfikacji prawidłowości tego wyboru, zaś jego rola ma charakter wyłącznie ceremonialny, co jest oczywistą nieprawdą. Rola prezydenta ma w tej sprawie charakter ustrojowy. Jeżeli więc osoby wybrane na stanowisko sędziego Trybunału Konstytucyjnego były zdania, że zbyt długo czekają na zaproszenie od prezydenta w celu ich zaprzysiężenia i chciały skrócić czas tego oczekiwania przez sięganie po bezprawie, to dobro publiczne wymaga analizy, czy osoby te spełniły wymogi prawne zasiadania w Trybunale Konstytucyjnym.

Cały czas mówi pan o tym, że nastąpiła wadliwość wyboru a przecież ci sędziowie zostali wybrani przez Sejm uchwałą. Na czym więc polega ta wadliwość?

Sędzią TK może być osoba, która spełnia przesłanki ustawowe ubiegania się o stanowisko sędziego SN albo sędziego NSA, przewidziane w ustawach: o Sądzie Najwyższym i o Naczelnym Sądzie Administracyjnym. Ustawy te jasno formułują wymogi: nieskazitelności charakteru i wyróżniania się wiedzą prawniczą. Powstaje zatem pytanie, czy osoba, która, zmierzając do uzyskania stanowiska o szczególnym znaczeniu postępuje otwarcie, publicznie wbrew prawu, a zatem jaskrawo nieetycznie, cechuje się nieskazitelnością charakteru. Prezydent, analizując tę przesłankę, realizuje obowiązki głowy państwa.

Czytaj więcej

Prof. Ireneusz C. Kamiński: Czas zastanowić się nad likwidacją TK

Tylko, że to nie wynika z ustawy.

Ustawy i konstytucja to święta rzecz. Osoba, która podejmuje działanie całkowicie bez precedensu, tzn. łamie ustawę publicznie, uczestnicząc w przedsięwzięciu stricte politycznym, żeby wręcz obejść niezbędną czynność głowy państwa, nie może żądać od prezydenta, by zaniechał swej roli strażnika konstytucji, wynikającej z art. 126 ustawy zasadniczej. Osoby, o których mówimy, doskonale znają wszak wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 3 grudnia 2015 r. sygn. akt K 34/15, a także wyrok TK z 12 maja 2026 r. sygn. K 3/26.

Za poprzedniej władzy znaleźli się też sędziowie, którzy praktycznie prosto z ław poselskich trafili do Trybunału Konstytucyjnego i też działali aktywnie w social mediach, czasami bardzo ostro. Też można było mieć zastrzeżenia co do ich bezstronności itd. a jednak ślubowanie złożyli i są sędziami.

Po pierwsze, żeby ustosunkować się do tej kwestii, należałoby sięgnąć do wyboru sędziów Trybunału Konstytucyjnego w okresie znacznie odleglejszym, niż odpowiadający „poprzedniej kadencji”, wskazanej w pytaniu. Po drugie jest to zagadnienie natury systemowej. W Polsce system jest taki, że o wyborze sędziów Trybunału Konstytucyjnego decyduje wyłącznie organ przedstawicielski, czyli Sejm bezwzględną większością głosów. To, czy istnieje potrzeba wprowadzenia zmian systemowych, to odrębne zagadnienie. Po trzecie, nie można podważać czynności prezydenta polegającej na przyjęciu ślubowania od osoby wybranej na stanowisko sędziego Trybunału Konstytucyjnego także wówczas, gdy kandydat jawi się niektórym jako osoba kontrowersyjna. Prezydent odebrał ślubowanie i taka osoba staje się sędzią Trybunału, nawiązuje się z nią stosunek służbowy, tak mówi prawo.

To może ustawa o Trybunale jest po prostu źle napisana?

Być może. Ja nie będę tego analizował w chwili obecnej. Mam swoje zdanie na ten temat. Dla mnie, jako prawnika, istnieje jednak bezwzględna konieczność respektowania zapisów ustawy i to, że komuś ustawa się nie podoba, pozbawione jest znaczenia.

Czytaj więcej

Prezes Święczkowski przekazał oświadczenie sędziów TK do rzecznika dyscyplinarnego

A jako sędziego nie bolą pana takie określenia, które padają teraz i padały wcześniej: Trybunał nasz czy wasz.

Bardzo bolą. To działanie rujnujące państwo.

Prezes Trybunału blokujący sędziemu wejście do gabinetów sędziowskich to raczej ponury obrazek.

Ponurym obrazkiem jest to, że osoby, które nie są sędziami Trybunału Konstytucyjnego, próbują zająć miejsca, które nie są im należne, czyniąc to z całkowitą świadomością bezprawia swych działań. Prezesowi Trybunału Konstytucyjnego należy się pełne wsparcie. Odważnie stawia czoła anarchii.

Sędzia Piotr Schab jest byłym prezesem Sądu Apelacyjnego w Warszawie, odwołanym (jego zdaniem nieskutecznie) rzecznikiem dyscyplinarnym sędziów sądów powszechnych