Wydarzenie to kontrastowało też z efektownymi tyradami polskiego ministra spraw zagranicznych, który w swoim stylu na forum ONZ zwracał się bezpośrednio do Sergieja Ławrowa, który udawał, że go w ogóle nie słyszy. W tych dwóch obrazkach zawiera się cały nasz problem.

Dyplomacja często sprowadza się do gry pozorów, pod którą ukrywa się to, co rzeczywiste. Dla rosyjskiej polityki nie ma w Europie ważniejszego kraju niż Niemcy.

Kluczowe znaczenie dla Moskwy

Niemcy dla Moskwy są kluczowe także dzisiaj. Dlatego polityka obecnego rządu w Berlinie, który przy wewnętrznym sprzeciwie rosnącej w siłę AfD definiuje Rosję jako największe zagrożenie i kontynuuje wsparcie dla Ukrainy, jest w dłuższej perspektywie nie do zaakceptowania. Użyje więc wszystkich możliwych środków: rozmów, gróźb i wpływów, by to zmienić.

Czytaj więcej

Marek A. Cichocki: Środkowoeuropejskie zarządzanie strachem

W tym kontekście Polska jak zwykle stoi przed dylematami wynikającymi z konsekwencji położenia między Niemcami i Rosją. Nic w tym względzie się nie zmieniło. Głównym zadaniem polskiej polityki w tej części Europy pozostaje to, co kiedyś Juliusz Mieroszewski nazwał naczelnym wymogiem polskiej racji stanu, a więc niedopuszczenie do tego, by między Niemcami i Rosją odrodziło się silne porozumienie i wspólnota interesów. Przy czym, i tu sprawa się komplikuje, cel ten nie powinien całkowicie determinować naszej polityki wschodniej, nie wyłączając z niej polityki wobec Rosji.

Podstawowe zadanie dla Polski

Utrudnienie Berlinowi powrotu do dawnej polityki z Rosją jest więc naszym podstawowym zadaniem, w którym Ukraina stanowi bardzo ważny argument. To, że niemiecka polityka i społeczeństwo podzieliły się w tych sprawach na ostre za i przeciw, także otwiera przed nami pole do działania. Natomiast na pewno nie możemy uznać, że obecna korzystna dla nas sytuacja w relacjach między Berlinem i Moskwą utrzyma się sama. Rosja zrobi wszystko, by odzyskać swego kluczowego europejskiego sojusznika.      

 

Marek A. Cichocki

współprowadzący podcast „Niemcy w ruinie”