Korespondencja z USA

W szczytowym okresie popularności arcybiskupa Sheena, w latach 50. XX wieku, 25 milionów widzów co tydzień zasiadało przed telewizorami, by oglądać jak przed czarną tablicą, bez telepromptera i efektownej scenografii mówi o wierze, filozofii, komunizmie i innych problemach współczesnego świata.

Szacuje się, że w ciągu swojej długiej kariery przyczynił się do nawrócenia 42 tysięcy osób. W ubiegłym tygodniu około 50 tysięcy wiernych zgromadziło się na stadionie w St. Louis, by być świadkami kolejnego kroku na drodze do świętości arcybiskupa, który zmarł w 1979 roku.

Bezkompromisowy duchowny, który zdobył ogromną popularność

Jeśli dojdzie do jego kanonizacji, Sheen może zostać pierwszym urodzonym w Stanach Zjednoczonych mężczyzną wyniesionym na ołtarze jako święty. Dotychczas kanonizowane zostały trzy urodzone w USA kobiety: Elizabeth Ann Seton, Katharine Drexel i Kateri Tekakwitha.

Beatyfikacja zazwyczaj wymaga udokumentowania cudu, do którego doszło za sprawą modlitwy o wstawiennictwo danej osoby. W przypadku arcybiskupa Sheena chodziło o wydarzenie z 2010 roku. Rodzice chłopca z Illinois, który urodził się martwy, modlili się do Sheena o wstawiennictwo. Po 61 minutach bez wyczuwalnego tętna chłopca jego serce zaczęło bić, a następnie całkowicie wyzdrowiał i dziś ma 16 lat.

Czytaj więcej

Europa utraciła wiarę w samą siebie. Czas strząsnąć kurz z witraży

Watykan bada też sześć innych cudów przypisywanych wstawiennictwu arcybiskupa, w tym przypadek niezwykle szybkiego powrotu do zdrowia osoby chorej na raka w czwartym stadium.

Arcybiskup Sheen cieszy się szczególnym uznaniem wśród wielu amerykańskich konserwatystów, którzy przypominają jego zdecydowany sprzeciw wobec światowego komunizmu. Ale docierał daleko poza własny polityczny czy religijny obóz. Uchodzi za duchownego, który bezkompromisowo głosił nauczanie Kościoła katolickiego, a jednocześnie potrafił dotrzeć do odbiorców wykraczających poza grono wiernych zasiadających w kościelnych ławkach.

Pierwszy katolicki influencer. Młodzi Amerykanie wracają do Kościoła

Przeszedł do historii jako „biskup Ameryki”. — W czasach wielkich przemian mówił wprost, jak jest. Tego właśnie rozpaczliwie potrzebujemy dzisiaj — powiedział w wywiadzie dla „New York Timesa” 30-letni wierny, który przyjechał na uroczystość beatyfikacyjną z Kansas.

Duchowni określają biskupa jako najskuteczniejszego amerykańskiego ewangelizatora XX wieku. Nagrania i fragmenty programów arcybiskupa Sheena, w tym jego telewizyjnego programu „Life Is Worth Living”, zyskały dziś drugie życie na YouTube, Instagramie i w podcastach. Jego pełen autorytetu styl wypowiedzi przemawia do widzów w epoce mediów społecznościowych. — Był pierwszym katolickim influencerem — powiedział arcybiskup Paul Coakley z Oklahoma City.

Czytaj więcej

Kościoły znów pełne młodych. Pokolenie Z wraca do wiary w USA

Arcybiskup Sheen wynoszony jest na ołtarze w szczególnym momencie dla amerykańskiego katolicyzmu. Na tronie św. Piotra zasiada pierwszy w historii papież z USA, który podobnie jak arcybiskup Sheen pochodzi z Illinois. Rok po objęciu urzędu przez Leona XIV wiele amerykańskich diecezji informuje o wyraźnym wzroście liczby osób wstępujących do Kościoła katolickiego. W miastach ławki podczas Mszy św. często wypełniają młodzi katolicy tzw. Gen Z. Według danych Gallupa z lat 2024–2025 aż 42 proc. mężczyzn w wieku 18–29 lat deklarowało, że religia jest dla nich „bardzo ważna”, wobec 28 proc. w latach 2022–2023. Wśród młodych kobiet wskaźnik wynosi około 30 proc.

Katolicka wspólnota przeciw izolacji społecznej. Wiceprezydent Vance też się nawrócił

Zjawisko to pojawia się w momencie, gdy trwający przez dekady proces sekularyzacji społeczeństwa amerykańskiego wyraźnie zwolnił. Po wielu latach spadków, biskupi wskazują na wzrost zainteresowania Kościołem, a jednocześnie zastanawiają się, co właściwie za nim stoi. — Oczywiście uważamy, że to działanie Ducha Świętego, ale tak naprawdę nie jesteśmy w stanie tego zjawiska wyjaśnić — powiedział kardynał Robert McElroy z Waszyngtonu.

Rozmówcy „Wall Street Journal” wskazywali na wiele możliwych przyczyn, w tym potrzebę wspólnoty, niestabilność społeczną, polityczną, a także gospodarczą, działania Kościoła skierowane do młodych oraz zmiany technologiczne. Niektóre parafie odnotowały wzrost wiernych po zabójstwie konserwatywnego aktywisty Charliego Kirka. — Myślę, że technologia odizolowała nas od siebie. Pandemia Covid tylko znacznie pogłębiła tę izolację. Zaczynamy zdawać sobie sprawę, że wiele problemów naszego społeczeństwa, zwłaszcza lęk i depresja, ma swoje źródło właśnie w tej izolacji — powiedział arcybiskup Mitchell Thomas Rozanski z St. Louis, gdzie liczba nowych wiernych osiągnęła poziom nienotowany od 2016 roku.

Czytaj więcej

Tomasz P. Terlikowski: Nauczania Kościoła i polityki Trumpa nie da się pogodzić

Wśród nowych katolików jest także wiceprezydent JD Vance, który przeszedł na katolicyzm i został ochrzczony w 2019 roku. Vance, który w młodości odszedł od wiary i przez pewien czas uważał się za ateistę, mówił, że do Kościoła katolickiego przyciągnęły go m.in. jego wielowiekowa tradycja, nauka społeczna oraz przykład katolików, których spotkał na swojej drodze.

Niewielka większość chrześcijan w amerykańskim społeczeństwie

Vance jest wiązany z coraz bardziej widocznym w ostatnich latach postliberalnym nurtem amerykańskiego katolicyzmu. Środowisko to podkreśla m.in. tradycyjne nauczanie w kwestiach rodziny i aborcji oraz opowiada się za większą rolą religii w życiu publicznym. Część jego przedstawicieli popiera również bardziej restrykcyjną politykę migracyjną, co prowadzi do sporów z amerykańskimi biskupami i Watykanem, którzy mocno akcentują obowiązek ochrony godności i praw migrantów.

Czytaj więcej

Katherine Stewart: Tak wygląda wrogie przejęcie chrześcijaństwa

Podziały te stały się szczególnie widoczne w relacjach Kościoła z administracją Donalda Trumpa. Część konserwatywnych katolików widzi w niej sojusznika przede wszystkim w kwestiach aborcji, rodziny i miejsca religii w przestrzeni publicznej. Jednocześnie amerykańscy biskupi otwarcie krytykują niektóre działania władz, zwłaszcza w polityce imigracyjnej.

Trudno powiedzieć, czy rosnące zainteresowanie religią wśród młodych Amerykanów okaże się trwałym zwrotem, czy tylko chwilowym zatrzymaniem wieloletniego procesu sekularyzacji. Według Pew Research Center chrześcijanie stanowią dziś około 62 proc. dorosłych Amerykanów — znacznie mniej niż 78 proc. w 2007 roku. Po kilkunastu latach gwałtownego spadku ich udział w społeczeństwie w ostatnim czasie jednak utrzymuje się na stosunkowo stabilnym poziomie. Beatyfikacja Sheena przypadła na moment, w którym pytania o wiarę, wspólnotę i miejsce religii w amerykańskim życiu publicznym ponownie stają się wyraźnie słyszalne.