W tekście przemówienia prezydenta Karola Nawrockiego wygłoszonego z okazji święta 15 sierpnia ktoś wpisał prezydentowi fragment poświęcony kulturze strategicznej. Zbliża się święto 11 listopada i ponownie mogą się pojawić w prezydenckim przemówieniu podobne rozważania, bo okazja stosowna. Warto zatem zauważyć, że zachowanie Karola Nawrockiego jako prezydenta albo reprezentuje złe cechy dawnej polskiej kultury strategicznej, albo idzie wbrew temu, co obecnie uważa się za modelową kulturę strategiczną, czyli taką, która służy bezpieczeństwu państwa.
Samo powoływanie się na Józefa Piłsudskiego nie wystarczy, ponieważ on był tym, który potrafił odważnie dostrzegać słabości polskiej kultury strategicznej i wyciągać z nich właściwe wnioski; pewnie dlatego zwyciężał. Nie chodzi w tym miejscu o wykład na ten temat, tylko o wskazanie na kilka problemów kultury strategicznej, wobec których prezydent Nawrocki grzeszy szczególnie.
Czytaj więcej
Szef rosyjskiego sztabu generalnego zameldował liderowi Rosji o zdobyciu miast, okrążeniu wojsk ukraińskich i zajęciu setek kilometrów terenu. Byle...
Karol Nawrocki kreuje klimat cywilnej wojny domowej
Po pierwsze, spoistość społeczna, także w relacji władza–społeczeństwo, i wiążąca się z tym wspólnota interesów. Na ten składnik kultury strategicznej zwracają uwagę m.in. Sun Zi i Carl von Clausewitz. Tymczasem to, czym się zajmuje prezydent Nawrocki od pierwszych dni swojego urzędowania, to szczucie swoich wyborców przeciwko rządowi Rzeczypospolitej, to podważanie zaufania społecznego do tego rządu. I czyni to nie jako kandydat na prezydenta czy premiera, tylko jako już prezydent RP, więc siła rażenia tego rodzaju aktywności jest większa.
To polega m.in. na stałym przypisywaniu premierowi Donaldowi Tuskowi jakichś podejrzanych związków z Niemcami (zwolennicy Nawrockiego w jego obecności stale krzykiem wysyłają premiera do Berlina). To jest wzniecanie oddolnego warcholstwa, czegoś na kształt konfederacji, która kwestionuje władzę państwową, która próbuje tej władzy (rządowi) odebrać legitymację do skutecznego rządzenia w interesie Polski, do jej reformowania. Przecież okrzyki „Der SAFE” mają wmówić części opinii, że projekt o żywotnym znaczeniu dla polskiego bezpieczeństwa służy niemieckim interesom. Kreowanie przez prezydenta, jego otoczenie oraz partię, która go wyniosła do władzy, klimatu cywilnej wojny domowej, w sytuacji prawdziwej wojny tuż obok, jest zwyczajnie szkodliwe dla Polski.
Konflikt o ambasadorów i donoszenie na swój kraj do obcego mocarstwa
Kolejnym składnikiem kultury strategicznej jest zdolność państwa do podejmowania ważnych dla bezpieczeństwa narodowego decyzji, podejmowania ich szybko, w sposób nieokrojony przez sabotaż ze strony innych wewnętrznych czynników. Wiedział o tym Józef Piłsudski, wyposażając Polskę przed swoją śmiercią w konstytucję z 1935 r., która miała poprawić zdolność II RP pod tym względem. W stopniu wybitnym kładł na to nacisk znakomity strateg wojskowy i polityczny, gen. Charles de Gaulle, twórca V Republiki.
Jednak i w tym punkcie dokonania prezydenta Nawrockiego i jego ekipy są również mocno negatywne. Wprawdzie w polskiej konstytucji jednoznacznie czyni się rząd odpowiedzialnym za politykę zagraniczną i bezpieczeństwa, prezydent i jego ośrodek uprawiają systematyczny rokosz wobec rządu Rzeczypospolitej, utrudniając mu, nierzadko skutecznie, prowadzenie polityki państwa w tej dziedzinie. Prezydent pozostaje tutaj jak gdyby w nieustającej „ustawce” z rządem, próbując pokazać opinii publicznej, że ten rząd nie potrafi rządzić, że jest nieudolny. Polega to m.in. na potężnie nadmiarowym, bezzasadnym wetowaniu ustaw czy choćby odmawianiu podpisu pod rządowymi nominacjami.
Tutaj nierzadko prezydent traktuje Polskę jak zastaw sukna, gdzie on i jego ludzie mogą dostać „swoją dolę”, np. uzgodnioną z rządem w ramach podziału łupów liczbę posad ambasadorskich. W ten sposób prezydent chciałby mieć swoich ludzi w ważnych stolicach – po to, by sabotowali politykę zagraniczną Polski na określonych kierunkach. To z tego powodu Polska, jak żaden inny kraj europejski, nie ma swych ambasadorów w wielu ważnych państwach świata. To wyraża się także w donoszeniu na polski rząd do obcego mocarstwa, w którego stolicy nasz rząd przedstawia się jako niegodny zaufania; czy można gorzej? Więc rządowi trudniej broni się tam polskich spraw.
Fałszywy patriotyzm głoszony w złej wierze i dla złych celów
Wreszcie, patriotyzm, ulubione poletko prezydenta, który chętnie powtarza: „Po pierwsze, Polska, po pierwsze, Polacy”. Ale i tutaj jest tak, jak w przypadku partii, dzięki której został prezydentem, czyli dokładnie na odwrót: słowa służą maskowaniu rzeczywistych intencji.
Czytaj więcej
Kto uważa, że prezydent nie ma prawa wetować tylu ustaw, jest po prostu ignorantem lub zaślepionym emocjami kibolem politycznym. Co więcej, gdyby t...
Tak, patriotyzm jest uważany przez klasyków, jak choćby Machiavelli czy Jacques de Guibert, za jedno z ważnych źródeł siły państwa. Ale przecież nie chodzi o patriotyzm szalikowy, bo to tani patriotyzm, wart ceny szalika, lecz bez znaczenia dla siły państwa. I chodzi nie tylko o patriotyzm tych, którzy mają ginąć na polach bitew, lecz jeszcze bardziej o patriotyzm tych, którzy mają podejmować ważne decyzje, także po to, by ci pierwsi nie musieli ginąć.
Patriotyzm Nawrockiego i popierającej go siły politycznej jest wprost z wiersza Jana Kasprowicza („Rzadko na moich wargach…”). Poeta pisze tam m.in., że „widział jak na rynkach gromadzą się kupczykowie, licytujący się wzajem, kto ją głośniej wypowie, że ten się urządza najtaniej, kto krzyczy, że żyje dla niej”. Bo gdy przychodzi do prawdziwego patriotyzmu, wyrażającego się w decyzjach służących Polsce i Polakom, ich bezpieczeństwu lub przywracaniu praworządności, jest znacznie gorzej, wręcz źle.
Bo przecież wetuje się SAFE, bo się donosi do Waszyngtonu, że rząd ogranicza w Polsce wolność (zupełnie jak magnaci szukali u Katarzyny II obrony dla ich „złotej wolności”), bo się podejmuje decyzje służące obcemu, szemranemu kapitałowi, bo podkładając nogę rządowi, głosi się zarazem, że ten rząd sobie nie radzi w sprawach bezpieczeństwa kraju. A jednocześnie głosi się własny patriotyzm. Ale to fałszywy patriotyzm głoszony w złej wierze i dla złych celów.
Czytaj więcej
Podzielam pogląd, że przyszłoroczne wybory będą najważniejsze od dekad – ze względu na rosnącą siłę Grzegorza Brauna, wojnę i skręt w stronę radyka...
Cały strategiczny trud młodej ekipy z Pałacu Prezydenckiego skierowany jest przeciw rządowi RP
Niedojrzałość strategiczna prezydenta i jego obozu bije po oczach. Ale może nie należy się dziwić. Wszak nierzadko w naszej historii młodociani stratedzy rwali się do walki na gołe pięści, bez należytego przygotowania i rozpoznania, czym wywoływali w Polsce różne katastrofy, aby tylko ograniczyć się do wskazania na Powstanie Warszawskie, tak właśnie wywołane. A ten brak wiedzy i rozumienia choćby sytuacji międzynarodowej z punktu widzenia interesów Polski, a nie przez pryzmat ideologii czy interesów własnego obozu, jest u Karola Nawrockiego dotkliwie widoczny, ze szkodą dla kraju (vide stosunek do Wspólnoty Europejskiej).
Główny problem polega jednak na tym, że cały strategiczny trud młodej ekipy z Pałacu Prezydenckiego skierowany jest przeciw rządowi RP, ze szkodą dla naszej bieżącej kultury strategicznej. Kiedy się zatem wspomina w przemówieniu właśnie o kulturze strategicznej, to trzeba ją jeszcze rozumieć. Jest więc nad czym popracować, przede wszystkim na własnym podwórku. A w tej nauce to nie zwycięskie bitwy trzeba przywoływać, ale trzeba wyciągać wnioski z naszych narodowych porażek. Bo ze względu na specyfikę naszej kultury strategicznej było ich niestety niemało.