Mimo niedawnego wyboru przez Sejm na sędziego Trybunału Konstytucyjnego Maciej Berek, nazywany prawą ręką premiera Donalda Tuska, nie ma raczej co liczyć na zaprzysiężenie w obecności prezydenta Karola Nawrockiego. Ten ostatni bowiem odebranie ślubowania ma uzależniać od dostarczenia dokumentów potwierdzających spełnienie przez nowego sędziego wymogów formalnych. Były minister w ostatnich dniach wysłał do prezydenta pismo z wezwaniem do odebrania od niego ślubowania. Zastrzega też, że ma przygotowane alternatywne kroki, które pozwolą mu objąć urząd. Podobnych rozwiązań nie wyklucza minister sprawiedliwości Waldemar Żurek i zapowiada podjęcie „działań zastępczych”.

Czytaj więcej

Co ma zrobić Karol Nawrocki ze ślubowaniem Macieja Berka? Są wyniki sondażu

Fundacja Batorego o przyszłości Trybunału Konstytucyjnego. Opcja siłowa przyniesie same szkody

Jak się zatem wydaje, rosną szanse na siłowe rozwiązanie kryzysu wokół Trybunału Konstytucyjnego. Tym bardziej, że na rozpoczęcie orzekania w TK nadal czeka czworo sędziów, od których ślubowania nie odebrał prezydent.

W tych warunkach Fundacja im. Stefana Batorego publikuje właśnie raport „Trybunał Konstytucyjny – scenariusze przywracania praworządności”, którego autorem jest konstytucjonalista dr Tomasz Zalasiński. „Rzeczpospolita” jako pierwsza poznała jego treść.

W raporcie postawiono tezę, że wszelkie zmiany polegające na „odbiciu” czy „odzyskaniu” TK, przez jakiekolwiek siły polityczne, w długim okresie nie przywrócą apolityczności, niezawisłości i niezależności systemu kontroli konstytucyjności prawa w Polsce, lecz będą prowadziły do pogłębiania kryzysu ustrojowego.

W tym kierunku zmierza scenariusz określany jako rozwiązanie „siłowe”. W raporcie przewiduje się, że miałoby ono polegać na wejściu ośmiu sędziów TK wybranych w 2026 r. do Trybunału w eskorcie policji. W rezultacie mieliby oni przejąć w ten sposób siedzibę TK i usunąć prezesa oraz innych sprzeciwiających się sędziów. – Wprowadzenie tzw. opcji „siłowej” przyniesie TK same szkody, a jej najostrzejsza forma, tj. z wykorzystaniem służb i siłowego zajęcia siedziby TK, jest w sposób oczywisty sprzeczne z podstawowymi standardami demokratycznego państwa prawnego – czytamy w raporcie.

Bez szans na ewolucyjną naprawę TK. Alternatywny Trybunał zostanie z niczym

Innym rozważanym scenariuszem jest ewolucyjne przywracanie praworządności w TK, w którym niezbędne zmiany są rozłożone w czasie i wprowadzane sukcesywnie. Co istotne właśnie ta forma uzdrawiania TK jest w raporcie określona jako najlepsze rozwiązanie, w przypadku braku warunków do zmiany konstytucji. Zastrzeżono jednak, że długotrwałe utrzymywanie się wakatów sędziowskich TK, niepublikowanie orzeczeń, czy odmowa przyjęcia ślubowania przez prezydenta od czterech sędziów znacząco utrudnia realizację tego planu. – Scenariusz ewolucyjny w sposób nieuchronny zmierzał zatem w kierunku radykalizacji i wprowadzania rozwiązań konfrontacyjnych. Ostatecznie realizację tego scenariusza można uznać za zamkniętą po wyborze Macieja Berka do Trybunału Konstytucyjnego – głosi raport.

W opracowaniu zauważono też, że na stole pojawił się plan sformułowany przez prof. Wojciecha Sadurskiego. Sprowadza się on w skrócie do tego, że ośmioro sędziów wybranych przez obecny parlament może ukonstytuować się jako właściwy TK poza budynkiem Trybunału Konstytucyjnego. W konsekwencji obecna instytucja miałaby zostać zmarginalizowana. Oceniając to rozwiązanie w opracowaniu wskazano, że pozaprawne jest funkcjonowanie faktycznie dwóch Trybunałów Konstytucyjnych, a wśród wielu problemów uniemożliwiających takie działanie może być chociażby kwestia finansowania instytucji, przekazywania korespondencji, czy funkcjonowania biura alternatywnego TK.

Czytaj więcej

Żurek chce odbudować TK w najbliższych tygodniach. Nie wyklucza asysty policji

Scenariusz Zalasińskiego. Zmiana konstytucji, apolityczny projekt ekspertów i kompromis polityków

W efekcie w raporcie fundacji stwierdzono, że należy skupić się na scenariuszu przewidującym reset konstytucyjny TK, na który pozwalać ma aktualna sytuacja na scenie politycznej. Na czym polega ten plan? Jego filarem są projekty: zmiany konstytucji oraz nowej ustawy o TK, które wyprowadziłyby nowe zasady funkcjonowania tej instytucji. W konstytucji miałby znaleźć się przede wszystkim nowy sposób powoływania sędziów TK, zgodnie z którym na 9-letnie kadencje siedmiu sędziów powoływałby Sejm, pięciu Senat, a trzech prezydent.

– Przyjęcie takiego rozwiązania pozwoliłoby na zwiększenie pluralizmu wśród sędziów, zmniejszenie ryzyka jednostronnej polaryzacji światopoglądowej, a także kumulowania mandatów i wyboru przez Sejm jednej kadencji sędziów posiadających większość w Trybunale, przy marginalizacji głosu opozycji – czytamy.

W proponowanej ustawie konstytucyjnej miałaby się też znaleźć gwarancja apolityczności sędziów osiągnięta poprzez wprowadzenie czterech lat karencji dla parlamentarzystów i członków rządu. Krótsza miałaby być także kadencja prezesa TK, która wynosiłaby trzy lata. To rozwiązanie miałoby zapobiec zdominowaniu TK przez prezesa.

Reset wiązałby się też z przeniesieniem w stan spoczynku wszystkich obecnych sędziów TK z zachowaniem pełnych gwarancji socjalnych także wobec tzw. sędziów dublerów. Co ważne do TK mogliby w przyszłości kandydować zarówno sędziowie wybrani w 2015 r., którzy nigdy nie objęli swoich stanowisk, jak i wszyscy sędziowie wybrani w 2026 r.

Projekt resetu konstytucyjnego TK ponad głowami polityków. Plan trudny, ale możliwy do realizacji

Scenariusz przewiduje też sposób wyboru pierwszego składu TK po resecie, tak aby uniknąć kumulowania mandatów w przyszłości. W tym celu zaproponowano zróżnicowanie kadencji sędziów zasiadających w pierwszy składzie. Ośmiu z nich powołano by na kadencję 9-letnią, a siedmiu kolejnych na kadencję 5-letnią. W rezultacie po pięciu latach wymianie uległaby połowa składu.

Co ważne zakreślono też plan opracowania i konsultowania resetu konstytucyjnego. Nad projektami noweli konstytucji i ustawy o TK powinni pracować eksperci i organizacje społeczne, a nie politycy. Powód? Jak wskazano, przepisy przygotowane przez jakąkolwiek stronę sceny politycznej będą, niezależnie od ich treści, kontestowane przez konkurentów.

Czytaj więcej

Rzecznik prezydenta: Maciej Berek nie spełnia wymogów formalnych dla sędziego TK

Po opracowaniu oba projekty powinny zostać poddane szerokim konsultacjom publicznym i eksperckim, obejmującym także środowisko akademickie oraz organizacje społeczne i gospodarcze. – Dopiero w sytuacji, gdy treść projektów zyska odpowiednie wsparcie publiczne, powinna zostać przedstawiona środowiskom politycznym, począwszy od prezydenta, poprzez kluby parlamentarne w Sejmie i Senacie. Dopiero na tej podstawie mógłby zostać opracowany projekt, który miałby szanse przyjęcia – czytamy w raporcie.

Zastrzeżono przy tym, że przywrócenie praworządności w TK wymaga odejścia od logiki „odzyskiwania” instytucji przez kolejne większości polityczne. – Reset konstytucyjny jest rozwiązaniem trudnym, wymagającym szerokiego porozumienia i rozwagi, ale spośród analizowanych scenariuszy daje największą szansę na trwałą odbudowę niezależnego, niezawisłego i apolitycznego Trybunału. Warunkiem jego powodzenia będzie jednak nie tylko dobre prawo, lecz także sposób jego przygotowania: ekspercki, przejrzysty i otwarty na udział społeczeństwa obywatelskiego – głosi raport.

Podkreślono przy tym, że ostatecznym celem resetu nie powinno być więc zwycięstwo którejkolwiek ze stron obecnego konfliktu, lecz stworzenie instytucji, w której niezależność i bezstronność będą mogli zaufać także ci, którzy w przyszłości znajdą się po różnych stronach politycznego sporu.

Wnioski raportu Fundacji Batorego komentuje prof. Maciej Gutowski z UAM. Jak twierdzi, reset TK prawdopodobnie będzie koniecznością w obliczu – jego zdaniem – nieuchronnych porażek krótkowzrocznych pomysłów na siłowe „odbicie” TK. - Szanse na inne rozwiązanie zmniejsza seria błędów po 2023 r. Od zlekceważenia możliwości podważenia powołań w oparciu o naruszenie ustawowych i konstytucyjnych reguł kompetencyjnych wyborów do TK przez Zjednoczoną Prawicę, niefortunną decyzję o niepowoływaniu sędziów i kumulację miejsc w TK, przez konfrontacyjny wybór kandydatów w marcu 2026 r., zastosowanie protezy ślubowania, po wybór polityka prosto z rządu do TK i nieorzekanie ślubowanych sędziów – wylicza ekspert.

Zgadza się przy tym z Fundacją Batorego, że tzw. rozwiązania siłowe nic nie pomogą. - Można siłą wejść do TK, zająć gabinety, nawet wyprowadzić prezesa, ale nie da się siłą zwołać zgromadzenia ogólnego, wyznaczać składów, złożyć ślubowania i dokonywać czynności niezbędnych do działania sądu konstytucyjnego. One bowiem wymagają wyraźnej podstawy prawnej – mówi prof. Gutowski.

Wyraża przy tym wątpliwość, czy polska scena polityczna dojrzała już do takiego resetu. – Nie jestem pewien, czy zaprezentowany pomysł w wystarczającym stopniu zabezpiecza prawa opozycji i czy rozdzielenie wyboru między Sejm, Senat i prezydenta bez wskazania twardych kryteriów kompetencyjnych uchroni nas przed politykującymi przeciętniakami w TK. Uważam, że te i inne kwestie wymagają jeszcze dopracowania, ale dobrze, że zaczynamy rozmawiać o resecie – konkluduje prof. Gutowski.

Opinia dla "Rzeczpospolitej"

dr Tomasz Zalasiński, konstytucjonalista, kierownik Katedry Prawa Uniwersytetu Civitas

Trybunał Konstytucyjny jest dysfunkcjonalny organizacyjnie i orzeczniczo. Ustawodawca ma konstytucyjny obowiązek naprawy tej instytucji. Przy obecnej erozji ustrojowej jedynym sposobem skutecznego przywrócenia praworządności jest ingerencja konstytucyjna, która polegałaby na odbudowaniu Trybunału od podstaw. Zmianie powinien ulec sposób wyboru sędziów, którzy byliby powoływani przez Sejm, Senat i prezydenta, czyli wszystkie konstytucyjne organy uczestniczące w procesie legislacyjnym. Dzięki temu skład TK byłby bardziej zróżnicowany i pluralistyczny. Wzmacniane byłyby także gwarancje apolityczności sędziów. Dotychczasowy skład TK powinien zostać przeniesiony w stan spoczynku. Realizacja resetu konstytucyjnego TK jest trudna. Dlatego projekty, zarówno ustawy konstytucyjnej, jak i ustawy o TK, powinny mieć charakter ekspercki i apolityczny. Kluczowe znaczenie mają otwarte i transparentne konsultacje z organizacjami społecznymi i gospodarczymi, niezależnie od ich ewentualnych sympatii lub antypatii politycznych. Następnie projekty powinny zostać przedstawione środowiskom politycznym, w tym prezydentowi. Ostatnie zmiany na scenie politycznej, tj. rozpad PiS, dają cień szansy na zebranie większości konstytucyjnej wokół idei odbudowy TK. Bez porozumienia, TK może być bowiem politycznie „odzyskiwany” w cyklach 4-letniej kadencji parlamentarnej, a system kontroli konstytucyjności prawa stanie się fikcją. W przypadku zainteresowania tym scenariuszem, opracowanie projektów nie zajmie wiele czasu.